Krzysztof J. Konsztowicz: Ordynacja Proporcjonalna = Paradoksalna9 min czytania

()

25.04.2023

W wielu ważnych dziedzinach życia wygrywa najlepszy (sport, praca, konkursy, prestiżowe nagrody, np. Nobel). Dlaczego w tak ważnej sprawie, jak wybory ulega się fałszywej argumentacji, by głosy „podzielić sprawiedliwie”?

Opracowano na bazie oryginalnego tekstu prof. K. Ciesielskiego, opublikowanego jako rozdział 6 w książce R. Lazarowicza i J.Przystawy z 1999 r: „Biała Księga. O Jednomandatowe Okręgi Wyborcze…”. Temat ciągle aktualny teraz, przed rocznicą Konstytucji, i zaraz potem, w trakcie planowanych protestów. Właściwy cel to wymuszenie przez obywateli na opozycji zmiany ordynacji na większościową, co jest jedynym bezkrwawym a skutecznym lekiem na obecny stan RP.

Ordynacja proporcjonalna ze zliczaniem głosów metodą D’Hondta nie jest ani sprawiedliwa, ani skuteczna. Przydział mandatów w Sejmie otrzymany w jej wyniku z proporcjonalnym rozdziałem ma niewiele wspólnego, a często graniczy z absurdem.

Wyniki wyborów według tej ordynacji nie muszą odzwierciedlać woli wyborców: to osobliwa proporcjonalność, w której jakieś ugrupowanie zyskuje głosów więcej niż ktokolwiek inny kosztem drugiego, ale traci mandat, a to drugie nie traci nic…

Obywatele powinni dokładniej analizować sposób, według którego oddane głosy przeliczane są na mandaty w Sejmie RP. W tej podstawowej sprawie społeczeństwo polskie nie jest informowane — o ile w ogóle można tu mówić o jakiejkolwiek informacji. To jak zmowa milczenia. Media z upodobaniem cytują wyniki rozmaitych sondaży, a o sposobie liczenia głosów się nie wspomina; a to przecież sprawa podstawo­wa! Wyborca powinien wiedzieć, co się dzie­je z jego głosem.

Posłów RP wybiera się oddzielnie w każdym województwie, przy czym liczby mandatów do obsadzenia nie są w poszczególnych okręgach identyczne. Poszczególne partie zgłaszają w okręgu listy wyborcze. Oto jeden z absurdów tej ordynacji: mimo, że partie (nazwane skrótowo) N, B, T mają takie samo poparcie w kraju (każdą popiera 25% wyborców), parlament będzie się składał w połowie ze zwolenników N, natomiast dwie pozo­stałe partie zajmą po jednej czwartej miejsc. Co więcej! Jeżeli ktoś Partii N mieć będzie istotny wpływ na ukształ­towanie granic okręgów wyborczych, to może je nieznacznie zmie­nić tak, aby któryś z „naszych” okręgów objął sobą kawałek części „ich” — wystarczy wybranie w takim okręgu jednego T, by jego partia miała w parlamencie bezwzględ­ną większość.

Ostatni przykład Węgier…

Każda partia zgłasza swoją listę, a wyborca, głosując na dane ugrupowanie, wybiera z tej listy jednego kandydata. Mandaty (tyle, ile ich przypadło tej partii) otrzymują ci, którzy zdobyli na okręgo­wej partyjnej liście najwięcej głosów. Może się okazać, że dwa ugrupo­wania zdobędą tyle samo głosów, ale przypadną im w udziale róż­ne liczby miejsc w parlamencie. Partia może zyskać dodatkowych wyborców i w efekcie… stracić mandaty! A kandydat, na którego nikt nie głosował, może zostać posłem

Wybiera się tu 391 posłów; pozostałych 69 miejsc przyznawanych jest według opisanego schematu, ale na podstawie wyników ogólnopolskich, dla osób z list krajowych, to znaczy zgłoszonych „centralnie” przez poszczególne partie. Rozdziela się je wyłącznie między ugrupowania, które otrzy­mały ponad 7% głosów. Tu mandaty otrzymują osoby niezależnie od otrzymanych głosów – na podstawie kolejności na liście krajo­wej danej partii.

Taka ordynacja przeczy proporcjonalności bo gdy zbierzemy razem głosy w różnych okręgach, może się okazać, że Partia A zbierze znacznie więcej głosów niż Par­tia B, ale mandatów otrzyma mniej. Partia B za to nie straci mandatu. Na przykład, jeżeli partia A przeprowadzi aktywną kampanię negatywną przeciwko partii B (najpoważniejszemu rywalowi), co poskutkuje przerzuceniem części głosów, to B nie straci mandatu. Głosy nieotrzymane przez B uzyska partia C, ale straci jeden mandat. Absurd goni absurd, a podatnik/wyborca za to płaci…

Konsekwencje progu wyborczego

Mandaty dzielone są jedynie między te partie, które w skali kraju (nie okręgu!) uzyskają wystarczająco dużo głosów. Próg ten wynosi dla partii 5%, dla koalicji wielopartyjnych — 8%. Jeżeli jakaś partia ceniona i ważna lokalnie nie otrzyma 5% głosów w skali kraju, a pozostałym partiom występującym w tym okręgu to się uda, to głosy, które padły na tę cenioną lokalnie partię nie są liczone przy rozdziale mandatów. I przepada…

W parla­mencie wszystkie mandaty warte są tyle samo, jednak zasiadają tam konkretni ludzie. Czy osoby wybrane w ten sposób można nazwać przedstawicielami wyborców? Nie!!!

Czy re­prezentacja omawianego okręgu w parlamencie jest jego autentyczną reprezentacją? Nie!!!

Głów­nym efektem progów jest pozbawienie mandatów ugrupowań, któ­re mają mocne poparcie lokalne, ale w skali kraju – słabsze. Czy o to chodzi?

Jeśli ktoś zechce kandydować samodziel­nie, bez wsparcia jakiejkolwiek partii, to nigdy nie wejdzie do Sejmu; na­wet wtedy, gdyby przy nadzwyczajnej popularności zdobył WSZYSTKIE głosy w swoim okręgu. W skali kraju nie przekroczy progu!

Proporcjonalna czy paradoksalna?

Obowiązująca tu (i w republikach bananowych…) ordynacja, choć nazwana „proporcjonalną”, wcale taka nie jest. Słowo „proporcjonalny” ma swoje znaczenie, podawane w słownikach, a także na lekcjach matematy­ki w szkole podstawowej. Znaczenie to odległe jest od tego, co obserwujemy w stosowanej tu ordynacji ze zliczaniem głosów metodą D’Hondta. Można ją nazwać „paradok­salną”, ewentualnie „partyjną” (bo głosujemy na partie, człowiek się prawie wcale nie liczy).

Zasada, która powinna obowiązywać w wyborach – jasność i po­wszechna dostępność metody, według której liczone są głosy. Wybory – to ma być tylko i wyłącznie „czysta gra”. Ordynacja nie może być najlepsza dla danej partii, ale musi być dobra dla wszystkich obywateli. Ważne, która metoda da parlament autentycznie wybrany i będący autentyczną reprezentacją.

Parlament ma stanowić trwałe prawo, a nie być tłem do sporów i gier partyjnych.

Można inaczej? Tak! Ordynacja większościowa

Zdecydowanie lepsza jest ordynacja nazywana większościową, stosowana z powodzeniem w wielu krajach od dekad.

Polega na tym, że cały kraj należy podzielić na okręgi i w każdym z nich wybierać dokładnie jednego posła. Przy podziale na okręgi podstawą jest zachowanie NORMY REPREZENTATYWNOŚCI wymagającej, by jeden mandat nie przypadał na więcej niż 100 000 wyborców. Zasada wyboru jest bardzo prosta: jeśli ktoś dostał ponad połowę głosów, wygrywa; jeśli nikogo takiego nie ma, dwóch najlepszych przechodzi do drugiej tury, gdzie wygrywa ten, który ma głosów więcej. Wyborca głosuje na konkretnego człowieka — swojego reprezentanta. Jasne, zrozumiałe i bardziej praktyczne. Taki sposób głosowania stosowany jest we Francji. Bardziej rozpowszechniony na świecie i jeszcze prostszy jest tzw. system FPTP (skrót od ang. first pass the pole): mandat w okręgu zdobywa ten kandydat, który uzyskuje najwięcej głosów.

Ta metoda też ma pewne wady Jednak jej zalety w porównaniu z ordynacją u nas obo­wiązującą są niepodważalne.

Po pierwsze, przy zastosowaniu ordynacji „większościowej” do parlamentu nie uda się wejść nikomu ze znikomym poparciem; głosów oddanych na przyszłego posła musi być naprawdę sporo. To oznacza, że poseł — personalnie — został wybrany przez wyborców, a nie przez odgórne dzielenie głosów między kandydatów na liście partyjnej. Nie można zostać wybranym jedynie głosami rodzi­ny i znajomych, dzięki poparciu udzielonemu danej partii. Tak wybrany poseł naprawdę odpowiada przed wyborcami w okręgu, nie przed prezesem partii.

Po drugie, metoda ta nie wprowadza wyborców w błąd, nicze­go nie udaje. Większość oznacza większość.

Po trzecie – liczenie głosów jest proste, jasne i klarowne. To sprawa podstawowa; wyborcy muszą wiedzieć, w jaki spo­sób ich głosy zamieniają się na mandaty poselskie.

Po czwarte, w ordynacji większościowej nie może zdarzyć się absurd taki, że część wyborców zrezy­gnuje z głosowania na kandydata A, większość z nich poprze kan­dydata B, po czym kandydat B straci mandat, kandydat A zaś nie straci nic.

Po piąte, przy wielu organizacjach kandydujących u nas w wy­borach niemal pewne jest, że głosy rozdzielą się na kilka ugrupo­wań. Teraz trzeba wyłonić „większość parlamentarną”, pogodzić kilka partii… Przykłady znane już z lat ubiegłych: partie wchodząc w koalicję w sejmie rezygnują z niektórych punktów pro­gramu wyborczego. A to mogły to być właśnie te, które prze­ważyły szalę przy decyzji niejednego wyborcy…

Przy stosowaniu ordynacji „proporcjonalnej” praktycznie nikt sam nie zdo­będzie większości. Tam, gdzie wybory są przeprowadzane metodą „proporcjonalną” rządy są nie­stabilne, posłowie w parlamencie zajmują się często przede wszystkim sporami partyjnymi… Przy ordynacji większościowej są duże szanse, że najmocniejsze ugrupowanie zdobędzie ponad 50% mandatów, będzie rządzić samo. Czy to źle? Nie. To dobrze, bo to wyborcy sprawdzą jak zrealizują swoje programy i obietnice – bez ustępstw na rzecz koalicjanta.

Kolejny grzech typowy dla ordynacji proporcjonalnej to manipulacja sondażowa. Zamiast informować uczciwie o zasadach wyborczych, media epatują publiczność wynikami sondaży, na ogół z nadużyciem praw statystyki? Może być, że celem podawania wyników sondaży jest odpowiednie „nastawienie” wyborców, „nakręcanie opinii”. Przy ordynacji większościowej taka manipulacja nie może mieć miejsca.


Krzysztof Konsztowicz

Krzysztof Jan Konsztowicz (ur. 6 listopada 1945) – polski naukowiec z dziedziny inżynierii materiałowej i publicysta, nauczyciel akademicki, profesor (emerytowany) Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Więcej w wikipedii.


Dziękuję panu profesorowi Krzysztofowi Ciesielskiemu (UJ)
za cenne dyskusje i wskazania.

Więcej szczegółów zainteresowany czytelnik znajdzie w::

K. Ciesielski „O matematycznej teorii wyborów”, Wiadomości Matematyczne, Tom 56, Nr 1, str. 29-63, 2020 (6513 (ptm.org.pl).

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

21 komentarzy

  1. Darek 25.04.2023
    • Krzysztof 30.04.2023
  2. Mr E 25.04.2023
    • Krzysztof 30.04.2023
      • Mr E 02.05.2023
  3. jsg 25.04.2023
    • Krzysztof 30.04.2023
  4. Mr E 25.04.2023
    • Darek 26.04.2023
      • Mr E 26.04.2023
    • Krzysztof 30.04.2023
    • Darek 27.04.2023
    • Jarosław 28.04.2023
      • Krzysztof 06.05.2023
    • Krzysztof 03.05.2023
  5. Krzysztof 27.04.2023
    • Krzysztof 06.05.2023
  6. ohir 27.04.2023
  7. Mr E 28.04.2023
    • Krzysztof 06.05.2023