02.05.2023
1.
Świat demokratyczny raz na jakiś czas – cztery lata zazwyczaj w Europie, dwa w USA – wstrząsany jest walkami, związanymi z wyborami. Liderzy i mieszkańcy demokratycznego świata obrzucają się wyzwiskami, oskarżeniami, kalumniami.
Równie obficie szafują obietnicami, choć co inteligentniejsi wiedzą, że ogromna większość z nich jest niemożliwa do spełnienia.
Na ten chaos i wrogość świat już dawno wynalazł remedium: autorytaryzm. Panuje przewidywalna stabilność, jest jeden wódz i jego paziowie, nic od nikogo nie zależy, bo wszystkie decyzje zapadają w jakiejś mistycznej, quasi-boskiej sferze, całkowicie zwykłym śmiertelnikom niedostępnej.
Innymi słowy: chaos i nieustanne, bratobójcze walki contra stabilność i przewidywalność.
Wydawałoby się, że wybór jest oczywisty: nikt nie przepada za walkami, wszyscy kochają stabilizację.
A jednak…
2.
By nie sięgać do historii, do zarania ludzkich dziejów, za żywej pamięci wielu z nas, dziesięciolecia zohydzania demokracji, tego chaotycznego, nacechowanego nieustannymi walkami ustroju, absolutnie nie zatrzymały uciekinierów. Z krajów stabilności i przewidywalności, bądź to rzeczywiście, bądź mentalnie, uciekali wszyscy, którzy nie byli beneficjentami tego systemu. Choć nawet i oni pragnęli wyrwać się z tej stabilności ku chaosowi.
Co więcej: choć przeszły już trzy, a gdzieniegdzie cztery nowe pokolenia urodzone i wychowane w niepodległości, połowa świata żyje w nienawiści do kolonialistów. Sam system kolonialny do dziś prezentowany jest jako sprawca wszystkich przeszłych i obecnych niedoli krajów i narodów. A jednak to ludzie z krajów postkolonialnych tłoczą się, ryzykując życiem, u granic znienawidzonych kolonialistów, choć są one w nieustannej fibrylacji, związanej z „chaotycznym” systemem demokratycznym.
3.
W tym demokratycznym chaosie, wśród walk, wymysłów i kłótni, żyje się przeważnie dostatniej, znacznie dostatniej, niż w krajach chwalących się stabilnością i przewidywalnością autokracji. W demokratycznym chaosie prawa człowieka są respektowane, znacznie bardziej respektowane niż w stabilnej autokracji.
Więc może jednak nie ma racji Ciul Zdradziecki, wieszając psy na „liberalizmie, zapominającym o zwykłych ludziach”, niż Gangster Naddunajski, snujący prymitywne elukubracje na temat „demokracji nieliberalnej”?
Może nie masz racji ty, Czytelniku, afiszując się ze swoim zmęczeniem „nieustannymi kłótniami polityków”, „wrzaskami półdebili w Sejmie”?
4.
Poziom życia, przestrzeganie praw człowieka… Jakże autokracje tego nienawidzą! Jakże różne szajki nie znoszą, kiedy patrzy im się na ręce, zanurzone w nie swoim złocie!
Demokracja ma potężnych wrogów, wśród nich są ludzie, którzy tobą, Czytelniku, rządzą.
Wrogowie byli kiedyś słabi, ale urośli w siłę i stanowią autentyczne zagrożenie dla świata demokracji. Są bogaci w broń – militarną, ekonomiczną i propagandową – i cieszą się potężnym wsparciem swojej mniej lub bardziej bezinteresownej V kolumny. Rozejrzyj się: z pewnością wrogich demokracji agentów zobaczysz wokół siebie. Są przekonujący: może przekonali już nawet, Czytelniku, ciebie? A przynajmniej zasieli wątpliwość?
Czy jesteś bastionem demokracji? Czy przypadkiem, niechcący, w ten czy inny sposób nie pomagasz swoim wrogom; niemądrym narzekaniem, sianiem wątpliwości, podrywaniem autorytetów demokracji?
5.
Co to jest „złoty trójkąt” zwycięstwa?
To trzy elementy do zwycięstwa niezbędne:
• energia,
• pieniądz,
• broń.
Szczęśliwie się składa, że tylko jedno państwo na wszystkie te rzeczy: USA.
– Ma źródła energii i technologię do jej produkcji. Choć jej dystrybucja w większości ogromnego kraju, jak za króla Ćwieczka, zwisa z drewnianych słupów, gotowa zerwać się przy lada wietrzyku.
– Ma dolary. I choć ma deficyt, który w czasie pandemii przekroczył 100% PKB, to jednak może drukować dowolne ilości nowego pieniądza, jako że świat rozlicza się w ich walucie, a wszystkie dotychczasowe próby zastąpienia dolara inną walutą, nie powiodły się. Choć Chiny narzucają słabszym kontrahentom swoje remnimbi. Próbowało z dolarem konkurować euro, ale z winy PIGS (akronim: Portugal, Italy, Greece, Spain) i faktu, że nie wszyscy członkowie się nim posługują, ma w sobie doskonale widoczny potencjał kruchości.
– Ma broń. Najnowocześniejszą broń. Taką, która sprawia, że wielokrotnie liczniejsza i na papierze lepiej wyposażona armia rosyjska już od 430 dni ponosi w Ukrainie kolosalne straty, nie osiągając żadnego ze swoich strategicznych celów. A przecież w rzeczywistości USA i ich sojusznicy pomagają Ukrainie zaledwie na ćwierć gwizdka.
6.
Rosja?
– Ma źródła energii, ale jej technologia wykorzystywania jej nie jest ani nowoczesna, ani wydajna.
– Rubel to zawracanie głowy, nie waluta, nikt na świecie jej nie chce,
– A jej broń? Wszystkie jej limity widać w Ukrainie, ale już wcześniej kompromitowała się raz po raz, jak wtedy, kiedy Indie odesłały z powrotem do nadawcy wszystkie zakupione SU-35, twierdząc, że to złom i latające trumny.
7.
Chiny?
– Nie mają źródeł energii, zależą niemal w 100 procentach od dostawców zewnętrznych i tak się składa, że ci najważniejsi: Arabia Saudyjska, Rosja, Sudan, Angola, to kraje politycznie bardzo kruche i każdy poważniejszy zwrot polityczny może postawić Chiny w obliczu kryzysu egzystencjalnego.
– Juan remnimbi jest przez Pekin promowany jako waluta w wymianie międzynarodowej, ale to działa tylko wobec krajów niemal całkowicie zależnych od kapitału, dostaw i technologii chińskich. Te kraje, które wpadły w pułapkę „Pasa i Drogi” dziś rozpaczliwie szukają sposobu wydostania się z chińskich objęć, a Pekin, na poczet długów, przejmuje, jedna po drugiej, perły w koronach krajów zadłużonych.
– Chińska Armia Ludowa? Jest już potężna i groźna, ma więcej okrętów wojennych niż USA, ale… Jej poziom technologiczny we wszystkich właściwie dziedzinach, może poza rakietową, jest daleki od amerykańskiego. System satelitarnego zbierania danych i kierowania polem walki jest w powijakach. Ale nie można lekceważyć armii kraju, który zaczynał robiąc rozchwytywane parasolki z tandetnych blaszek i papieru: kiedy nie mają własnych satelitów, skoncentrują się na systemach niszczenia satelitów przeciwnika i w ten dość prymitywny sposób będą w stanie go oślepić i uczynić niezdolnym do walki technologicznej. A w walce konwencjonalnej – pół miliarda żołnierzy chińskich może bez trudu pokonać kilkumilionową armię amerykańską.
8.
Dlatego tak istotne jest, żeby rozumieć świat, w jakim się żyje.
Dlatego tak ważne jest jasne określenie wrogów i przyjaciół.
Dlatego tak ważna jest eliminacja wrogów demokracji z naszego życia publicznego.
Dlatego tak ważna jest wiara w nasze wartości, w nasze możliwości, w naszą przyszłość.
Dlatego tak ważna jest wiara w człowieka i jego wolność.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
