21.05.2023
Sesja wyjazdowa
1.
To autor opowie, cojest w najnowszym, jubileuszowym, setnym odcinku „Allegro ma non troppo” na portalu natemat.pl.
Mianowicie rozmowa z byłym już redaktorem naczelnym miesięcznika „Dialog”.
„Dialog” to jedna z nośnych kolumn polskiej kultury. Był Tarna, było Puzyny i było Sieradzkiego. Teraz szajka napadła na redakcję i przysłała swojego komisarza politycznego.
Nawet komunista się na to nie odważył, wiedząc, jak ważne jest to pismo dla polskiego teatru, polskiej literatury, a co za tym idzie, dla Polski.
A szajka się odważyła i zrobiła to w swoim stylu, brutalnie, po chamsku, bezczelnie i ignorancko.
Jacek Sieradzki opowiedział więc, dlaczego zdecydował się przejść na emeryturę, co myśli o postawie zespołu redakcyjnego, który domaga się odwołania przyniesionego w teczce „naczelnego” i co myśli o takich metodach szajkowej władzy.
Ale porozmawialiśmy też o recenzjach, których Sieradzki jest mistrzem, porozmawialiśmy o stanie polskiego teatru, a także o różnych kwestiach technicznych i strukturalnych, nieistotnych może dla widza, ale zasadniczych dla twórców tego niezwykłego zjawiska, jakim jest przedstawienie teatralne.
D.O. doda, że Jacek Sieradzki należał do najbliższych mu ludzi, bo razem zdawali egzaminy wstępne i razem byli przyjmowani na pierwszy, chwalebny rok działania Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej PWST, który – w zamyśle jego twórców – miał być najlepszą uczelnią humanistyczną w Europie. I to się przez kilka lat udawało.
Nie widzieliśmy się kilka ładnych dekad, a jednak – ta sama formacja intelektualna i etyczna – weszliśmy w rozmowę, jak byśmy przerwali ją na chwilę dzień wcześniej.
2.
D.O. jest we Fromborku.




Kawałek od domowych pieleszy.


Pojechał na prapremierę musicalu „Kopernik” na dziecińcu kompleksu zamkowo-katedralnego. Występuje zespół i orkiestra Opery Krakowskiej i zaproszeni soliści.
160 osób, wliczając ekipy techniczne. A scenografia, oświetlenie i nagłośnienie są imponujące.
3.
Choć zawodem wyuczonym D.O. jest pisanie recenzji, to jednak na musicalach się nie zna. Nie słucha piosenek, zwłaszcza jeśli są dydaktyczne, patriotyczne i wyznaniowe. Wie, że sklecenie ich w logiczną całość nie jest sprawą prostą i na tym kończy się D.O. zainteresowanie i wiedza o musicalach.




Więc napisze tylko o tym, na czym się trochę zna.
W punktach:
• Spektakl jest za długi. Uwzględniając 10-minutowe spóźnienie początku i 20 (!) minut oficjałek – podziękowań komu się dało i powitań różnych oficjeli i sponsorów („zwykłych ludzi” i dziennikarzy nie powitano) były to bite trzy godziny. Nie, nie i nie.
• Zaskakująco wysoki poziom orkiestry Opery Krakowskiej. Muzyka Tomasza Szymusia nie była prosta, temperatura po zachodzie słońca spadła drastycznie, D.O. trząsł się jak osika w kurteczce, muzycy też musieli, tym bardziej że bez kurteczek, a grali na D.O. ucho bardzo dobrze.
• Znakomita scenografia Grzegorza Policińskiego. Chapeau.
• Świetna choreografia Zofii Zielonki i Jarosława Stańka.
• Świetne kostiumy Anny Szadaj.
• D.O. już wiedział, że polskie musicale kuleją scenariuszowo i tekstowo, ale że mają wykonawców – wokalistów przeważnie znacznie, czasem zdecydowanie lepszych niż znani i uznani piosenkarze. I tu, w „Koperniku” D.O. był pod wielkim wrażeniem poziomu wykonawczego. Paweł Erdman (jako Dantyszek, tu jako schwarzcharakter) ma głos… ! D.O. mógłby go słuchać godzinami, bo ten głos hipnotyzuje. Marcin Franz (jako Mikołaj K., tu jako święty eunuch z kijem w xupie) daje znakomicie radę, podobnie, jak grający jego brata Andrzeja (znacznie bardziej krwistego od Mikołaja) Wojciech Daniel. Agnieszka Przekupień jako casta diva (tak pokazano kochankę Kopernika) – aż szkoda, że osadzona w tak papierowej i sztampowej roli, jaką tylko nadęty maskulinista mógł wykoncypować). Temu i owej zdarzały się małe kogutki, dziwne zjazdy i podjazdy, ale w skali micro i w niczym nie zmienia to faktu, że wokalnie było daj Panie Boże.
4.
Po drodze do Fromborka D.O. przekonał się po raz stutysięczny, że prognozy pogody są funta kłaków warte.
D.O. ma bardzo mgliste pojęcie o wartości kłaków, zarówno w skali dziesiętnej, jak i każdej innej. Ale nie może być ona wysoka.
Miało nie padać, a padało. Na szczęście po południu zrobiło się ciutkę cieplej i suszej.
5.
Frombork mógłby być magnesem (albo ulem, bo to ostatnio podobno modne) dla połowy Europy. Ale droga dojazdowa z Elbląga, choć obsadzona cudnym, cudnym starodrzewem (ach, Prusacy to potrafili!), parszywa i niebezpieczna. Wstyd!
Miasteczko – rozgrzebane. W stosunku do ostatniej tu D.O. wizyty nic się nie poprawiło. Tylko widać, że plac koło kanału portowego betonują i usiłują coś zrobić z porcikiem, ale chwilowo jest syf i malaria.
W sobotę punkty gastronomiczne zamykają o 18 (!) nawet w dniu najazdu z tysiąca gości na premierę. Sklepy o 17.
Ale to, co uderza najbardziej, to góry porozwalanych śmieci. Co by było normalne, gdyby miastem rządziła szajka. A nie rządzi. Ale to, co widać, źle świadczy o samorządzie i o mieszkańcach.
6.
Tak katastrofalnej klikalności, jak wczoraj D.O. jeszcze nie miał. Cóż, pora na wnioski.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
