01.06.2023
Wchodząc w niejednoznaczny klimat powieści o Kolegium Parc przypominam sobie czas, gdy słowa przyjaciel nie kojarzono z homoseksualizmem. A przytulenie dziecka z oskarżeniem o chęć molestowania czy pedofilstwo. W takich momentach pragnę zrezygnować z siebie pamiętającego normalne chwile. Pochłonięty odzyskiwaniem zapomnianych wrażeń, wspominam swój czas między innymi po to, by się od niego uwolnić.

Zgroza: jedna z postaci powieści Chłopcy Henry de Montherlanta (Ksiądz de Pradts, przesiąknięty nie tyle religią, co religijnym zapachem, ateista z powołania i późniejszy proboszcz z urzędu, zaklinowany między powinnością wobec Boga a lojalnością w stosunku do Cesarza, stara się pogodzić wodę z ogniem), wplątała się w nieseksualne uwielbienie dla Sergiusza, podopiecznego Kolegium prowadzonego przez księży, w którym rozgrywa się fabuła. Sergiusz, to zalotny, żywiołowy i namiętny brzdąc, który widzi szczególnie to, czego nie ma; postrzega inaczej, niż reszta świata skonstruowana z konwenansów.
Aż do książkowej kulminacji podczas wielkanocnej mszy duch Sergiusza miota się po nadszarpniętej reputacji Kolegium. Unosi się, krąży i przebywa w jego poprawności. W tym, co niebawem ulegnie odświeżającym poglądom księdza przełożonego.
Sergiusz idzie przez świat opuszczony przez wszystkich, którzy go rozumieli. Po latach wszakże, jego ropiejąca pamięć zaczyna się zacierać. Jest wyidealizowana: nietraumatyczna i sielankowa; myśli o zapisaniu do Parc swoich przyszłych dzieci. Lecz nie dostrzega, iż od czasu, gdy był tu rozbrykanym flirciarzem upłynęło sporo wody i że nawet jego uwielbiany nauczyciel, ksiądz de Pradts, przepoczwarzył się w belfra – dzieciojada.
Emocje poprzednich lat utonęły w poprawności, a przejście od spontanicznych obsesji do wyrachowanego rozsądku, odbyło się w miarę bezboleśnie: Kolegium, to już nie to samo miejsce emanujące koleżeńskością. Zostało zamienione w bezduszny budynek zakłamanej szkoły dla hebesów. Stało się pomieszczeniem fabrykującym wzorowych pobożnisiów. Zbiorowiskiem obłudników rządzonych za pomocą procedur stworzonych przez sfrustrowanego pedagoga. Grajdołkiem wychowującym zimne i przepisowo wniebowzięte stowarzyszenie dobrze ugarnirowanych fałszem brzydactw nadchodzącej epoki: zakutych pał.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
