– Putin niszczy Ukrainę, morduje ludzi, a ten Tusk spaceruje sobie z nim po molo i obściskuje się nawet!
To wypowiedź stuletniego ojca koleżanki. A na wyjaśnienia, że to było przed laty – Jak to przed laty? Wczoraj widziałem w telewizji.
Mając takich wyborców, którzy i tak wiedzą co mają myśleć o Tusku, PiS nie musi sobie zawracać głowy komisją do badania wpływów rosyjskich, jeśli nie może ona zabronić Tuskowi kandydowania. Zapowiedział to poseł Marek Ast i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, członek ścisłego kierownictwa partii. Ale marszałek – nie marszałkini, proszę – Elżbieta Witek mówi o niespodziance w związku z komisją. Rozstrzygnie, jak zawsze, Kaczyński. Odłożenie komisji na Święty Nigdy to kapitulacja, mówi Tusk, lecz jeśli nawet, to jest ona już tylko zużytym kapiszonem.
Kaczyński sięga więc po coraz ostrzejszą amunicję. Tusk to już „prawdziwy wróg naszego narodu”, do tego ryży. Jego działania grozić mają wojną domową. Horror.
Nie ma tu symetryzmu. Tusk nie zauważa wyglądu Kaczyńskiego, jego starczej nieporadności, nie używa podwórkowych epitetów. Nie ma u niego nic o groźbie wojny domowej, jest tylko o rozliczeniach, w tym konieczna, choć ryzykowna cela plus. Bo bez tego już teraz nie idzie. A doprowadził do tej sytuacji Kaczyński. Świadomie, choć stanowi to ogromne niebezpieczeństwo dla niego oraz dla jego wyznawców i beneficjentów. Zaś dla Polski by to było nieszczęście, gdybyśmy nie mogli załatwić polskich spraw jak Polak z Polakiem.
Dyktatorskie i autorytarne systemy mogą upaść gdy ratują się nieudaną wojną, vide; Grecja i Argentyna. Jeśli główną, choć nigdy jedyną, przyczyną upadku jest sytuacja wewnętrzna, to dlatego, że większość już nie chce tego systemu, a góra zdaje sobie sprawę, że nie jest on dłużej do utrzymania. Tak było w Polsce w roku 1989. W Hiszpanii, ze zmianą czekano aż umrze Franco w roku 1975. W Południowej Afryce, w niezwykle, od lat, zaognionej sytuacji, udało się w połowie lat 90-tych skończyć z Apartheidem, dzięki porozumieniu białego prezydenta de Klerka z Nelsonem Mandelą. Wcześniej jednak plemienny szef Zulusów, Mangosuthu Buthelezi powiedział, że wszyscy chcą upadku Apartheidu, lecz nikt nie chce zginąć pod jego gruzami. Takiej niszczącej zmiany udało się uniknąć w RPA, a u nas, Kaczyński stara się by to się tak nie odbyło. Już przyznał, że jest w trakcie zmieniania ustroju. Czyli w kierunku coraz większej polaryzacji. Likwidacja tego systemu, nawet w nie docelowym jeszcze kształcie, robi się coraz bardziej trudna i niebezpieczna. Są jednak ciągle szanse, że szykowanej Polsce katastrofie uda się Polakom zapobiec.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Wystarczy spojrzeć jak zachowują się ostatnio nawet ministrowie tej psiej władzy. Jeśli taki minister (pomimo, że to Kowalski) potrafi wleźć na czyjeś spotkania w celu wywołania awantury z użyciem siły fizycznej (przepychanki itp.) to w jakim celu? Dokąd to prowadzi?
Jesteśmy tylko krok od mordobicia ulicznego.
Czekam tylko, jak po wrogiej stronie pojawi się na ulicach bohaterski „marszałek na kasztance”.
Tylko ten pierwowzór niczego nie dokonywał swoimi rękami, a więc obecnie różni się od tamtego na razie tylko tą kasztanką – gotów chyba pójść śladami Lorda Farquaada. 🙁
Wyglada na to, że PiS sprowokować może kryterium uliczne. W każdym razie powinno się taki scenariusz poważnie brać pod uwagę.
Trzeba wygrać wybory a wszystko się ułoży. J. Kaczyński to późny Brezniew i Gierek razem wzięci jeno patrzeć jak szczury z tej łajby dziurawej zaczną uciekać..,