02.09.2023

Od 1. do 4. września 2023 papież Franciszek będzie przebywał w Mongolii. To kraj liczący 3,5 miliona mieszkańców, z których 1500 to katolicy skupieni w ośmiu parafiach. Dlaczego Franciszek wybrał ten kraj na swoją 43 pielgrzymkę nikt dokładnie nie wie.
Najbardziej logicznym wytłumaczeniem jest chęć zbliżenia do dwóch potężnych sąsiadów Mongolii, Chin i Rosji. O tym jednak dyplomacja watykańska milczy zadowalając się stwierdzeniem, że papieżowi zależy na zwróceniu uwagi na peryferie katolicyzmu.

Na czele najmniejszego Kościoła katolickiego na świecie stoi nowo mianowany w sierpniu ubiegłego roku kardynał Giorgio Marengo. To najmłodszy z kardynałów, ur. W 1974 roku Włoch, który od 2000 roku rezyduje w stolicy Ułan Bator jako prefekt apostolski. W Mongolii pracuje od 2003 roku jako misjonarz.
Sam Franciszek w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że Mongolia to „Kraina ciszy”, dodał też, że to „kraina tak rozległa, tak wielka. Pomoże nam zrozumieć, co to znaczy: nie intelektualnie, ale zmysłami”. Brzmi to enigmatycznie.

Jednym z jezuitów, który przez dwa lata od 1926-1927 przebywał w Mongolii był oryginalny myśliciel Pierre Teilhard de Chardin (1881-1955), którego wizjonerskie dzieła być może zrodziła rozległa ziemia mongolska. Tam napisł najbardziej znane swoje eseje teologiczne: „Środowisko Boże” i „Człowiek”. Wiadomo, że Jorge Bergoglio jest zafascynowany jezuitami francuskimi i wielu z nich wymieniał w różnych rozmowach jako swoich mistrzów. Akurat nie wymiał Teilharda de Chardina, ale być może z ostrożności bo wiadomo, że był on oskarżany o herezje i przez lata jego pisma były objęte kościelną cenzurą.
W każdym razie nie można wykluczać, że może to wspomnienie tych lektur leży u źródeł tej romantycznej wyprawy.
Trudno też oczywiście wykluczyć inne, bardziej pragmatyczne powody, ale o tym być może dowiemy się z rozmowy z dziennikarzami w samolocie w drodze powrotnej do Watykanu.


„Ogarnianie przez wieki ziem tak odległych i zróżnicowanych, uwypukliło niezwykłą zdolność waszych przodków do uznania doskonałości ludów, które tworzyły ogromne terytorium imperium i do oddania ich na służbę wspólnego rozwoju. Dałby Bóg, żeby na ziemi spustoszonej przez nazbyt wiele konfliktów, odtworzyły się, z poszanowaniem ustawodawstwa międzynarodowego, warunki tego, co kiedyś było pax mongolica, to jest brakiem konfliktów — mówił Franciszek.’ (cytat za Fakt.pl), składając hołd przed pomnikiem Czyngis Chana wraz z prezydentem Mongolii.
Papież oderwał się i odleciał już na zawsze od rzeczywistości i stanowi dla ludzi rozumnych źródło nieustannego moralnego szoku. Nie da się jego kuriozalnych wypowiedzi tłumaczyć inną perspektywą (najbardziej popularny motyw) ani niczym innym, co ma pozory racjonalności.
Powinien co prędzej oddalić się na emeryturę zanim ogłosi niekatolickim świętym Mao Zedonga.
Ciekawa jest rozmowa Franciszka z dziennikarzami, zwłaszcza mongolskimi, na pokładzie samolotu. Niestety nie ma polskiej wersji zapisu, wiec podaje link do wersji angielskiej: https://www.vatican.va/content/francesco/en/speeches/2023/september/documents/20230904-mongolia-voloritorno.html
Oczywiście dla chętnych. Można się zżymać na naiwność i ahistoryczności poglądów papieża, warto jednak je znać choćby po to by je znać. Pamietam furię latynoskich jezuitów na wypowiedzi JP2 z lat 80. i 90. gdy przyjął narracje jankesow. Dzisiaj czas zżymania się mieszkańców państw postsowieckich, których wrażliwości geopolitycznej ten Argentyńczyk kompletnie nie rozumie. I wzajemnie.