27.09.2023
W swojej pierwszej podróży poza Rzym – na Lampeduzie w lipcu 2013 – papież Franciszek mówił wiele o tragedii uchodźców ginących w morzu Śródziemnym. Te pamiętne słowa głęboko poruszyły wielu, w tym Zygmunta Baumana, który zaczął nazywać papieża jedynym światłem w tunelu.

Po 10 latach, 22 września 2023 roku, Franciszek powtórzył to samo w Marsylii. Warto przywołać niektóre z jego twierdzeń: „Nie możemy pogodzić się z tym, że istoty ludzkie są traktowane jak karty przetargowe, więzione i torturowane w okrutny sposób – wiemy, że często, gdy ich odsyłamy, są skazani na tortury i więzienie – nie możemy dłużej przyglądać się dramatom katastrof morskich, spowodowanych obrzydliwym handlem i fanatyzmem obojętności. Obojętność staje się fanatyczna. Osoby, którym grozi zatonięcie, porzucone na falach, muszą zostać uratowane. To obowiązek człowieczeństwa, to obowiązek cywilizacji! Niebo będzie nam błogosławić, jeśli na lądzie i na morzu będziemy umieli troszczyć się o najsłabszych, jeśli będziemy umieli przezwyciężyć paraliż strachu i obojętności, który skazuje ludzi na śmierć w białych rękawiczkach”.
Następnego dnia, w sobotę 23 września, swoje przemówienie w Marsylii do uczestników konferencji poświęconej właśnie sprawie uchodźców Franciszek zakończył takim oto wezwaniem: „Bądźcie morzem dobra, aby stawić czoła dzisiejszemu ubóstwu dzięki synergii solidarności; być portem gościnnym, aby przyjąć tych, którzy szukają lepszej przyszłości; bądźcie latarnią pokoju, która przebije się przez kulturę spotkania ciemną otchłanią przemocy i wojny”. Zastanawiam się, kto w Polsce podejmie to wezwanie głowy kosciola katolickiego. Jak na razie najbliższa jest mu reżyserka „Zielonej granicy” Agnieszka Holland.
Od 2015 roku polski rząd kierowany przez partię broniącą świętości polskiego papieża w tym samym czasie urządza nieprzerwany seans nienawiści wobec uchodźców i tych, którzy zwracają uwagę na ich dramat.
Jak można tego nie widzieć i nadal uważać Jarosława Kaczyńskiego, głównego architekta tego seansu nienawiści, za człowieka broniącego kościoła i chrześcijaństwa?
Dlaczego żaden z biskupów nie zabrał do tej pory głosu na ten temat, nawet nowo mianowany przez Franciszka kardynał Grzegorz Ryś, który podobno jako jeden z nielicznych rozumie troski tego papieża. Jest najwyższy czas by się odezwał i nazwał rzeczy po imieniu. Jeśli nie zrobi tego teraz, już nigdy nie będzie miał okazji by być wiarygodnym.

Ostatnio spędziłem kilkanaście dni w Rzymie. Dowiedziałem się, że metr materiału, z którego kardynałowie szyją swoje purpurowe stroje kosztuje 80 Euro, a całość takiego szykownego stroju średnio ok 2000 Euro. Nowych kardynałów jest 21. Łatwo policzyć ile można by zaoszczędzić rezygnując z tych dość osobliwych ubrań. Pieniądze można by przeznaczyć na uchodźców, którzy tak bardzo leżą na serca papieżowi, który tych nowych panów w purpurę wystroił.


Dawno temu czytałem „Rozmowy z katem” Moczarskiego. Pamiętam, jak zaskoczyła mnie wtedy bardzo wysoka cena galowego munduru SS-mana. Chyba tego rzędu co podana tutaj. Jürgen Stroop był co prawda wysokiej rangi oficerem SS. Ale ci tutaj kardynałowie to też nie szeregowcy. Więc ich wydatki mundurowe mnie nie zaskakują.
Trudno się dziwić skoro zaprojektował i szył je niejaki Boss. Hugo Boss. Skądinąd podobno zdeklarowany zwolennik nazistów.
Jednorazowy wydatek rzędu 2000 EUR? Zastanówmy się, ile kosztuje ciągłe utrzymanie dworów biskupich, chociażby w Polsce…
Rezygnacja z fatałaszków wartych 2000 euro to byłby drobny, ale symboliczny gest. Zrobił go Raniero Cantalamessa, franciszkanin. Franciszek mianował go kardynałem w listopadzie 2020 roku. O ile wiem to przypadek odosobniony, sam Jorge M. Bergoglio gdy został kardynalem w 2001 roku wystroił się jak każdy inny. Wystarczył by prosty gest – panowie od dzisiaj się nie stroimy i każdy dostaje kapelusz i tyle, może go włożyć nawet do garnituru.