08.10.2023
I.

Wszystko to już było. Wszystko to jest nam znane doskonale, a w pewnej mierze stanowi już do tego stopnia element naszej rzeczywistości, że uczymy się nawet akceptować taki stan rzeczy. Opisanie go w formie prozaicznego komunikatu o aktualnym stanie niekończącego się konfliktu bliskowschodniego może ożywić emocje jedynie w takich sytuacjach, jak dzisiejsza – gdy dzieje się coś wyjątkowego, nietypowego w formie. Wówczas – gdyż leży to, po prostu, w ludzkiej naturze – zwykliśmy się pochylać nad nowinami z Jerozolimy i Strefy Gazy, czasem otwierając usta ze zdumienia. Zupełnie tak jak dziś.
Terytorium i ludność Państwa Izraela zostało zaatakowane za pomocą zmasowanego uderzenia rakietami oraz przez zbrojne grupy członków terrorystycznej organizacji Hamas. Gdy piszę te słowa, mowa o ponad 2500 wystrzelonych rakiet, czterdziestu ofiarach śmiertelnych i około 740 rannych. Pewna i nieznana w tym momencie ilość mieszkańców Państwa Izraela została uprowadzona i obecnie znajduje się na terytorium Strefy Gazy. Z kilku krajów popłynęły wyrazy potępienia, z innych najszczersze gratulacje, a w pewnym kraju państwowe media podały, że Palestyńczycy dokonali swych ataków używając broni pochodzącej z arsenałów NATO, pozyskanej z Ukrainy. Państwo Izraela jest obecnie w stanie wojny, co potwierdza oficjalne wydanie Rozkazu nr 8 oznaczające pełną mobilizację na wypadek wybuchu działań zbrojnych właśnie.
Należy jasno powiedzieć, że wypadki mające miejsce dzisiejszego poranka są policzkiem wymierzonym izraelskim strukturom wywiadowczym na skalę nieznaną od czasu Wojny Yom Kippur, która nomen omen wybuchła dokładnie pięć dekad temu. Jest też olbrzymim blamażem IDF (izraelskich sił zbrojnych), które dopiero, co z „sukcesem” wykonały poważną operację militarną przeciw zagrażającym bezpieczeństwu państwa Izrael obiektom i ludziom w Strefie Gazy. Jest też druzgocącym zwycięstwem stojącego na czele państwa premiera Benjamina Netaniahu…
Kto wie jak będzie wyglądać bliskowschodnia rzeczywistość, gdy opadnie kurz i burza się skończy? W głębi duszy wie to każdy, kto poświęcił sprawom bliskowschodnim choćby ułamek uwagi w swoim życiu. Sprawy tutaj zawsze biegną swoim utartym torem w stronę dokładnie takiego samego finału, będącego jednocześnie punktem wyjścia do kolejnej konfrontacji. Teraz to już perpetuum mobile, bo o początku tej duszącej pętli niewielu już pamięta.
II.
IDF i siły specjalne dokonają aktu straszliwej zemsty – ona już się zaczęła – i znowu zasypią Strefę Gazy i położone na jej terenie bazy Hamasu gradem pocisków kierowanych, niszcząc stojącą tam jeszcze infrastrukturę, bo przecież od chwili przejęcia w Strefie Gazy władzy i wprowadzenia totalitarnych zasad jej sprawowania, Hamas używa z żelazną konsekwencją infrastruktury takiej jak szpitale i szkoły do tworzenia swych magazynów broni, materiałów wybuchowych i wszystkiego, czego mu w jego terrorystycznej egzystencji potrzeba. Nie ma to większego znaczenia, bo gdy kurz opadnie, Unia Europejska i kilku innych chętnych z radością zabierze się do finansowania budowy nowych obiektów w miejsce zburzonych rakietami i bombami. Tym samym odtworzy też system logistyczny terrorystów. Duża liczba ofiar cywilnych jeszcze bardziej umocni poczucie niesprawiedliwości i pragnienie zemsty, więc z każdym izraelskim atakiem na jakikolwiek obiekt w Strefie Gazy punkty rekrutacyjne Hamasu będą gościć w swych podwojach rosnącą liczbę ochotników. Pomoc z Iranu zrównoważy straty w środkach bojowych, których przecież w tego rodzaju wojnie nie trzeba znowu aż tak wiele i Hamas będzie mógł działać dalej, jako kolejna doskonale rozwinięta struktura przestępcza, przynosząca wspaniałe warunki do rozwoju ludziom, którzy wprawdzie nie potrafią niczego poza konstruowaniem bomb, ale bardzo lubią być osobami ważnymi i dzierżącymi władzę. Wszystko zostanie po staremu, bo chociaż szansa na to, że IDF wejdzie po prostu do Strefy Gazy i fizycznie rozprawi się totalnie z Hamasem jest dość duża, to mamy absolutną gwarancję, że nawet, jeśli Izraelczykom taka sztuka się uda, w to miejsce powstanie natychmiast jakiś nowy Hamas.
Niestety po drugiej stronie sytuacja będzie dokładnie taka sama, choć właściwie jednak trochę się zmieni – Państwo Izraela, jakie poznałem i jakie kocham, właśnie dobiega swych dni i odchodzi w niebyt. Na moich oczach dzieje się to, czego nie mógłbym sobie nawet w innych okolicznościach wyobrazić. Oto kolejne społeczeństwo, w którym za ważne i kluczowe zwykło się uważać dbanie o wolność jednostki oraz o dobro szeroko pojętego ogółu, szacunek dla inności, bezpieczeństwo socjalne i umożliwianie nieskrępowanego rozwoju każdemu jego członkowi, staje się prywatnym folwarkiem kliki frustratów, homofobów i demagogów konsekwentnie wycierających sobie gęby populistycznymi sloganami każącymi odbierać ich, jako „nowoczesną prawicę”. Otóż to – w konsekwencji tego, co wydarzyło się dziś w Sderot i innych miejscowościach państwa Izrael mam absolutną pewność, że Benjamin Netaniahu będzie tym krajem rządził już wiecznie, a przynajmniej do śmierci. Poczucie strachu i zagrożenia pokieruje niezawodnie dłonią wyborcy, a w związku z brakiem ostrzeżenia o ataku posypią się głowy we wszystkich strukturach siłowych państwa. Premier będzie miał doskonałą możliwość zastąpienia w zasadzie każdego nieprzychylnego mu człowieka w mundurze. Przy aprobacie ogromnej większości społeczeństwa, rzecz jasna. To jego wielki triumf…
Nie może być inaczej, gdyż wszystko, co nienaturalne, szokujące i zaskakujące swą obcością musi zostać zracjonalizowane, rozebrane przez umysł. W sprawach związanych z problematyką zrozumienia istoty władzy i panowania dzieje się to także, choć w trochę mniej uchwytny sposób. Po prostu: „ten, kto szuka rozumu, musi tak czy inaczej wierzyć w panowanie”
III.
Czy to taka zupełna nowość? Czy to zaskoczenie? W żadnym razie – przecież już na wstępie stwierdziłem, że wszystko to już było i nie uczyniłem tego bez konkretnego powodu. Prawidłowość, jaką jest doskonała współzależność od siebie dwóch tylko pozornie śmiertelnych wrogów. „Szarafat” – tak celnie, by nie powiedzieć, że perfekcyjnie zdiagnozował to zjawisko wielki Amos Oz. Ta zbitka słowna powstała z połączenia dwóch świętych nazwisk życia publicznego obu zwaśnionych nacji – Jassera Arafata i Ariela Szarona – ma się jak widać doskonale. Ani jeden, ani drugi nie byliby w stanie ani przez chwilę egzystować, jako kluczowe postacie sceny politycznej bez swojej wzajemnej obecności i magnetycznego oddziaływania. Bez okrucieństwa i podłości jednego, drugi mieniący się „Jedynym Obrońcą Narodu i Wartości” nie miałby przecież na dłuższą metę racji bytu. Zatem „Pan Szarafat” ma się doskonale już od ponad czterech dekad i teraz wydaje się potężniejszy, niż kiedykolwiek.
Kończąc mój w gruncie rzeczy posępny wywód, chciałbym dodać coś, co może na pierwszy rzut oka zupełnie nie pasować do jego dotychczasowej treści. Chcę, bowiem powiedzieć do Was, drodzy Europejczycy – strzeżcie się „Pana Szarafata”, bo on od dłuższego czasu już puka do Waszych drzwi. Ukrywa się pod maską tutejszych „Obrońców Wartości” i „Twórców Nowego Ładu”. Ślizga się i wije niczym niezłomny piskorz u Waszych stóp usiłując posiąść Wasze serca i umysły. Chce, byście uwierzyli we wszelkie wielkie niebezpieczeństwa i zagrożenia, abyście czuli się nieswojo we własnym domu. I biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki jego starań, idzie mu bardzo dobrze. Wrogiem Waszego spokoju i miru nie muszą być wcale terroryści z Hamasu. Zamiast nich można posłużyć się zagrożeniami pod postacią osób o orientacji homoseksualnej, imigrantów, zwolenników legalizacji aborcji na żądanie, a nawet osób, których jedyną przewiną jest głębokie przywiązanie do niezbywalnych praw człowieka i konieczności ochrony godności ludzkiej. Pamiętajcie o tym zawsze, bo „Pan Szarafat” nigdy nie śpi.
Marcin Jop

Po piewsze nie warto patrzeć na świat przez własny pępek polskie podwórko nie ma nic wspólnego z egzystencjalnym problemem Izraela i islamskim dżihadem). Po drugie element zaskoczenia jest najprawdopodobniej spowodowany nadmiernym zaufaniem do cyberbezpieczeństwa. Ewidentnie zawiodła elektroniczna kontrola granic. Izraelczycy wiele razy zmieniali obraz nieba na ekranach syryjskich radarów i powinni byli pamiętać o tej możliwości. Fakt, że nie wykryto w porę przełamania granicy w wielu punktach nie pozostawia wątpliwości co do powodów zaskoczenia. Wywiad spodziewał sie ataku z Libanu i tam wzmocniono siły naziuemne i obrone przeciw rakietową. Wróg o tym wiedział. Takie rzeczy się zdarzają. Pytanie jak Irańczycy (bo ich udziuał jest tu oczywisty) weszli w posiadanie tajemnic izraelskich. Ślady prowadza do Roberta Malleya i nadal działającychj w amerykańskim wywiadzie jego ludzi. Nie można również wykluczyć, że po raz pierwszy, ale nie ostatni w wojnie użyto nowego wspanbiałego narzędzia jakim jest sztuczna inteligencja. (Spekulacje polityczne są w tym przypadku fajne dla zabicia czasu. Sprawa jest znacznie poważniejsza i bez całkowitego zniszczenia Hamasu będzie się powtarzać.) .
jak widać jednak ma, gdy przyjrzeć się mechanizmom władzy i panowania to własny pępek będzie miał dokładni taki sam kształt jak pępek liderów Hamasu, czy Benniego Netanjahu, bo zasady te są takie same dla wszystkich politykierów bazujących na populizmie i demagogii. Nie widze sensu by spekulowac na temat bezposrednich przyczyn tak wielkiego zaskoczenia, ale raczej wskazywałbym na rezygnację w ostatnich latach i miesiacach wielu doświadczonych funkcjonariuszy struktur bezpieczeństwa z armia włącznie. Nie wydaje mi sie by Hamas miał cokolwiek wspólnego ze sztuczna inteligencją, a Izrael szczególnie ufał któremukolwiek z odcinków obrony. Nie widze też by cokolwiek na tym etapie wskazywało na udział Iranu, czy jakiegokolwiek innego kraju – nie na to żadnych dowodów, a spekulowac nie warto.
@MJ Panie Marcinie, „by cokolwiek na tym etapie wskazywało na udział Iranu, czy jakiegokolwiek innego kraju”.
To by implikowało że w garażach i piwnicach można niepostrzeżenie wyprodukować nie tylko parę tysięcy korpusów rakiet ale także sporządzić do nich paliwo oraz materiały głowic. Ockham z brzytwą na to mówi „nie”.
Co do wskazania powielanego przez nowych nazistów scenariusza, zgadzam się. Choć nie, że jest to Szarafat – tu postacie wroga wewnętrznego się kreuje na bieżąco (lgbt, trans) albo wyciąga stare upiory (wrogie Niemcy). Jednak UE i jej benefity jakoś siedzą nawet w pustych głowach i w Polsce jak na razie udało się pisowi (i Konfederacji) uzyskać może 20% poparcia dla wyjścia z Unii.
@AK Panie Andrzeju, ja nie wierzę w przeoczenie, chyba że znów nie wiem o czymś, co zaszło w wywiadzie i szabaku. Wyrzucono czy „zrezygnowano” również całe doły? Jeśli nie, to gdybam, że informacja była, ale praworządnie decyzję co z tą informacją zrobić pozostawiono politykom. Niestety z opcji, która gotowa jest na każde poświęcenie.
W atak na system ostrzegania i oślepienie go mogę uwierzyć, to jest wykonalne. Ale nie w to że na osiołkach przez góry przywieziono tysiące rakiet, że przemieszczano je do piwnic tylko w sekundach w których satelity patrzyły w inną stronę, i że montaż tych rakiet nie uruchomił _żadnego_ płatnego informatora. To jednam moja prywatna niewiara. Nie wiem.
Dziękuję za komentarz i wydaje mi się, że rozumiem stanowisko. nie mogę jednak nie zauważyć jednej rzeczy – na tym etapie – choć wydaje się to oczywiste – nie ma żadnych dowodów bezpośrednich łączących akcję Hamasu z Iranem, choć jest duża szansa, że w krótce się znajdą. W kwestii rakiet natomiast – tak, większośc tych rakiet, które spadają na Izrael można zrobić w garażu. To zresztą ich największa zaleta.
W sobotę, 8 października 2023 r. rzecznik Hamasu, Ghazi Hamad, powiedział w wywiadzie dla BBC, że Hamas otrzymał pomoc Iranu w przeprowadzeniu ataku na Izrael. Uprzednio wielokrotnie przywódcy Hamasu wyrażali podziękowania Iranowi za dostarczanie zarówno pieniędzy, broni, jak i instrukcji (i instruktorów) do produkcji dalekosiężnych rakiet na terenie Gazy. Domowej robot rakiety Hamasu mogły spadać na Sderot i okoliczne żydowskie wsi, ale już do Tel Awiwu ani Jerozolimy by nie doleciały. Obecnie, dzięki Iranowi, Hamas ma prawdziwie nowoczesne rakiety.
W uzupełnieniu tekstu proponuję lekturę wywiadu „Ekspert: Gaza zostanie zrównana z ziemią” w DW.
Link: https://www.dw.com/pl/ekspert-gaza-zostanie-zr%C3%B3wnana-z-ziemi%C4%85/a-67047189
Inny przywódca Hamasu powiedział, że „atak był motywowany szeregiem działań podjętych przez skrajnie prawicowy rząd Izraela w ciągu ostatniego roku, w tym prowokacyjnymi wizytami w świętym miejscu w Jerozolimie i zwiększoną presją na palestyńskich więźniów przetrzymywanych przez Izrael”. Nie musimy w to wierzyć, ale wielu muzułmanów uważa, ze tak właśnie było.
Kiedy Hamas dokonał agresji na Izrael miałem okazję posłuchać opinii ludzi, którzy uważnie śledzą stosunki na Bliskim Wschodzie. Opinie były różne, podobne do opinii Autora oraz do wyrażonych w komentarzach.
*
Na jedną z tych opinii chciałbym zwrócić uwagę. Sprowadzała się ona do stwierdzenia, że opinia publiczna oraz elity władzy Izraela, w tym przywódcy służb specjalnych i eksperci, były nadmiernie zaabsorbowane konfliktem wewnętrznym wokół kwestii Sądu Najwyższego. Pod osłoną takiego konfliktu łatwiej było Hamasowi przygotować i przeprowadzić zmasowany atak na Izrael. Autor tej opinii uważa, iż świadomość tego faktu w samym Izraelu doprowadzi po zakończeniu wojny z Hamasem do końca karierę polityczną Netanjahu.
*
Dla nas w Polsce z tej tragedii wypływa oczywista lekcja. Wojna polsko-polska jest dla nas tak samo groźna w nieprzewidywalnych skutkach jakich świadkami jesteśmy obecnie w Izraelu.