22.10.2024
Powiedzieć, że obecna polityka to produkt, że to towar oferowany na targowisku politycznym, to nic nie powiedzieć.
Skala uprzedmiotowienia idei i wielkich problemów jakich wiele we współczesnym świecie, przekroczyła już wszelkie granice. Do niedawna czymś normalnym było sprawdzanie skutku swoich działań politycznych w formie przeprowadzenia badań. Każda partia chciała znać opinie na temat swoich działań, badania takie prowadziły ekipy własne albo wyspecjalizowane firmy badawcze na zlecenie, za najczęściej duże pieniądze, które każda partia obecna w parlamencie, dostaje z budżetu państwa, a więc z naszych podatków.
Wiemy, które partie i jakie prowadzą badania. Nie wiemy o wszystkich badaniach, bo niektóre są tajne, tylko do wiadomości kierownictwa danej partii.
To, co nowe, to nie badania skutków, nie sprawdzanie poziomu poparcia polityków obecnych na rynku politycznym, a badania mające na celu przygotowania kandydatów w zbliżających się wyborach i wybranie takiego, który będzie najlepiej odpowiadał zapotrzebowaniu rynku. Obecnie partie nie tylko badają skutki swoich działań, ale prowadzą badania mające sprofilować ich przyszłe działania. Polityka stała się towarem, politycy mając usta pełne frazesów o służbie publicznej, o działaniu na rzecz wspólnego dobra, traktują suwerena jak klienta, któremu należy podsunąć taki towar, na jaki jest największy popyt. Idee są jak rzeczy, kształtowane pod rynek, pod zapotrzebowanie rynku i są formowane tak, aby sprzedawały się jak najlepiej.
Dobrym tego przykładem jest obecna sytuacja związana z wyborami na urząd prezydenta RP. We wszystkich partiach trwają prace nad wyłonieniem kandydata, który w nadchodzących wyborach skutecznie powalczy o ten najwyższy urząd. We wszystkich partiach prowadzone są badania mające udzielić odpowiedzi nie na pytanie kto byłby najlepszym kandydatem, ale kto miałby największe szanse powalczyć o zwycięstwo. W dwóch największych partiach sztaby ekspertów i badaczy głowią się nad tym kogo wystawić, liczy się to, jak dobrze kupowany będzie dany kandydat. Kupowany na rynku politycznym. Nie ma innej ważniejszej sprawy niż ta – trafienia w zapotrzebowanie rynku.
Nawet daty ogłoszenia są ważne. Lepiej mieć wiedzę kogo wystawiają konkurenci, bo wtedy można tak dobrać własnego, by był lepszym towarem na tym rynku politycznym.
O skali tego problemu najlepiej świadczy to, co dzieje się obecnie w Stanach Zjednoczonych AP, gdzie za dwa tygodnie odbędą się wybory na urząd prezydenta, naprawdę ważny urząd i dla Ameryki i dla świata. Przyglądając się z oddali temu, co tam się dzieje, można się załamać do końca – to jarmarczne widowisko, na którym dwie różne osoby walczą o poklask tłumu, o głosy, które przełożą się na wybór elektorów, którzy wybiorą prezydenta. Wielki kraj, wielkie problemy, ale mechanizm taki jak wszędzie – decyduje branie na rynku.
Czy można być spokojnym o przyszłość naszego świata, w którym obowiązują tylko rynkowe zasady i prawa?
Czy nie czas na zupełnie inne procedury wyłaniania i wyboru kandydatów, którzy będą mieć władzę, od której często zależy los naszego świata ?
Czy nie czas już na zmianę tego co jest, na to co i tak będzie.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
źródła obrazu
- vanity-fair-307579_640: Free - pixabay

„Czy można być spokojnym o przyszłość naszego świata, w którym obowiązują tylko rynkowe zasady i prawa?
Czy nie czas na zupełnie inne procedury wyłaniania i wyboru kandydatów, którzy będą mieć władzę, od której często zależy los naszego świata ?
Czy nie czas już na zmianę tego co jest, na to co i tak będzie.”
*
To ważne pytania a przecież w znacznym stopniu retoryczne. Świat zmienia się niekoniecznie w kierunku racjonalnym a juz na pewno nieprzewidywalnie. Burzliwemu rozwwojowi technologii towarzyszy równie burzliwy sposób zmian w życiu publicznym, w tym w polityce. Demokracja zostają wzbogacone i wykrzywione przez rynkowe mechanizmy popytu i podaży, jeżeli tak rozumieć badania spoleczne prowadzone przez partie i sztaby wyborcze.
Efekty bywają zaskakujące i smutne. Smutkiem napawają decyzje wwyborców, które powierzyły Trumpowi prezydenturę USA. Podobnie może się zdarzyć za dwa tygodnie.
Podobnym smutkiem obdarowała Polaków prezydentura Dudy, która pomogła PiSowskim najeźdzcom zdeformować i tak daleką od doskonałości formułę ustrojową III RP.
Na pytania postawione w zakończeniu artykułu nie ma zdaje się odpowiedzi racjonalnych ani optymistycznych.
Czy to są pytania retoryczne? Moim zdaniem absolutnie nie, to są pytania prawdziwie, wymagające rzetelnej odpowiedzi tym bardziej gdy takie mogą być skutki przechodzenia nad nimi bez należytej refleksji.
Co może być taką odpowiedzią? – tu możemy się spierać, tym łatwiej bo nie mamy sprawczości. Ale to jest wyzwanie dla tych co mają sprawczość, szkoda tylko, że mając sprawczość nie mają refleksji