Marek Jastrząb: AI – współczesna szeptucha5 min czytania

()


03.11.2025

Oglądając świat z pozycji sedesu, możemy sobie przyklasnąć: nareszcie znalazł się ktoś odwalający za nas brudną robotę myślenia! W końcu wynaleziono ofiarę losu zdolną uwolnić nas od ponoszenia odpowiedzialności za niefarty! Na ostatek mądra idea pocznie ożywiać zaspane rozumy!

*

Stworzono cudo nazwane sztuczną inteligencją. Choć jest co prawda sztuczna, to z inteligencją nie ma nic wspólnego. Jest dopiero jej zapowiedzią. Porównać ją można do cwanego breloczka na klucze, który przy odpowiednim klaskaniu potrafi odwrzasnąć spod kanapy: TU JESTEM, TU MNIE SZUKAJ!

Niegramotny AI intelektem nie grzeszy na pewno. Skonstruowany na podobieństwo automatycznego pilota w samolocie, jedzie samodzielnie i człowiek alias jego twórca, nie ma wpływu na niewiadomy cel oraz kierunek jazdy.

*

Kto żyw, spieszy się podzielić radosną nowiną, że AI już wkrótce rozwiąże, zastąpi, uruchomi, słowem, wpędzi nas w błogostan. Na razie jest na etapie próbnego główkowania i dopiero wyrzynają się jej ząbki mądrości.

Ale się uczy, całymi szuflami połyka wiedzę. A jak już zgromadzi tyle, że nikt nie będzie w stanie jej policzyć, zabierze się za wyciąganie wniosków. Konkluzje będą nie całkiem kompatybilne z danymi, ale kto by się tym martwił! Wszak to początki, przymiarki! Proces zasysania informacji odbywa się nieustannie i coraz szybciej.

Co prawda pomimo pospiesznego łykania informacji, nadal jest głupsza od buta noblisty, ale pocieszmy się: niebawem zakończy edukację i pokaże, udowodni, zarządzi, co następuje: zlikwidować umysłowe zawody, twórców dać na bezrobocie, a fizycznych chwilowo zostawić. Póki co, niech sobie żyją i zasuwają ku chwale silników.

Wkrótce nastąpi zmasowana rzeź faktów i pojawią się sobowtóry autentycznych aktorów wydarzeń. Politycy, dzisiejsi i wczorajsi mędrcy, rozpoczną wygłaszać zdania przeciwne do swoich dotychczasowych poglądów, a falsyfikaty będą nie do odróżnienia od oryginału. Donosy o czymkolwiek, o wojnach, pokojach i rozejmach, stracą i tak już nadwątloną wiarygodność, a ich realne istnienie stanie pod uzasadnionym znakiem zapytania. Niezapobiegliwi i zdezorientowani ludzie zaczną podważać dotychczasowe pewniki. Wątpić, podejrzewać, nie dawać wiary niczemu.

*

Znikną jajogłowi entuzjaści rozszalałego postępu i rozpłynie się wizja powszechnej szczęśliwości; ludzie pójdą po rozum do głowy, iż musi za pochopnie radowali się, że AI cosik rozwiąże, zaradzi, naprawi, usprawni. Że nie trzeba było ufać w jej niekontrolowaną moc i wyskakiwać z przedwczesnym entuzjazmem. Że zamiast tego, należało uczynić stosowne zabezpieczenia przed swobodnym hasaniem AI po ludzkim losie.

Wnioski pokontrolne

Założeniem felietoniku było dosyć powszechne przekonanie, że jejmość ekscelencja nazwana (z głupia frant) sztuczną inteligencją, to wróg człowieka nastawiony na jego zagładę. Pojęcie to bierze się stąd, że co jest obce, jest „z automatu” podejrzane o „niecne zamiary”.

*

Straszenie ludzi utrzymuje się na wysokim poziomie; opowieści o duchach i horrorach, coraz szybciej i wymyślniej pomykają duktami naszej wyobraźni. Pojedynczy truposz z filmu sprzed połowy wieku, w wieku dwudziestym pierwszym, już nie wystarcza. Do tego, by film nadawał się do sprzedaży, a widz nie ziewał z nudów i nie wychodził przed końcem seansu, musi posiadać reżyserską motywację w postaci zwiększenia ilości martwych nieboszczyków zaopatrzonych w krwawe i widowiskowe atrybuty.

*

Z chwilą umocnienia się roli Internetu, do łask wróciła plotka. Za panowania Dulskiej, występowała w roli szczątkowego, niepożądanego i z lekka pogardzanego zjawiska. Wszelako za sprawą wzrostu znaczenia prymitywnych obyczajów, nastąpił renesans jej popularności: rozrosła się i doczekała nobilitacji; rozpoczął się festiwal mniemań zanurzonych w insynuacjach.

*

Rozmaite portale miotały ciekawostkami z intymnego życia gwiazd, gwiazdeczek i osób noszących za nimi tren. W serwisach, podcastach, na ściankach i sraczkowatych dywanach, zaroiło się od gorliwie zwierzających się ze swojego lub cudzego życia.

*

Proceder ujawniania tego, co nie powinno być obnażone, kwitł w najlepsze i stał się tak powszechny, że po pewnym czasie nikogo już nie zdumiewało publiczne wywlekanie prywatnych spraw; subtelność okulała, natomiast nastąpiło powszechne odrętwienie uzusów i to, co niegdyś było tępione, teraz okazywało się zaletą.

*

Przebojowość, rywalizacja, konfrontacja, wciskanie w ludzi przekonania, że są cudowni, najlepsi, predystynowani do odgrywania czołowych ról, te określenia zwolniły ich z troski o pracowanie nad sobą, oddalało mitręgę rozwoju własnej osobowości.

*

Wpajanie w człowiekowatego leniwca, że psim swędem prześliźnie się przez życiowe tarapaty i mozoły, było mu w to graj. A jeżeli na dodatek stwierdził, że tym sposobem powiększa mu się komfort zbijania bąków, robiło mu się uciesznie na jestestwie i rodziła się w nim życzliwość do pomysłów stworzenia algorytmu rozwiązującego mu problem leżakowania. Ochoczo pragnął więc szybkiej, a nawet bezzwłocznej materializacji AI.

*

Pod wpływem kasandrycznych wieszczeń dokuczał mu dramacik pod wezwaniem rozterki: czy inteligentne ustrojstwo zachowa się przyzwoicie i oszczędzi go w trakcie karczowania ludzkiego pogłowia. Obawy były uzasadnione, gdyż z przerażeniem stwierdził, że bydlę nauczyło się oszukiwać i to, co mówi, niekoniecznie jest prawdziwe. A ponieważ jest w stanie odpowiedzieć tylko na te pytania, na które znajdzie odpowiedź w materiałach znalezionych w Internecie, ratuje się za pomocą zmyśleń, przypuszczeń i konfabulacji. Odkrycie, że, wbrew proroctwom, nie jest tak bystre i wszechstronne, jak przewidywano, stanowiło pewnego rodzaju pocieszenie. Ale zaledwie „pewnego rodzaju”, gdyż albowiem i wszelako, cięgiem się uczy. Już jest szybka i potrafi wykonać w sekundę miesięczną pracę setki ludzi. Potrafi jednak tylko w dziedzinach nie wymagających twórczego myślenia. Posiłkowanie się abstrakcją, konstruowanie surrealistycznego świata poezji, uczucia, wrażliwości, tym, czego, choćby zjadła tysiąc kotletów, mówiąc za Tuwimem, w żadnym wypadku nie przeskoczy i jest poza jej możliwościami. Natomiast doskonale sprawdza się w wykonywaniu mechanicznych czynności związanych z czytaniem, liczeniem i gromadzeniem informacji.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM