11.10.2024
Gdyby nasza logika prawidłowego rozumowania cieszyła się zdrowszym zdrowiem, PiS nie istniałby w ogóle, gdyż byłby on „w ciągle bliskiej fazie” dochodzenia do założenia. A tak, paskudna wizja kolejnego nieszczęścia dla Polski jest bliska: dzięki skrupulatnemu przestrzeganiu procedur, musimy przygotować się na rychłe zwycięstwo poprzedniego koszmaru.
Niestety, ów stan groźby powrotu bandytów do rozkradania, powstał dzięki ślamazarnym rządom obecnej władzy; PiS nadal bruździ, dzieli, swawoli i jątrzy, nadal nie ma zamiaru zniknąć, bo niemrawe działania w zakresie rozliczeń, zachęcają go do dalszego ujadania i budzą jego szydliwy śmiech ze skuteczności spaczonego prawa. A przede wszystkim, stanowią wkurzające potwierdzenie braku efektów zabawy ze sprawiedliwością.
*
Walka opieszałego wymiaru sprawiedliwości z PiS-em, przypomina grę zawodowego oszusta z naiwniakiem; jeden jest silnie przeświadczony, że gra w szachy i postępuje zgodnie z regułami, podczas gdy jego przeciwnik utrzymuje, że zasuwa w warcaby. Rodzi się więc pytanie: według jakich reguł powinno się postępować, gdy oponent ma obowiązujące zasady gdzieś i nabija się z wyroków sądowych?
Przykładów bimbania z prawa mamy co niemiara. Obajtki, Romanowskie i pozostali niewinni, to zaledwie wierzchołek lodowej góry. Lista potencjalnych więźniów jest długa, lecz życzeniowa: patrioci spod znaku Czarneckiego, Macierewicza, Terleckiego i Ziobry, gdy wreszcie trafią za kratki, szybciutko wychodzą na wolność i albo ukrywają się, albo uciekają za granicę i stamtąd wywrzaskują banialuki o swoich krzywdach, szykanach i odwetach. Prezydent spieszy ich ułaskawiać i chowa pod żyrandolem, a jako miłościwy dobrodziej, obdarza dowodami partyjnej sympatii.
*
Kiedy słychać pytania o to, dlaczego tak wolno rozlicza się pisowskich oprychów i dlaczego żaden z nich jeszcze nie siedzi, tylko, jak w przypadku Glapińskiego, rząd zgadza się na dalszą podwyżkę jego pensji, tylko nasze rozrzutne państwo finansuje Dudzie dalszą demolkę kraju, pozwalając mu na rozrost pałacowej administracji, kiedy rozlegają się te pytania, to okazuje się, że na straży tłamszenia Demokracji znajdują się nieśmiertelne hamulce w postaci Przyłębskiej, Manowskiej i Prezydenta.
Tu wprasza się do świadomości przykład z sienkiewiczowskiej postrzegania sylwetki Chmielnickiego. Mianowicie nasz król pragnący powstrzymać watażkowe zapędy tegoż kłótliwca, nadał mu tytuł hetmana. Prymityw zrozumiał ten gest jako oznakę słabości króla i zobowiązał się do jeszcze intensywniejszego kontynuowania zbrodniczych praktyk. PiS robi podobnie: nie ceregieli się w działania zgodne z prawem. Pomija je, idzie na skróty i odczytuje dotychczasowe wysiłki rządu i jego zamotanie się w procedurach, jako nieporadność, Zapowiada więc swój triumfalny i ostateczny powrót do władzy. Jest pewien osiągnięcia sukcesu i bez ogródek ujawnia, że ma zamiar przemeblować Konstytucję w taki sposób, by na zawsze i bez przeprowadzania wyborów sprawować władzę.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
- : Kancelaria Prezydenta

Widzę, że rezunują nonsensy wygłaszane przez mlaszczącego ramola w Przysusze.
A tak poważnie. Jarek, na szczęście, nie ma prawie żadnych szans na zmianę Konstytucji, więc są to bajania kompletenie oderwane od rzeczywistości. Puszenie się żeby pokazać jakim to gigantem polityki jest wściekły karzeł z Żoliborza. Wściekły bo całe jego wystąpienie było pełne agresji i naznaczone brakiem inteligentnej refleksji, dlaczego został odsunięty od władzy, którą zastąpują durnowate opowieści o stojących za tym wszystkim Niemcach. Kto kupi te brednie poza najbardziej betonowym elektoratem PiS? Raczej nikt.
GIX
To, że nie ma żadnych szans na zmianę Konstytucji udowodnił łamiąc ją przez te osiem lat wstawania z kolan i dochodzenia do prawdy. Od wyjścia z becika do teraz zajmuje się jątrzeniem i pozostałymi rozrywkami. Niejednokrotnie pokazał zaprzyjaźnionym ciołkom, że prawo nie jest żadną przeszkodą w osiągnięciu celu, jakim jest powrót do władzy. Więc zamach stanu jest bardziej realny, aniżeli niemożliwy.
Autor poruszył jeden z fundamentalnych dylematów rywalizacji władz demokratycznych z populistami lekceważącymi prawo, procedury, instytucje, wymiar sprawiedliwości czyli całość władzy państwowej. Politycy PiS czy szerzej rządzącej do 15.10.2023 r. koalicji, zdewastowali trybunały, sądy i prokuratury a teraz pwwołują się na kuriozalne werdykty tych zdewastowanych instytucji. Z tytyłu popełnionych przestępstw pospolitych (korupcja, złodziejstwo, oszustwa) pozostają na razie bezkarni naigrywając się z wymiaru sprawiedliwości. Rządzący celowo i świadomie powstrzymują się od rozwiązań radykalnych (przekraczających obowiązujące prawo) nie chcąc upodobnić się do poprzedników. To irytuje wielu Polaków, w tym oczywiście Autora artykułu i mnie także, ale niewiele możemy na to poradzić. Dylemat czy można niedemokratycznymi narzędziami przywracać porządek demokratyczny na razie pozosstaje nierozstrzygnięty. Rządzący nie chcą a może nie mogą podjąć takiego ryzyka, aby pisowskich złoczyńców zamknąć zanim tamci doczekają wyroków sądowych. Rządząca obecnie koalicja obawia się, że takimi metodami sprowokowałaby porażkę w nadchodzących wyborach prezydenckich. Zobaczymy wszakże czy zaniechanie metod rewolucyjnych przyniesie rządzącym, a więc także ich zwolennikom sukces czy porażkę wyborczą w elekcji następcy półgłówka państwa. Pisowców powinno się zdecydowanie roliczyć za niszczenie państwa i prawa w poprzednich 8 latach.
No cóż, okazuje się, że łatwiej jest aresztować Buddę z szemraną świtą i mozolnie przyklejać do nich kolejne zaparagrafowane zarzuty, w tym udział w zorganizowanej przestępczości, niż powsadzać bandę pisowskich dupków na podstawie ton zgromadzonego materiału dowodowego. Co tu ma największe znaczenie: poprawność polityczna, niemoc prawna czy lęk przed ewentualnym odwróceniem ról? Wydaje mi się, że tym ostatnim Tusk już się kiedyś popisał.
Czarno widzę.