05.11.2025
Obserwując to co dzieje się na polskiej scenie politycznej, te wszystkie wrzaski i kłótnie o to czy obecna władza jest legalna i czy ten prokurator czy sąd jest niezależny każdy normalny człowiek musi dojść do wniosku, że to wszystko to zwykła ściema, taka gra pozorów, gra w której nie chodzi o prawdę, a o to by „nasze” było na wierzchu. Po latach rządu PiS Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy coś jest zgodne z prawem, czy nie. Nie da się podejmować decyzji zgodnych z prawem, gdy prawo jest bezprawiem, bo zostało uchwalone przez większość sejmową i podpisane przez prezydenta tylko dlatego, że zapewniało im bezkarność. Takie prawo nie jest prawem, a jego całkowitym zaprzeczeniem.
Jesteśmy w pułapce, wyjście z której wymaga działań specjalnych.
Piszę to po tym gdy Rzecznik Praw Obywatelskich zanegował decyzje ministra Żurka zmierzające do naprawy sytuacji w polskich sądach. Bez przywrócenia praworządności nic się nie uda, a państwo pogrąży się w chaosie, który może doprowadzić do jego upadku.
Czy to naprawdę takie trudne wznieść się nieco wyżej niż poziom elementarnych twierdzeń co prawem jest, a co nim nie jest. Rozważania o jego istocie są ważne, ale na sali akademickiej. Rząd ma być sprawczy i skuteczny.
Teraz, albo nigdy – w tym sporze pomiędzy ministrem a Rzecznikiem jestem zdecydowanie po stronie ministra.
I jeszcze jedno – słuchając tych kłótni pomiędzy posłami PiS i Koalicji Obywatelskich odnoszę nieodparte wrażenie, że oni doskonale wiedzą co jest prawdą, a co fałszem. Ale to nie jest ważne, ważne jest tylko by przedstawić swoją rację tak, aby kupił ją elektorat czyli ludzie którzy oddali głos na nich i ich ugrupowanie. Twarde fakty, dokumenty i zdjęcia są tylko wtedy ważne i prawdziwe jeżeli potwierdzają „naszą prawdę”, wszystko inne jest bez znaczenia.
Jeżeli doszliśmy do tego, że prawdą jest to, co powstaje w społecznej świadomości a nie jest prawdą obiektywną, to czarno widzę dalszy rozwój i świata i ludzi.
Te ogólne uwagi powstały w czasie gdy uwagę opinii społecznej zajmuje frapujące pytanie – czy Zbigniew Ziobro stawi się w sejmie i na komisji debatującej czy odebrać mu immunitet poselski. Czy podejmie wyzwanie i stanie przed sądem, by bronić się przed zarzutami prokuratury – a jest tych zarzutów 26, czy też zostanie u Orbana jako kolejny polityczny uciekinier PiS.
Zbigniew Ziobro od lat już nie mieszka w Polsce, ma mieszkanie w Brukseli, gdzie jego dzieci chodzą do szkół i gdzie pracuje jego żona. Wszystko to zaprzecza w czynach jego słowom o tym jak ta Unia jest straszna. Straszna ma być dla jego elektoratu, ale nie dla niego.
Takich przykładów krańcowego rozdarcia słów i czynów jest całe mnóstwo, cały PiS jest tego przykładem. Jedyne na co liczą ci ludzie to to, że w najbliższych wyborach ich partia odzyska władzę a wtedy oni pokażą sprawczość i siłę do której nie ma prawa premier Tusk i minister Żurek.
Gdyby się tak stało to będzie prawdziwy koniec Polski.
Ale tak się nie stanie i tego się trzymajmy.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Autor zadaje fundamentalne pytania o sens prawa, prawdy i sprawiedliwości w czasach politycznego chaosu i ostrej polaryzacji. Pisowcy wspólnie z ziobrystami celowo i świadomie zdewastowali polski system sprawiedliwości tak, aby pozostawali bezkarni. Próba naprawy wymaga działań nadzwyczajnych, co Autor precyzyjnie wychwycił. Ważne jest również niedopuszczenie recydywistów ponownie do władzy.
Zbigniew Szczypiński pisze, jakby właśnie wrócił z przyszłości, gdzie Polska przez chwilę była serialem politycznym w kategorii thriller-absurd, ale jeszcze da się ją odratować. Jego tekst to coś między diagnozą konstytucyjną a okrzykiem rozpaczy racjonalnego człowieka, który od lat słucha sejmowych inwektyw i nadal nie wyłączył telewizora — co samo w sobie zasługuje na medal.
Mądrze, zwięźle i — co dziś naprawdę jest rzadkie — bez udawania, że „obiektywizm” to powtarzanie bezmyślnie: „obie strony są siebie warte”. Nie, nie są. I Szczypiński nie owija tego w język waty cukrowej. To komentarz człowieka, który wie, że jeśli coś wygląda jak bezprawie, brzmi jak bezprawie i służy bezkarności — to najpewniej jest to ustawowe bezprawie przeforsowane przez ludzi, którzy mylą państwo prawa z prywatnym folwarkiem.
Na dodatek, mamy tu też klasowy smaczek: Ziobro – samozwańczy obrońca „zwykłych ludzi”, który sam mieszka w europejskiej twierdzy komfortu, brukselski adres na wizytówce, dzieci w unijnej szkółce, i zapewne kawa z sojowym mlekiem w lunchboxie.
Krótko mówiąc: tekst Szczypińskiego to przypomnienie, że jeśli prawda ma się jeszcze gdzieś uchować, to nie w sejmie i nie w telewizji, tylko w głowach ludzi, którzy nadal potrafią myśleć. Oby takich zostało więcej niż 231.