Arkadiusz Głuszek: O Europie Środkowej, języku i higienie pojęciowej11 min czytania

()


27.02.2026

To nie jest Eastern Europe. To jest błąd poznawczy.

W angielszczyźnie funkcjonuje termin, który ma się świetnie nie dlatego, że jest trafny, tylko dlatego, że jest wygodny: Eastern Europe. W praktyce obejmuje często Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, a bywa, że i Kraje Bałtyckie. Użycie tego terminu to skrót mentalny. Skrót wygodny, wyuczony, odziedziczony po zimnej wojnie. Problem polega na tym, że w realnym obiegu językowym nie jest to neutralna geografia, lecz kategoria o wyraźnym ładunku historyczno-politycznym i wizerunkowym. Innymi słowy: Eastern Europe w tym sensie jest bardziej wartościującą etykietą niż opisem. I dlatego nie da się już tego terminu dalej używać bez wstydu intelektualnego. A najgorsze, że my sami go czasem powtarzamy.

Jeśli chcemy mówić o Europie odpowiedzialnie, analitycznie, bez skojarzeniowych skrótów, musimy rozdzielić trzy porządki: geograficzny, cywilizacyjno-historyczny i geopolityczny. Wrzucanie Europy Środkowej do Eastern Europe jest błędem właśnie dlatego, że miesza te porządki, a następnie udaje, że nic się nie stało.

1. Termin Eastern Europe w odniesieniu do Europy Środkowej nie jest geograficzny, tylko geopolityczny

W anglojęzycznym słowniku pojęciowym Eastern Europe przez dziesięciolecia oznaczało w kraje satelickie ZSRR w porządku po 1945 roku, za żelazną kurtyną. W tym sensie Eastern Europe nie był terminem geograficznym na mapie świata, lecz markerem systemowym: sowiecka strefa wpływów. Po 1989 roku geopolityczny porządek uległ radykalnej zmianie, jednak język ma sporą bezwładność – terminy nie aktualizują się automatycznie, zwłaszcza gdy są wygodne i powszechnie rozpoznawalne. Świat się zmienił, ale mapy mentalne pozostały niezmienione, zwłaszcza te żyjące daleko od Europy (w Ameryce to wręcz tragedia, ludzie tutaj na co dzień operują pojęciami z poprzedniej epoki, tak jakby świat się nie zmienił).

Konsekwencja jest poważna: doświadczenie politycznego przymusu XX wieku zostaje niejako przepisane jako trwała cecha regionu. To błąd metodologiczny: epizod geopolityczny staje się definicją cywilizacyjną. A stąd już krok do normalizacji protekcjonalnych narracji w rodzaju “ta część Europy jest z natury mniej stabilna, mniej dojrzała instytucjonalnie, bardziej wschodnia mentalnie”. Sęk w tym, że sami mamy w chwilach słabości i zniechęcenia wolnym procesem zmian skłonność do myślenia w tym stylu. I tutaj potrzebna jest trzeźwiąca refleksja.

2. Definicja Europy Środkowej: geograficzna i cywilizacyjno-historyczna.

2.1. Definicja geograficzna (rdzeń regionalny).

Jeżeli wydzielimy osobno Skandynawię, Bałkany i Alpy, otrzymujemy czysty rdzeń Europy Środkowej jako region między Zachodem a Wschodem, bez strefy alpejskiej i bez południowo-wschodniego subregionu. Zatem:

Niemcy – Polska – Czechy – Słowacja – Węgry.

W klasycznych definicjach często do Europy Środkowej włącza się też Austrię.

2.2. Definicja cywilizacyjno-historyczna w duchu długiego trwania.

W badaniach historyków Europa Środkowa nie jest po prostu miejscem na mapie, lecz konstruktem analitycznym, który opisuje obszar o specyficznej trajektorii instytucjonalnej i kulturowej. Z perspektywy tzw. długiego trwania sensowne jest definiowanie Europy Środkowej przez trwałe struktury (instytucje, wzory kulturowe, układy peryferyjno-centralne), a nie przez krótkookresowe układy sił.

Zakotwiczenie w kręgu łacińskim jako osi instytucjonalnej
Nie chodzi o czystość wyznaniową ani o arbitralne wartościowanie, lecz o długotrwałe konsekwencje przynależności do zachodniego obiegu religijno-instytucjonalnego (łacińskie chrześcijaństwo, związane z nim modele organizacji Kościoła, edukacji i kultury prawnej). To właśnie ten komponent pozwala historykom mówić o regionie jako o części Zachodu w sensie cywilizacyjnym, mimo że w XX wieku był on politycznie wypchnięty poza Zachód.

Integracja z zachodnim obiegiem życia politycznego i form organizacyjnych, przy jednoczesnej podatności na presję sił zewnętrznych i wewnętrznych.
Europa Środkowa rozwijała się w stałej relacji do łacińskich wzorców instytucjonalnych (miasta, porządki prawne, uniwersytety, formy reprezentacji stanowej i później republikańskie), ale równocześnie jej historia jest naznaczona naciskiem (i często przemocą) większych potęg oraz przesuwaniem granic. Te dwie cechy rozwojowe, wpięcie w łaciński Zachód i nieustanne zmagania polityczne i militarne, są kluczem do zrozumienia specyfiki regionu.

Sięgnijmy do bliższego nam przykładu – wspólnego doświadczenia Polski i świata niemieckojęzycznego. Państwa niemieckojęzyczne przez stulecia funkcjonowały w warunkach konkurencji ośrodków władzy, konfliktów dynastycznych i imperialnych, fragmentacji i późniejszej integracji, a ich modernizacja była częściowo przymusowa (narzucana przez Prusy). Choć rozwój przybierał różne formy (inne trajektorie państwowości, inne kompromisy ustrojowe, inny czas i rytm centralizacji), to właśnie ta wspólnota pola historycznego czyni z Europy Środkowej region analitycznie odrębny: nie gdzieś “między Zachodem a Wschodem” jako niedookreślenie, lecz jako obszar, w którym zachodnie instytucje rozwijały się w warunkach strukturalnego napięcia, w sposób porównywalny po obu stronach Odry.

Konkludując: Europa Środkowa nie jest “mniej Zachodem” ani “łagodniejszym Wschodem”. Jest wariantem Zachodu uformowanym przez doświadczenie granicy: regionem zachodnich kodów instytucjonalnych, który przez długie odcinki historii funkcjonował w warunkach podwyższonej presji geopolitycznej i cywilizacyjnego styku. To właśnie dlatego przenoszenie etykiety Eastern Europe na Europę Środkową jest nie tyle skrótem, co błędem pojęciowym.

3. Dlaczego termin Eastern Europe utrzymuje się nawet w języku i autodeklaracjach mieszkańców regionu.

Utrzymywanie się terminu Eastern Europe w angielszczyźnie samych mieszkańców Europy Środkowej ma kilka mechanizmów, które warto nazwać, bo są socjolingwistycznie zrozumiałe.

Presja komunikacyjna języka dominującego. W angielskim rozmówca, szczególnie Amerykanin, często rozpoznaje Eastern Europe szybciej niż Central Europe, który bywa przez niego kojarzony raczej z Austrią i Niemcami. Wybór skrótu jest czysto pragmatyczny: ma minimalizować koszt wyjaśnień (termin Central and Eastern Europe (CEE), chociaż jest oficjalnie używany przez kluczowe organizacje gospodarcze, takie jak OECD, IMF, czy EIB i międzynarodowe korporacje, nie usuwa zasadniczego błędu pojęciowego, jeśli odnosi się do Polski, Czech, Słowacji i Węgier).

Inercja instytucji i kategorii statystyczno-biurowych. W raportach, analizach rynkowych i klasyfikacjach ryzyka preferowane są duże worki pojęciowe. Eastern Europe jest kategorią operacyjną, mimo że jest kompletnie pozbawiona osadzenia we współczesnych realiach. Warto zauważyć, że w świecie akademickim i raportach bankowych pojawiać się zaczął termin East-Central Europe. Mam nadzieję, że jeszcze 5 lat i niniejszy tekst straci walor aktualności.

Oswajanie broszki – żartobliwie. Jeśli przez dekady region był nazywany Eastern Europe, etykieta zaczyna funkcjonować jako autoidentyfikacja (czasem ironiczna, czasem marketingowa), a ironia z czasem traci dystans i przechodzi w nawyk. To klasyczny mechanizm adaptacji do zewnętrznej nomenklatury. Myślę jednak, że w tym przypadku to przede wszystkim kwestia samoświadomości. Warto ludziom podsuwać wiedzę.

Wszystkie te procesy mają wspólny mianownik: wygoda krótkiego kodu pojęciowego wygrywa z precyzją opisu. Problem w tym, że koszty tej wygody nie są zerowe.

4. Strefy graniczne i przejściowe: Europa Środkowa jako region o bardzo szerokich strefach granicznych.

Jednym z możliwych źródeł nieporozumień terminologicznych jest fakt, że Europa Środkowa ma charakter strefowy, a nie konturowy: jej granic nie daje się konsekwentnie opisać pojedynczą linią, ponieważ na obrzeżach występują głębokie strefy przejściowe instytucjonalno-kulturowe, wynikające z długotrwałych powiązań gospodarczych, politycznych i religijnych. W konsekwencji, dyskusja o granicach regionu dotyczy częściej natężenia cech niż ich zero-jedynkowej obecności.

4.1. Zachód: przejście ku Europie Zachodniej.

Na zachodnim obrzeżu Europa Środkowa przechodzi w obszary, które zwykle kojarzy się z rdzeniem Europy Zachodniej (stabilna ciągłość instytucjonalna, wczesna konsolidacja państwowości, gęste sieci handlu i kapitału). Niemcy są tu kluczowym przypadkiem granicznym, bo wewnątrz nich samych widać wyraźne zróżnicowanie.

Zachodnie i południowo-zachodnie Niemcy są silnie powiązane z pasem zachodnioeuropejskim: historycznie i gospodarczo ciągną ku obszarom reńskim, alpejskim i frankofońskim. W wielu ujęciach to właśnie te przestrzenie wchodzą naturalnie w narrację o kolebce Zachodu.

Niemcy środkowe i wschodnie, a także w dużej mierze południowe landy mają profil środkowoeuropejski: stanowią część pasa, w którym kluczowe były relacje z Czechami, Polską, Węgrami, dawną przestrzenią habsburską oraz doświadczenia XX wieku.

4.2. Południe: przejście ku Europie Południowo-Wschodniej.

Na południu także mamy strefę przejściową. Słowenia i północna Chorwacja bywają włączane do Europy Środkowej ze względu na długie związki z porządkiem habsburskim oraz podobieństwa w strukturach miejskich i instytucjonalnych, ale w części klasyfikacji przypisuje się je do Bałkanów.

4.3. Północ: styk ze Skandynawią i obszarem bałtyckim.

Na północy Europa Środkowa styka się z dwoma silnymi porządkami regionalnymi: nordyckim i bałtyckim. Tu szczególnie wyraźnie widać, że kategoria Eastern Europe jest do bani: historyczne sieci handlowe i instytucjonalne (w tym tradycje hanzeatyckie) tworzyły układy powiązań morskich i miejskich, które nie mieszczą się w prostym schemacie “Wschód-Zachód”.

4.4. Wschód: pogranicza środkowoeuropejskie.

Wschodnie obrzeża Europy Środkowej najlepiej opisywać jako pogranicza: obszary nakładania się tradycji łacińskiej i wschodniosłowiańskiej, różnych porządków religijnych oraz odmiennych doświadczeń imperialnych. Zachodnia Ukraina (zwłaszcza Galicja) ma wyraźne komponenty środkowoeuropejskie w sensie instytucjonalnym i kulturowym; zachodnia Białoruś i obszary dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego są przestrzeniami przejściowymi o złożonej genealogii. W takich strefach etykieta “Wschód” bywa szczególnie nieadekwatna, bo redukuje wielowarstwowość do jednego, uproszczonego wymiaru.

5. Bałtowie: osobny subregion.

Państwa bałtyckie najrozsądniej traktować jako osobny subregion, a nie część Europy Środkowej w sensie geograficznym. Cywilizacyjnie sytuacja jest zróżnicowana:

Litwa ma silny komponent łaciński i historyczne sprzężenia z przestrzenią środkowoeuropejską (w sensie dziedzictwa dawnej Rzeczypospolitej).

Łotwa i Estonia częściej lokują się w praktyce klasyfikacyjnej bliżej Baltic/Nordic (tradycje hanzeatyckie, wpływy germańsko-skandynawskie, profil kulturowy).

6. Charakterystyka cywilizacyjno-historyczna Europy Środkowej i jej mieszkańców.

Europa Środkowa jest produktem długotrwałego życia na styku presji i przepływów. To generuje pewien zestaw cech społeczno-kulturowych, które warto przytoczyć.

Kompetencja adaptacyjna: wielokrotne zmiany porządków politycznych uczą czytania kontekstu i ostrożności wobec deklaracji absolutnych.

Wysoka gęstość pamięci: pamięć zbiorowa bywa tu materialna (miejsca, migracje, granice), a nie wyłącznie symboliczna. Wiąże się z tym intensywniejsze poczucie tożsamości narodowej.

Ambiwalencja wobec państwa: państwo bywa jednocześnie obiektem aspiracji (stabilność instytucji) i nieufności (doświadczenia dominacji, autorytaryzmu, zależności).

Silny wektor modernizacyjny: region jest intensywnie nastawiony na nadganianie i podnoszenie standardów, co wytwarza energię rozwojową, ale też wrażliwość na protekcjonalność zewnętrznych narracji.

Ta charakterystyka jest ważna, bo pokazuje, że Eastern Europe kompletnie nie ma sensu w opisie regionu — jest narracją zewnętrzną, która nie potrafi uchwycić jego instytucjonalnej i kulturowej złożoności.

7. Przyszłe znaczenie Europy Środkowej

Jeżeli spojrzeć na trendy geopolityczne i gospodarcze, rola Europy Środkowej będzie prawdopodobnie rosnąć z kilku powodów:

Bezpieczeństwo europejskie: region jest kluczowym obszarem infrastrukturalnym i logistycznym w architekturze bezpieczeństwa kontynentu.

Reindustrializacja i łańcuchy dostaw: środkowoeuropejskie gospodarki są naturalnym polem dla produkcji o rosnącej wartości dodanej, pod warunkiem nieustannego wzmacniania innowacji i kapitału ludzkiego.

Odporność informacyjna i społeczna: doświadczenia presji propagandowej, hybrydowej i imperialnej mogą zostać przekute w przewagi instytucjonalne. Dobrze, żeby państwa regionu świadomie dążyły do wykorzystania swoich atutów w tym względzie.

Rola pomostowa: Europa Środkowa może pełnić funkcję pomostu między różnymi częściami kontynentu. Tutaj nie tylko CPK staje się warunkiem koniecznym. Równie ważne jest zachowanie własnego języka narracji i odporność na presję redukowania do cudzych kategorii.

Podsumowując, przyszła rola wymaga zachowania podstawowego warunku jakim jest wzmacnianie podmiotowości pojęciowej. Nie da się budować poważnej strategii regionu, jeśli wciąż opisuje się go słownikiem, który redukuje go do Eastern Europe.

Zakończenie: higiena pojęciowa jako warunek uczciwego oddania rzeczywistości.

Jeżeli mówimy o dziedzictwie i strukturze instytucjonalno-kulturowej mówmy Europa Środkowa. Jeżeli mówimy o doświadczeniu komunizmu opowiedzmy o losie krajów postkomunistycznych, zamiast udawać geografa. Jeżeli mówimy o pograniczach i strefach przejściowych nazwijmy te pogranicza.

Europa Środkowa nie potrzebuje nowej mitologii ani specjalnych przywilejów — potrzebuje precyzji języka, bo precyzja jest językową osnową podmiotowości. Dopóki pozwalamy, by Eastern Europe zastępował opis, dopóty oddajemy cudzym terminom prawo do definiowania naszego miejsca w Europie.

Arkadiusz Głuszek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.