Zbigniew Szczypiński: Współczesna wojna i stare myślenie o wojnie4 min czytania

()


23.09.2026

Jesteśmy na wojnie. Wojna jest obecna w naszym życiu już od lat, zmienia się tylko to jak ją rozumiemy. Współczesna wojna nie musi wcale oznaczać wojny gorącej, takiej z użyciem ciężkiej broni, czołgów, armat i tysięcy żołnierzy walczących i ginących na froncie – takie wojny mamy w pamięci, o takich wojnach uczy się młodzież w szkole.

Współczesna wojna, zwana czasem wojną hybrydową, toczy się przede wszystkim w świadomości ludzi, jest stanem umysłu, a nie stopniem gotowości użycia broni. Ta wojna trwa, mimo że nie wybuchają bomby, nie walczą czołgi i nie giną cywile. Celem jej jest jednak zawsze to samo – celem jest przejęcie kontroli nad państwem, z którym prowadzimy tę wojnę.

Jeżeli tak rozumiemy współczesną wojnę to wtedy lepiej zrozumiemy różne decyzje podejmowane przez władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa i jego obywateli. Przy tak zdefiniowanej wojnie lepiej możemy ocenić to, czy najważniejsze są zakupy ciężkiego sprzętu za wielkie pieniądze, zakupy dokonywane w kraju, który jest postrzegany jako gwarant naszego bezpieczeństwa w ramach sojuszy obronnych do których Polska należy, czy też działania w infrastrukturze i szkolenie obywateli w procedurach obronnych, które będą decydować o wyniku tej wojny o świadomość.

Patrząc na proporcje ile tego, a ile tego, widzimy wyraźnie ogromną przewagę tych działań państwa, które zmierzają do budowy silnej armii, silnej uzbrojeniem w najnowocześniejszy sprzęt – w samoloty myśliwskie F35, czołgi Abrams i inne, a znacznie mniej mamy przykładów takich działań jak powszechne szkolenie obywateli w zakresie przetrwania czy budowy schronów. Poziom zabezpieczenia ludności liczony ilością miejsc w schronach w stosunku do jej liczby jest żenująco niski i nic nie wskazuje na to, że nastąpi jakieś gwałtowne przyspieszenie.

Trwa obecnie wyścig o budowę stałych baz amerykańskiego wojska w Polsce, mamy jakieś ogólne deklaracje prezydenta Trumpa o tym, jakoby takie decyzje już zapadły, a teraz to już tylko drobiazgi, lokalizacje i terminy. Opieranie bezpieczeństwa Polski na deklaracjach prezydenta Trumpa, to słaby fundament, jego zmienność stała się już znakiem firmowym całej polityki amerykańskiej. Budowie stałej bazy w Polsce towarzyszyć będzie głęboka redukcja ilości amerykańskich żołnierzy w Europie, redukcji sięgającej połowy obecnej ich ilości stacjonujących w stałych bazach na terenie Niemiec i innych europejskich krajów. Ewentualna baza w Polsce nie zmieni tego procesu wycofywania się Ameryki z Europy, prezydent Trump do zobowiązań wynikających z sojuszu NATO ma, jak do wszystkich zobowiązań amerykańskich, podejście biznesowe, a więc takie, w którym pyta czy to się Ameryce opłaca. Jeżeli wychodzi, że nie, że to Ameryka ma płacić, to Ameryka wychodzi z tego „biznesu”.

Dla Donalda Trumpa polityka to biznes, w biznesie trzeba brać udział tylko tak długo, jak długo to się opłaca, żadne inne wartości nie są ważne, liczy się tylko, czy to strata, czy zysk.

Jeżeli takie jest rozumienie polityki przez prezydenta Trumpa to wszyscy, którzy zrobili z niego ikonę i starają się go we wszystkim naśladować narażają nas na wielkie niebezpieczeństwo, niebezpieczeństwo utraty niepodległości, utraty wszystkiego co udało się nam osiągnąć w ostatnich trzydziestu latach.

Do końca kadencji prezydenta Trumpa zostało jeszcze sporo czasu, dynamika zdarzeń jest ogromna, w czasie jego prezydencji może zdarzyć się wszystko, nawet gorąca wojna, którą zacznie Putin, bo dla niego to tylko kolejna wojna, którą toczy przy pełnej aprobacie Rosjan. Ma odnowioną Dumę po całkowicie zmanipulowanych wyborach, ma poparcie Chin i to wystarczy.

Za rok w Polsce odbędą się wybory które mogą zmienić wszystko, może powstać nowy rząd, w którym będą politycy jawnie opowiadający się po stronnie Putina, a w wielu europejskich krajach mogą do władzy dojść partie jawnie faszyzujące, takie jak niemiecka AFD, czy partia pani Le Pen we Francji. Aż strach pomyśleć jaka byłaby przyszłość Europy, przyszłość Polski gdyby zrealizował się taki czarny scenariusz, gdyby Polskę otaczały kraje jawnie dążące do rozwalenia Unii Europejskiej, jawnie popierające Rosję Putina.

To może, ale nie musi być głównym tematem nadchodzącej kampanii wyborczej, ta kampania będzie kampanią nie o drobiazgi, nie o małe sprawy i małe interesy małych ludzi, to będzie kampania o wszystko. Jeżeli w 23 roku decydujące okazały się sprawy praw kobiet to w 27 roku tematem podstawowym będzie sprawa polskiego bezpieczeństwa, tego czy za bezpieczeństwo Polski ma odpowiadać Kaczyński czy Tusk, czy w rządzie będzie Braun, czy go nie będzie.

Przed nami wielki egzamin – od jego zdania zależy wszystko. Trzeba zrobić wszystko, by jak największej grupie Polaków uprzytomnić znaczenie tych wyborów jakie przed nami, dość już swarów i kłótni o byle jakie sprawy, teraz nadchodzi czas prawdziwej próby.

Mam nadzieję, że polskie społeczeństwo, jak zawsze w godzinę próby, nie zawiedzie i nie dopuści zdrajców i oszustów do władzy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. slawek 24.09.2026 Odpowiedz
  2. Jerzy 24.09.2026 Odpowiedz
  3. lucyna Ślaska 24.09.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo