28.09.2026
Tydzień wrześniowy spędziłem z rodziną z Izraela na Roztoczu. Była to pierwsza okazja, by moja rodzina z Narola bliżej poznała rodzinę mojej żony. To był piękny czas. Roztocze o tej porze roku jest szczególnie piękne. Zajrzeliśmy też do Hrebennego na granicę polsko-ukraińską spoglądając z nią z pobliskiego wzgórza gdzie jest przepiękna drewniana cerkiew z początku XVIII wieku. Oprowadzał nas i szczegółowo opowiadał o jej burzliwych dziejach pan kościelny, który zjawił się zaraz po naszym przybyciu. Zapytany o możliwą wojnę odpowiedział – u nas spokojnie.
Zaraz po naszym powrocie do Warszawy wstrząsnęła nami wiadomość o ataku nożownika w Jarosławiu. Mogliśmy tam być. Mój dobry znajomy, bardzo zasłużony dla pojednania polsko-ukraińskiego, Marcin Piotrowski socjolog i działacz Fundacji Folkowisko, o którym przed laty pisałem w SO, powiedział, że “nastroje i atmosfera w Internecie są na granicy linczu”. Trudno się dziwić, po ataku nożownika, który wszedł na teren klasztoru w Jarosławiu i zaatakował nożem pięć osób, jedna z nich zmarła.
Trudno uporządkować wiadomości jakie pojawiają się w mediach. Spróbujmy ustalić fakty. Mało brakowało do wywołania nowej fali nienawiści wobec Ukraińców, bo przecież stare wcale nie ucichły i są ciągle podgrzewane przez różnego typu “obrońców polskości”. I to nie tylko w Jarosławiu, gdzie 31-letni Ihor M. wszedł na teren klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu i z kuchni wziął nóż kuchenny, którym zaatakował pięć osób: czterech mężczyzn oraz kobietę. W wyniku odniesionych obrażeń zginął ksiądz Stanisław.
Z ustaleń biegłych psychiatrów wynika, że u mężczyzny stwierdzono ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne, co uniemożliwia przeprowadzenie czynności procesowych i przedstawienie zarzutów. Jednym z poszkodowanych był ksiądz Adrian, który w czasie nabożeństwa żałobnego za zmarłego księdza Stanisława powiedział: “Wybaczamy i prosimy o modlitwę za nas, ale w sposób szczególny proszę was o modlitwę za naszego oprawcę i o łaskę nawrócenia dla niego. Jemu ta modlitwa jest najbardziej potrzebna. Zło, które się wydarzyło w naszym opactwie, musimy zwyciężyć miłością i przebaczeniem”. Ksiądz Adrian odniósł się również do narodowości sprawcy. Zaapelował, by nie przenosić odpowiedzialności za jego czyn na innych Ukraińców. Powiedział: “Chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca, bo zła dokonał konkretny człowiek. Zła dokonała konkretna osoba, która ma swoje imię, swoje życie, która odpowiada za swoje czyny. Dlatego proszę was, abyście nie odpowiadali złem za zło, ale miłością, wsparciem, zrozumieniem i troską “. Ksiądz Adrian mówił dalej: „Proszę was o szacunek dla ludzi, którzy żyją w naszym opactwie, w naszym mieście, w naszym województwie i w naszym kraju. Proszę was, abyście się wzajemnie szanowali i wspierali jako dwa bratnie narody”.
Dodałbym, ze taka postawa jest szczególnie potrzebna dzisiaj, gdy emocje społeczne łatwo wykorzystać do celów politycznych w czym celują niektórzy politycy. Do tej pory duchowni im sekundowali. Być może postawa księdza Adriana odwróci ten trend i coraz więcej duchownych będzie kierować emocje swoich podopiecznych w kierunku pojednania i przebaczenia. Jest to nam wszystkim potrzebne jak tlen.
Towarzystwo Jana Karskiego poinformowało PAP, że księża Adrian Mantykiewicz oraz Marek Pieńkowski z opactwa sióstr Benedyktynek w Jarosławiu uhonorowani zostali Medalem Misji Jana Karskiego. Podkreślono m.in., że jeden z duchownych jest „światłem i nadzieją polskiego Kościoła” oraz „wzorem postawy obywatelskiej i mądrej solidarności z potrzebującymi”.


Różne są nasze drogi i stosunek do religii, podobnie jak oceny Kościoła instytucjonalnego i jego win. Niezależnie jednak od tego, czy jest się wierzącym, agnostykiem czy ateistą, słowa przebaczenia wobec sprawcy przemocy budzą szacunek i solidarność.
Tak było po geście Jana Pawła II wobec Ali Ağcy, tak jest dziś w Jarosławiu. Ksiądz Adrian, sam dotknięty skutkami zbrodni, nie wzywa do odwetu ani do obciążania winą całego narodu ukraińskiego. Prosi o modlitwę za sprawcę, o opamiętanie i o to, by nie odpowiadać złem na zło.
Nie umniejsza to cierpienia ofiar ani odpowiedzialności napastnika. Jest natomiast ważnym aktem miłosierdzia — odmową, by cudze zło stało się usprawiedliwieniem naszej nienawiści.
Pozostaje życzyć pozostałym duchownym zwłaszcza biskupom tego samego co ma ksiądz Adrian. Tym bardziej że jeśli nadal chcą nawracać Europejczyków to dobrze by było pozbyć się tych kilku izmów co nie jest takie łatwe więc warto zacząć już dziś. A wszystko po to aby nie mówili że Europejczycy „odchodzą od Boga” ponieważ jak na razie to oni po prostu nie kupują tego co sprzedaje kościół i kler a to nie jest to samo. A jeśli pozbyli by się tego i owego to wszystkim nam żyło by się lepiej i przyjemniej.
… przepraszam tego samego co ma ksiądz Adrian czyli oleju i światła, by nie był źle zrozumianym w tych okolicznościach
Pasterz swoje, a owieczki jednak swoje wiedzą.
Ksiądz apelujący o wybaczenie i pojednanie, nawołujący, żeby nie szerzyć nienawiści i „zło dobrem zwyciężać” nie spotkał się ze zrozumieniem wśród prze-Polaków.
Wrzucę tylko drobniutki wycinek komentarzy pdze-patriotów
https://m.demotywatory.pl/5356957
We wtorek 29 września 2026, podczas pogrzebu ks. Stanisława Zbojnowicza, zamordowanego w Jarosławiu, nie zabrzmiał język odwetu. W centrum liturgii postawiono chrześcijańskie wezwanie do zwyciężania zła dobrem — nie przez jego przemilczanie ani relatywizowanie, lecz przez odrzucenie nienawiści.
Bp Stanisław Jamrozek prosił, aby Bóg uwalniał ludzi od nienawiści i uczył „błogosławić, a nie złorzeczyć”. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy zbrodnia jednego człowieka może zostać wykorzystana do podsycania zbiorowych emocji i przenoszenia jego winy na całą wspólnotę narodową. Odpowiedzialność powinna ponieść osoba, która popełniła zło.
W homilii pogrzebowej ks. prałat Marian Bocho przypomniał, że zło przezwycięża się dobrem. Przywołał też słowa przebaczenia wypowiedziane wcześniej przez rannego ks. Adriana — w imieniu własnym, drugiego poszkodowanego kapłana i zmarłego ks. Stanisława. Przebaczenie nie oznacza ani zgody na przemoc, ani odstąpienia od prawdy i sprawiedliwości. Jest odmową, by zbrodnia rodziła następne zło: nienawiść.
Potrzeba było morderstwa na księdzu, aby polski Kościół na Podkarpaciu zaczął się odwoływać do zasad ewangelicznych… Przez ostatnie dziesięciolecie w kazaniach dominowała mowa Ezopa, polityka, mniej lub bardziej zawoalowane ataki na Tuska, lewaków i liberałów. No i – oczywiście – na Unię… Czy ta absurdalna śmierć coś zmieni w głowach kleru i na jak długo? Sądzę, że wątpię…
Wątpienie Senexa ze wszech miar zasadne… Oto Rada Miasta Sanoka na ostatnim posiedzeniu podjęła uchwałę w sprawie nazwy „Ronda Pamięci Ofiar OUN-UPA”. Zawnioskowało o to (dyskrecjonalnie) 480 osób, choć kiedy uchwała przeszła, protest złożyło już 805! Warto pamiętać, że niedawno, znany z akcji politycznych, proboszcz miejscowej fary (w towarzystwie biskupa) święcił ogromny „most donikąd”, nadając mu imię królowej Zofii – ruskiej (czyli ukraińskiej) księżny Sonki Olszańskiej, ostatniej żony Władysława Jagiełły. Teraz pewnie pokropi rondo; „wszak za pieniądze lud się modli/ za pieniądze kler się podli”, a wierny lud go naśladuje… Wszystko to dzieje się po zabójstwie księdza w Jarosławiu i apelu jednej z ofiar (tudzież episkopatu), by się nie mścić, nie wzniecać narodowych waśni, a wobec wojny za miedzą wyciszać emocje… Wszak życzyłby sobie tego pan nasz Jezus Chrystus…
To prawda że pobożne życzenia nie wystarczą, patrząc trzeźwo to kk jest organizacją głęboko narcystyczną który utopił się sam w sobie w swej kościelności którą sam wyprodukował. Z tego powodu kk jest martwy i całkowicie nie zdolny to autoreformy ponieważ jest odcięty od zasadniczych nurtów życia. Kto wie czy to częściowo przez to że tłumi erosa a wraz z nim niemałą część duchowości. Karl Kerenyi swojej książce o Dionizosie nadał podtytuł: „Archetyp życia niezniszczalnego” warto się zastanowić nad tą intuicją. W końcu czy Jezus nie zamienił wody w wino?
Karol Wojtyła został zmielony przez kk, utopił swoją duszę w kościelności. To tak jakby małoletnie ofiary pedofilów złożył w ofierze na ołtarzu złotego cielca -rzekomej świętości instytucjonalnego kościoła katolickiego. Joseph Ratzinger miał jakieś przebłyski ale to było za mało ostatecznie okazał się dwulicowy. Wojtyła i Ratzinger sporo wiedzieli o człowieku o kulturze etc. byli erudytami czytali w różnych językach. Obydwaj odgadli by zagadkę Sfinksa ale nie poznali dobrze samych siebie -motyw z Króla Edypa. Słusznie prof. Obirek gdzieś zauważył że jakoś dziwnie kk nie bierze do siebie mów Jezusa do faryzeuszów. Środowisko kościelne nie jest zdrowym środowiskiem do poznawania samego siebie. Zamordystyczna doktryna kościelna która jest nihilistyczna wobec duchowości wieczystej nie może człowieka odżywiać od wewnątrz.
Do tego dochodzi ten nieszczęsny rakotwórczy i zatruwający umysły dogmat o nieomylności papieża o którym Hans Kung pisał że w nieuprawniony sposób promieniuje na inne obszary. W czasie jego uchwalania ponoć w bazylikę św. Piotra uderzył piorun a nawet jeśli tak nie było to mogłaby zadziałać nieświadomość jako źródło mitotwórcze. Pod bazyliką sw Piotra na ścianie jednego z grobowców z czasów rzymskich jest fresk przedstawiający Jezusa jako Apolla. Rzecz ujmując nieco żartobliwie piorun ten byłby słusznym przypomnieniem dla kościoła o jego bezczelnym przekroczeniu miary -posłany przez Apolla boga od miary, harmonii i perspektywy.
Od Apolla który przychodził latem kiedy słońce jest najwyżej a w naturze wszystko osiąga pełnię dojrzałości, w godzinie owoców przychodził
Dostaje od prywatnych osób napomnienia, że nie powinienem lekceważyć popełnionej zbrodni i że już wielu księży dało odpór nieroztropnym słowo ks. Adriana. To tylko potwierdza zasadność komentarzy, że kk ma ogromne kłopoty z wiernością nauczaniu Mistrza, który powołał (choć to nie jest pewne gdyż głosił królestwo Boże a uczniowie wymyślili kościół) kościół.