2013-06-15. Zdjęli szwy, poszedłem na spacer. „O, nowa restauracja” – zauważyłem po kilkudziesięciu krokach. Włoska nazwa. Naprzeciwko, 15 kroków, innej restauracji o włoskiej nazwie. Hmmm… Fajny design, zero fiubździu, minimalizm w dobrym guście. Wielka tablica, kusi smakołykami. Włoskie nazwy bez błędu, jeden błąd w polskiej. „Spaghetti z czymś – czytam – 34 złote”.
Hmmm… po raz drugi.
Tak, we Włoszech są restauracje, w których spaghetti z czymś tam kosztują ponad 8 euro. Ale są dla turystów i zamożnych Włochów, a tych coraz mniej.
Ceny produktów żywnościowych są znacznie niższe w Polsce niż we Włoszech, znacznie.
Robocizna – kucharze, kelnerzy – zarabiają znacznie lepiej we Włoszech niż w Polsce, jeśli tyle samo, to na ogół nie rozumieją waszego zamówienia.
Ale w promieniu 200 kroków od mojego rzymskiego mieszkania były cztery restauracje, w których za 10 euro dostawałeś kluski (pierwsze danie), drugie danie z mięsem i szklanką (dobrego) wina, deser. Tak, w pierwszym, drugim i deserze miało się zaledwie 3 różne dania do wyboru.
Bo jest kryzys, ludzie nadal chcą się rozerwać, spędzić chwilę w restauracji, najeść się bez gotowania.
Więc uprzejmie informuję P.T. Włochów lub Włochów udających, że w Polsce ludzie nie zarabiają tyle, co we Włoszech. Kluski za 34 złote sobie proszę wsadzić. Nie ma na świecie takich klusek, choćby z truflami, które są warte 8 euro. Nie w Polsce. Półkilowa paczka klusek dobrej jakości kosztuje 4 zł. i starcza na 5 porcji. Dwie łyżki stołowe oliwy extra vergine dobrej jakości – niechby 50 groszy. Przecier pomidorowy oryginalny – złotówkę. Przyprawy 20 groszy, energia, by to ugotować 20 groszy, amortyzacja i podatki, niechby złotówkę, razem niech będzie 5, jeśli się zadymasz – 10 złotych, choć to już przesada.
Sorry, nowa restauracjo, nawet, kiedy będzie mi wolno już jeść kluski, to ja się nie skuszę.
Jacek Pałasiński


Panie Jacku, dobre pytanie(choć nie zadane) – czy sztucznym podbijaniem cen doprowadzimy do powszechnego dobrobytu? Nie sądzę..