Sławomir Popowski: Dokąd zmierza Rosja?4 min czytania

()

2012-04-05. „Władza będzie ta sama, ale Rosja jest już inna. To jest znak czasu, ale i największy problem” – w domyśle: możliwy jest konflikt społeczny, polityczny, który nie wiadomo jeszcze, czym może się zakończyć. – Tymi słowami Lilia Szewcowa, jeden z czołowych politologów dzisiejszej Rosji, rozpoczęła swoje spotkanie w warszawskim Klubie „Powiększenie” – kolejne z serii organizowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Tytuł spotkania może nie był nazbyt oryginalny. Od blisko 30 lat zajmuję się Rosją, opisując co dzieje się u naszych Braci Moskali i znam ten tytuł w dziesiątkach różnych odmian. Tak pytano po sierpniowym puczu w 1991 r, po „rozstrzelaniu Parlamentu” w 1993 r, przy okazji I i II wojny czeczeńskiej, po wyborach prezydenckich w 1996 i po rezygnacji Jelcyna w roku 2000, po wyborze Putina i rozprawie z oligarchami: Gusinskim i  Abramowiczem, a potem Chodorkowskim…To, zresztą, jest pośrednim dowodem na to, że 20 lat po rozpadzie ZSRR i narodzinach, jak zwykło się mówić w Moskwie, „Nowej Demokratycznej Rosji”, państwo ciągle jest jeszcze mało stabilne, procesowi transformacji daleko do zakończenia, a i sami Rosjanie nie mogą się zdecydować, jakie państwo ostatecznie chcą zbudować.Powyborcza diagnoza kondycji Rosji, zaprezentowana przez Szewcową jest zdecydowanie pesymistyczna. Jej zdaniem, trzecia kadencja Putina to początek agonii stworzonego przez niego systemu. Jedynym jego spoiwem są dziś interesy rządzącej elity politycznej, która zrobiła karierę za rządów Władimira Władimirowicza. W większości – mówiła Lilia – to intelektualne miernoty, prowincjusze i pretorianie wodza, który wyciągnął ich na wielką scenę, dając im jednocześnie szanse na zawłaszczenie Rosji i zbudowanie wielomilionowych fortun. To państwo, w którym korupcja demoralizująca społeczeństwo ma charakter systemowy i dopóki interesy rządzącej elity nie będą zagrożone, dopóki Putin będzie gwarantował ich bezpieczeństwo, majątki i pozycję – nic się nie zmieni.

Lilia Szewcowa – z czym wypada się zgodzić – sceptycznie ocenia również szanse nowej opozycji – „twitterowej”, jak ją czasami nazywają – która ujawniła się w ostatnich miesiącach, organizując falę olbrzymich, (jak na dzisiejsze warunki), demonstracji anty-putinowskich. Zgoda – przekonywała – protestujących było więcej niż wcześniej, ale nawet tych 120 tys, którzy przychodzili na moskiewski Plac Błotny, czy na Prospekt Sacharowa, to ciągle jeszcze była „burza w szklance wody”. Można oczywiście mówić o pewnym przebudzeniu, ale to jeszcze nie jest społeczeństwo obywatelskie. Protestowali, bo uznali, że potraktowano ich, jak bydło; bo mocno już ich mdliło od tej przepojonej obłudą atmosfery, ale zabrakło konkretnych programów, nie stworzono żadnych struktur, które w nowej sytuacji, już po wyborach, byłyby w stanie nadać protestowi jakieś ramy polityczne, organizacyjne… I w rezultacie fala protestów zaczęła opadać; wsiąka, jak woda w piasek…

Oczywiście, mówiła Szewcowa, może być i tak, że obecnie „pacjent tylko zasnął, a jak się obudzi i wstanie z łóżka, to rozniesie cały szpital”, ale jak dalej będzie rozwijać się sytuacja naprawdę trudno jest dziś przewidzieć. W najbliższym czasie rewolucji nie będzie, a później? – Tego nikt nie może jeszcze przewidzieć. Putin – dowodziła Lilia – już przegrał Moskwę i cieszy się poparciem w niedużych ośrodkach i na prowincji, ale i tam sytuacja będzie się zmieniała, zwłaszcza jeśli pogorszy się sytuacja ekonomiczna.

I to jest – moim zdaniem – najgorsza prognoza dla Rosji. Lilia Szewcowa wielokrotnie przestrzegała przed możliwością powtórzenia klasycznej, historycznej „matrycy”, owego rosyjskiego wahadła – od rewolucji do zniewolenia. I dobrze – mówiła – że wśród liderów ostatnich demonstracji opozycji demokratycznej zabrakło charyzmatycznych przywódców, bo demokrację można i należy budować od dołu, krok po kroku zmieniać reguły gry i system, a nie liczyć na kolejnego „dobrego cara”. Ale to wszystko to jeszcze sprawa przyszłości, a póki co można odnieść wrażenie, że rosyjska historia znów wróciła na stare, dobrze wyjeżdżone koleiny. Stąd może pesymizm Lilii Szewcowej i jej tak często powtarzane podczas spotkania zastrzeżenia, że jak dotąd nikt nie jest w stanie przewidzieć, dokąd rzeczywiście pójdzie Rosja. Pozostaje tylko wierzyć w jej – jak mówił występujący obok Lilii Adam Michnik – „olbrzymi potencjał demokratyczny”. Ja, w każdym razie, wierzę…

 Sławomir Popowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Benfranklin 07.04.2012
  2. jur73 07.04.2012