Błąd w dyplomacji to katastrofa. „Dyplomatycznie” znaczy często „nieskazitelnie”. Marszałek – wszystko jedno, której izby– może od biedy, choć nie powinien, pozwolić sobie na błąd. Jego otoczenie – nigdy. Dyplomacja jest sztuką unikania konfliktów.
Jeśli polityk wysokiej rangi zamierza udać się dokądś z nieplanowaną wizytą, nie może ogłaszać zamiaru w taki sposób, aby strona przyjmująca dowiadywała się tego z mediów. Kanał dyplomatyczny jest po to, aby zaufany polityka zwrócił się do strony potencjalnie przyjmującej z zapytaniem, w którym implicite zawarte jest przypuszczenie, iż wizyta będzie co najmniej neutralnie widziana. Na przykład: „gdyby pan marszałek wylądował w waszej stolicy samolotem specjalnym, to czy można liczyć na minimum oprawy protokolarnej”?
Jeśli tak postąpiono, a mamy wrażenie, że nie, to całą operację należy uznać za public relations disaster!
Ponieważ stosunki między obydwoma państwami są chłodne, nieplanowana wizyta może być wykorzystana dwojako. Albo jako okazja do zamrożenia poziomu niechęci, albo do popsucia i tak już złego stanu.
W pierwszym przypadku strona potencjalnie przyjmująca może odpowiedzieć: „ponieważ wizyta ma charakter nagły, nie mamy nikogo w odpowiedniej randze, kto mógłby się marszałkiem zając”. Jest to lepsze wyjście, niż powitanie marszałka na poziomie recepcjonisty z ministerstwa spraw zagranicznych, co mogłoby zostać odebrane jako obraza.
Kiedy natomiast marszałek dowiaduje się z mediów, że „nie zostanie wpuszczony”, co jest formą dużo gorszą od najgorszej formuły dyplomatycznej „non grata”, wtedy odnosimy słusznie wrażenie, że strona „potencjalnie przyjmująca” chciała nas obrazić. Daliśmy jej do tego okazję.
W dyplomacji nic nie dzieje się bez wzajemności. Otoczenie marszałka postąpiło tak, aby nas obrażono bez szans na odpowiedź. Mało tego – strona potencjalnie przyjmująca wykorzystała sytuację do zagrania na swoją korzyść, tłumacząc, że odmowa jest zwykłą odpowiedzią na sankcje, którymi objęto w Unii Europejskiej odpowiedniczkę pana marszałka. Innymi słowy; „samiście sobie winni”.
Protokół dyplomatyczny nie jest żadnym zbiorem skomplikowanych przepisów prawnych. Jest po prostu zwykłym przedłużeniem kindersztuby. Uczy ona, że nie wchodzi się do cudzego domu bez zaproszenia a przynajmniej bez konsultacji z gospodarzem, nawet jeśli nie możemy na siebie patrzeć. A zwłaszcza wtedy.
Marszałek powiedział publicznie, że zażąda od ambasadora wyjaśnień. Niepotrzebnie. Powinien zażądać wyjaśnień od swojego personelu. Dał okazję ambasadorowi do wywiadu dla jednej ze stacji telewizyjnych. Ambasador powiedział tam, że Rosja nie miała, nie ma i nie będzie miała zamiaru atakować zbrojnie Polski.
A co niby miał powiedzieć?
Krzysztof Mroziewicz



Bardzo dobry komentarz. Szaremu czytelnikowi jak ja pozwala lepiej zrozumiec sytuacje, i krytycznie czytac inne komentarze o tej sprawie. No i najwazniejsze, nic o nasi a wasi. Dziekuje.
Pan Mroziewicz ma absolutną rację, ale argumenty, które przytacza są z innej epoki. Takiej, powiedzmy, względnej normalności.
Dziś nasi politycy wypinają tyłki i modlą się: ” dobry Boże spraw, aby nas ktoś kopnął”.
Ileż to wtedy latania po mediach, ile płaczliwych siąkań nosem, jak wspaniale można poćwiczyć mimikę, jak nawiązać do „odwiecznych cierpień narodu”…itd.
A że to wszystko mało poważnie? Jak dla kogo. Są tacy, co to kupują.
A ja kłaniam się nisko za zwyczajne sensowne podsumowanie całego niefortunnego epizodu dyplomatycznego.
Tak jak Pan powinni myśleć polscy politycy którym do miana dyplomaty często wiele nie dostaje.
Brak im tej podstawowej kindersztuby, bo niby kto miał ich nauczyć?
W kategoriach dyplomacji Autor ma rację. W kategoriach politycznego PR rację ma sam pan Marszałek oraz jego otoczenie. Nie wpuszczenie kogokolwiek na ceremonię pogrzebu jest w kategoriach współczesnych standardów politycznych kompromitacją państwa – gospodarza. Putinowska Rosja krok po kroku eliminuje się ze społeczności państw cywilizowanych.
Nie zgodzę się z panem, panie Sławku. Wzajemność sankcji należy do świata jak najbardziej cywilizowanego i nie Rosja to wymyśliła. Można powiedzieć, ze to obowiązująca w świecie norma. A pan marszałek Borusewicz to nie krewny pana Niemcowa, by odmowę wpuszczenia go „w takiej sytuacji” uznać za nieludzką. Nie przesadzajmy w antyrosyjskiej fobii. Rosja ma wystarczająco dużo za uszami, by trzeba jej jeszcze coś dopisywać.
Wcale nie uważam odmowy wpuszczenia Bohdana Borusewicza za nieludzką. Uważam, że Rosja tą odmowa kompromituje się sama. W kategoriach politycznego PR Borusewicz wygrał. Nie wpuszczenie go na pogrzeb wystawia Rosji Putinowskiej świadectwo małości wobec człowieka, który nie jest ani jej wrogiem, ani jej głównym oponenetem. Wzajemność sankcji miałaby sens gdyby to był pogrzeb Putina. Ale Niemcowa? Rosja boi sie wymowy ofiar swojej własnej głupoty. To co pisze nie ma nic wspólnego z rusofobią. Nawet najbardziej zacietrzewieni propagandyści Kremla powinni przyjąć polskie: „..ciszej nad tą trumną.” I komu Kreml zrobił na złość? Borusewiczowi? Czy może swojej opozycji? A może UE? Kreml robi sam sobie coraz bardziej niedźwiedzie przysługi. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Czy głupota jest uleczalna? Śmiem wątpić!
Protokół dyplomatyczny nie jest żadnym zbiorem skomplikowanych przepisów prawnych. Jest po prostu zwykłym przedłużeniem kindersztuby. Uczy ona, że nie wchodzi się do cudzego domu bez zaproszenia a przynajmniej bez konsultacji z gospodarzem, nawet jeśli nie możemy na siebie patrzeć. A zwłaszcza wtedy.
……………………….
Autor ma pełną rację, nic nie trzeba dodawać.
j.Luk pisze:
2015/03/05 o 22:37
Aha – jeszcze jedno. To tak, jak – nie przymierzając – po katastrofie smoleńskiej nie wpuscilibyśmy na pogrzeb ofiar oficjalnej delegacji rosyjskiej! Nie przesadzajmy – w Polsce do dziś dnia nie trzeba być zaproszonym, żeby pojawić sie na pogrzebie. Ludzie, którzy pojawiają się na takiej uroczystości nie przyjeżdżają dymić, rozrabiać, walczyć,etc. Przyjeżdżają oddać cześć osobie zmarłej. Do teggo nie potrzeba zaproszenia, chyba, że Rosja odrzuca taki sposób myślenia. W ten sposób nie kwalifikuje sie nawet do cywilizacji dla ludożerców, niestety.
Nie przyjmuje moich komentarzy, a nie chcę się powtarzać, poczekam do jutra.
@slawek, abstrahuje pan od punktu odniesienia (c) by Maksio z Seksmisji.
Unia, w tym my, wprowadziła sankcje zabraniające wjazdu na jej teren kilkuset prominentnych przedstawicieli Rosji. Rosja zrewanżowała się tym samym co jest akurat najnormalniejszą rzeczą w takich przypadkach. Nie ma w tym niczego szczególnego.
W czasie pogrzebu smoleńskiego takich sankcji nie było, więc dlaczego chce pan to porównywać? To są na siłę wymyślane argumenty „byle wyszło na nasze”. Po co?
A jak już pan chce mówić o brakach cywilizowanych form w Rosji, to zdecydowanie lepszym przykładem jest łotewska europosłanka, a nie pan Borusewicz, który zwyczajnie nie umiał się zachować. Tak, on!
A w czasie pogrzebu smoleńskiego obowiązywały jakieś sankcje? Czego to się człowiek nie dowie…
@slawek,
Unia, w tym my, wprowadziła sankcje zabraniające wjazdu na jej teren kilkuset prominentnych przedstawicieli Rosji. Rosja zrewanżowała się tym samym co jest akurat najnormalniejszą rzeczą w takich przypadkach. Nie ma w tym niczego szczególnego.
W czasie pogrzebu smoleńskiego takich sankcji nie było, więc dlaczego chce pan to porównywać? To są na siłę wymyślane argumenty „byle wyszło na nasze”. Po co?
A jak już pan chce mówić o brakach cywilizowanych form w Rosji, to lepszym przykładem jest łotewska europosłanka, a nie pan Borusewicz, który zwyczajnie nie umiał się zachować. Tak, on!
O, udało się 🙂
j.Luk pisze:
2015/03/06 o 02:35
Moim zdaniem nie ma żadnej różnicy między nie wpuszczeniem łotewskiej parlamentarzyski w UE a Borusewicza. W obydwu wypadkach to kompromitacja Rosji. Przyjąłbym pańskie argumenty dotyczące wzajemności sankcji, gdyby lista osób z UE nie wpuszczanych do Rosji była jawna symetrycznie do takiej samej ze strony Unii, a także gdyby była wczerśniej znana. Tymczasem taka lista jest nie ujawniona, co w praktyce oznacza, że jej nie ma i Kreml tworzy ją ad hoc dla własnych celów. Manipulacja pogrzebem jako narzędzie polityki? Trzeba być rzeczywiście prymitywem aby wyciąć taki numer przy okazji pogrzebu. W tym sensie ma to związek z pogrzebem ofiar katastrofy smoleńskiej – oficjalnie nie było żadnej listy person non grata. Dlatego porónanie jest jak najbardziej uprawnione.
————————————————————–
W ogóle mam wrażenie, że my sami powstrzymujemy się przed nazywaniem rzeczy po imieniu w odniesieniu do zachowań Kremla w obawie bycia posądzonym o rusofobię. Na tym polega „spryt” ruskich łgarzy począwszy od Putina i Ławrowa. Dyplomacja Niemiec, Francji i częściowo UE daje koncert takiego zachowania. Rosjanie nie mają takich skrupułów i dlatego jesteśmy jako UE w defensywie, niestety z widokami na bardzo złe scenariusze ciągu dalszego.
No jednak jest różnica w potraktowaniu. Panu marszałkowi odmówiono wizy, a tamtą panią zatrzymano na lotnisku w Moskwie odbierając jej paszport dyplomatyczny. Przykro, jeśli w patriotycznym zacietrzewieniu nie dostrzega pan różnicy.
Co zaś do jawności listy to zgoda, ale też nie cała. Nie wszystkie państwa ogłaszają taka listę w gazetach. Proszę mi pokazać wycinek z prasy wymieniający objętych sankcjami Rosjan.
A wiedząc o tym wszystkim, pan marszałek, tak jak pisze Autor, powinien najpierw sprawdzić, a potem pakować walizkę.
I wie pan co? Jakoś nie wierzę, by on o tym nie wiedział. Przecież w biurze senatu nie pracują idioci (chyba). Po prostu trafiła się okazja zrobić z siebie ofiarę wstrętnego Putina, bo to dziś u nas dobrze widziane i tyle.
A powstrzymywać należy się od „uderzeń” miałkich, łatwych do odbicia, nietrafionych, bo tak naprawdę to one właśnie pracują na korzyść Kremla.
No, ale oczywiście nie będę się upierał.
Moim zdaniem różnica ma znaczenie drugorzędne, ponieważ nie dotyczy istoty sprawy. Istotą jest skutek – żadna z osób nie została wpuszczona na pogrzeb. Samo stwierdzenie takiego faktu jest dla Rosji kompromitujące. Kiedy ginie znany polityk opozycyjny w kraju gdzie o wszystkim decyduje satrapa, to nie wpuszczenie chętnych do udziału w pogrzebie ma wymowę jednoznaczną.
Jawność list nie oznacza koniecznie publikacji w gazetach. Wystarczy, że są znane dyplomatom. Nie wiem czy Borusewicz wiedział, że go nie wpuszczą. Nie wiem także czy pakował walizkę.
———————————————————Daleki jestem od jakiegokolwiek zacietrzewienia, tym bardziej patriotycznego. Jeśli Pan uważa, że nie wpuszczenie Borusewicza nie jest kompromitacją Rosji to ma Pan do tego prawo.
Podobnie, jeśli Pan podejrzewa hipokryzję Borusewicza: „Po prostu trafiła się okazja zrobić z siebie ofiarę wstrętnego Putina, bo to dziś u nas dobrze widziane i tyle.”, to też Pański wybór.
Zgadzam się z sugestią, że „… powstrzymywać należy się od „uderzeń” miałkich, łatwych do odbicia, nietrafionych, bo tak naprawdę to one właśnie pracują na korzyść Kremla.” Kłopot polega na tym kto ma orzekać które uderzenia są miałkie, łatwe do odbicia, nietrafione.
Nikt nie musi orzekać. Wystarczy odrobina pomyślunku. W tym przypadku reakcja Rosji była łatwa do przewidzenia. Widział pan na meczu, by piłkarz wołał do bramkarza : „Uważaj, strzelam w lewy róg!?” A tak zachował się pan marszałek latając z popłakiwaniem po mediach.
Kompromitacja Rosji? Pan żartuje. Ona się już bardziej skompromitować nie może. Może za to wciągnąć innych w to bagienko i jak widać idzie jej z tym całkiem nieźle. Po co więc jej w tym pomagać?
No cóż trochę sprytu i z nikogo staje się kimś, dla mnie był i jest mniej gadającą repliką Kurskiego.
Wałęsa nie wytrzymał.. ” Ty kierowałeś strajkiem? Kiepski żart – gorzko pisze na blogu Lech Wałęsa. Zapomniałeś, że w tamtych czasach nie byłeś tolerowany przez komunistów, ale i też przez przygniatającą większość stoczniowców. Stoczyłem wielkie boje, byś był w ogóle tolerowany na stoczni”
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/427784,lech-walesa-atakuje-bogdana-borusewicza.html?gclid=CP604-vtk8QCFaLPcgodqKYARg