Nie spodobało się wielu ludziom wezwanie wygłoszone przez Jarosława Kaczyńskiego o 90 spokojnych dni. A to zarzuca mu się plagiat, a to nie dowierza najczystszym z pewnością intencjom, ot – z czystego zamiłowania do wzniecania burd i niepokojów.
Byli nawet tacy, którzy bezczelnie twierdzili, że ten spokój osiągnięty być może jedynie w sytuacji, w której prezes zobowiąże się do nieuchwalania żadnych kolejnych ustaw i nieobsadzania krewnych i znajomych królika na intratnych stanowiskach w sektorze państwowym, czym miałby ponoć udowodnić, że nie idzie mu wcale o spokojne rozmontowywanie państwa i uchwalanie kolejnych, a będących już w fazie ostatecznego projektowania ustaw ograniczających swobody obywatelskie Polaków.
W tym o możliwość zdelegalizowania każdej demonstracji organizowanej przez „wiadome siły”.
Gdyby taki consensus osiągnięto, spokój zapanowałby nad Wisłą.
A jednak znaleźli się tacy, którym nie w smak dobre serce prezesa, jego dbałość o dobro Narodu i pokój w naszej umęczonej Ojczyźnie!
Zaczęło się szczucie i to – trzeba przyznać – dość oryginalne.
Schemat zaczerpnięty ze zbiorku myśli właściciela państwa i jego sztandarowego odkrycia, że „nikt nam nie wmówi…”itd.
Jak to się robi? Ależ to proste. Spytajcie państwo arcybiskupa Michalika.
Swoją homilią wielkanocną (swoją drogą – dlaczego to się po ludzku nie może zwać jak onegdaj kazaniem?) dał dowód, że mistrzostwo konstrukcji myślowej osiągnął bez najmniejszych wątpliwości.
Otóż zarzucił on wszystkim kontestującym obecne rządy nie mniej ni więcej jak bycie współczesną Targowicą.
No dobra, tak myśli i tak mówi. Wolno mu.
Ponieważ nie dorastam do pięt arcybiskupowi nijak nie umiałem powiązać tego fragmentu jego kazania z resztą wypowiadanych słów.
Po ujawnieniu zdrajców Ojczyzny zaproponował mianowicie coś w rodzaju „kochajmy się!”, co jeszcze bym zrozumiał biorąc pod uwagę stosowane przez niego z pewnością w codziennym życiu wartości chrześcijańskie, w tym miłość bliźniego,
„Głupi policjant” z Ustrzyk Dolnych
Sierżant Paweł S. podczas służby zatrzymał samochód. Kierowcy wypisał mandat za zbyt szybką jazdę, a do rozmowy włączył się pasażer. Krzyczał, machał rękami, zachowywał się agresywnie. – Ty nie wiesz, kim ja jestem! – powtarzał ów pasażer. Czy duchowni powinni być karani za wykroczenia drogowe?
ale kiedy palnął: „…Najwyższa pora, aby Polska przestała być Polska partyjną. Żeby zaczęła być Polską narodu, który ma prawo do postępu”, przyznam, że zdębiałem.
Po dłuższej chwili zacząłem sobie wszystko porządkować i zdumienie moje jeszcze się powiększyło.
Dlaczegóż to ksiądz arcybiskup tak piętnuje Targowicę? Toć to takie zbożne dzieło było.
Wśród założycieli targowickiej konfederacji byli biskupi polscy, pasterze Matki naszej – Kościoła, który zawsze w historii dbał o dobro narodu, (zwłaszcza tę część owego dobra, która miała trafić do jego kieszeni, ale to szczegół) i bronił go przed wrogami, dzięki czemu nasz naród przetrwał!
Proszę bardzo, oto oni:
Prymas Michał Jerzy Poniatowski, bp. chełmski Wojciech Skarszewski, bp. żmudzki Jan Stefan Giedroyć, bp. poznański Antoni Onufry Okęcki, bp. łucki Adam Naruszewicz, bp. wileński Ignacy Jakub Massalski, bp. inflancki Józef Kossakowski, bp. przemyski Michał Sierakowski.
Mało tego: papież Pius VI pobłogosławił zbożne dzieło, pisząc w liście „…aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej…”
Potępił następnie insurekcję kościuszkowską, kierowaną przez wrogów Ojczyzny, a po trzecim rozbiorze zmuszał biskupa Krasickiego, by ten „wpajał w naród polski obowiązek wierności, posłuszeństwa i miłości panom i królom”.
To on kazał się tłumaczyć gen. Dąbrowskiemu z jego niewdzięczności wobec Stolicy Apostolskiej, która tyle dobrego dla Polaków zrobiła, że sprzymierzywszy się z Napoleonem gnębi Państwo Kościelne wykonując rozkazy korsykańskiego Lucyfera.
Obywatelu biskupie Michalik! Nie przeciwstawiajcie się tak szczytnej tradycji Kościoła! Nie potępiajcie Targowicy, nie używajcie jej świętego i pobłogosławionego imienia do nazywania jej mianem potworów, które wyrodziły się ze zdrowej tkanki ludu polskiego!
Targowica to wasza tradycja, nie niszczcie jej, bo cóż wart jest człowiek, który zapomni o swych korzeniach?
Cóż ma Kościół przeciwko najlepszemu z synów narodu, że woła głosem wielkim by „Polska przestała być Polską partyjną”? I to właśnie dziś, gdy jest ona własnością jedynej Partii dającej rodakom gwarancję dbania o ich interesy, a w szczególności o chrześcijańskie korzenie, łodygi, korę, listki i inne wartości.
Trudno mi doprawdy zrozumieć, jak można było wygłosić coś takiego przeciw panu prezesowi!
Uderzcie się w pierś Michalik (swoją, swoją!) i wyznajcie winy. Złóżcie samokrytykę, a towarzysze wybaczą wam chwilowe zaćmienie.
Pilną pracą siejąc ( a szczególnie zbierając) odkupicie swoją winę.
Christos woskriesie!
Wo istinu woskresie!
Jerzy Łukaszewski



Wbrew sceptycyzmowi Pana Ernesta Skalskiego ironia i to gryząca się na SO przyjęła. Pan Jerzy słusznie, jak to już wcześniej zauważyłem komentując wpis Pana J. pod innym tekstem, znalazł właściwy ton by demaskować i obnażać miałkość myśli i zwyczajną głupotę następcy bpa Sierakowskiego (tego z Targowicy). Tak trzymać toć to wspaniała lekcja stylu i ostrości widzenia!
dobre..
niestety…
Michalik, oprócz zniszczenia rodziny „Głupiego policjanta” ma i inne zasługi, w tym ochronę i ukrywanie wieloletniego gwałciciela dziewczynek, proboszcza z Tylawy.
Czy Michalikowi nadal dzieciaki przemocą wchodzą do łóżka? Fuj!
Tylko tak dla porządku – ZAPLĄCZE…
@otoosh racja 🙂