2015-05-08. Jak podaje serwis innpoland.pl, polscy konstruktorzy opracowali niezwykle ciekawe i ważne dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego urządzenie. Pozwala ono maszynie bez udziału człowieka zareagować w porę na nadchodzące niebezpieczeństwo i może odegrać ważną rolę w zapobieganiu atakom terrorystycznym oraz takim sytuacjom, jak ta, która spowodowała niedawną katastrofę samolotu Germanwings w Alpach. Oto szczegóły:
Urządzenie polskich naukowców przejmie kontrolę nad samolotem w razie niebezpieczeństwa
Polskie urządzenie pozwoliłoby na automatyczne sprowadzenie samolot na ziemie w przypadku zagrożenia.
Katastrofy maszyny Germanwings w Alpach być może udałoby się uniknąć, gdyby samolot był wyposażony w urządzenie, nad którym pracują inżynierowie z Instytutu Lotnictwa i Politechniki Rzeszowskiej. Nasi naukowcy pracują w Jesionce nad rodzajem autopilota, który ma zapewnić bezpieczne lądowanie samolotu w sytuacji, kiedy ten zbacza z kursu. Ideą badanego systemu jest, aby jego aktywacja następowała nieuchronnie w przypadku ataku terrorystycznego lub też innego rodzaju działania mającego bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo lotu. Zamienny plan lotu może być ustalany autonomicznie przez moduł programowy automatycznego wyznaczania i egzekucji trasy lotu lub alternatywnie przez obsługę naziemną.
Czujny system
System przejmuje kontrolę nad maszyną, kiedy ta zbacza z zaplanowanej trasy. Wyznacza wówczas drogę do najbliższego lotniska, biorąc pod uwagę takie kryteria jak: ukształtowanie terenu, strefy zabronione, krytyczne i eksploatacyjne parametry lotu samolotu, dane nawigacyjne o portach lotniczych i wyposażeniach nawigacyjnych, itd, a następnie sprowadza maszynę bezpiecznie na ziemię.
Niewykluczone, że dzięki takiemu rozwiązaniu udałoby się unikną niedawnej katastrofy maszyny Germanwings w Alpach. Niemieccy kontrolerzy ruchu lotniczego, po tej tragedii domagają się wprowadzenia właśnie takiego rozwiązania, na pokładzie wszystkich samolotów.
– System podobny do modułu FRF mógłby zadziałać i uratować życie pasażerów m.in. cypryjskiego samolotu, który rozbił się w Grecji w 2005 r. z powodu utraty przytomności przez pilotów. W takim przypadku system poprzez różne czujniki mógłby odczytać, że coś złego dzieje się z pilotami, wówczas aktywowałby się i bezpiecznie sprowadził maszynę na ziemię – twierdzi profesor Tomasz Rogalski z Politechniki Rzeszowskiej.
Kiedy pilot zasłabnie
System testowany przez naszych naukowców docelowo byłby skierowany do lekkich czy też dyspozycyjnych samolotów. Pilot może zasłabnąć, stracić przytomność czy po prostu dostać zawału. Wówczas samolot byłby automatycznie kierowany na lotniska.
– W przypadku większych maszyn, gdzie jest większa obsada, mam wrażenie, że piloci będą jednak protestować przeciwko takim rozwiązaniom w których może ich zastępować technika. To po prostu kwestia psychologii. Natomiast takie urządzenie znalazłoby swoje miejsce w wojskach lotniczych, oczywiście po wielu modyfikacjach – twierdzi Andzej Walentek, specjalista od spraw wojskowych i bloger INNpoland.
No i mamy kolejne potwierdzenie, że lotnictwo – to jedna z polskich specjalności, w której mamy wybitnych konstruktorów klasy światowej…

Katastrofa Germanwings to druga po Smolensku, gdzie rozbil sie samolot pelen paliwa i nie bylo pozaru. Jezeli panstwo zlapali pierwsze wiadomosci o tym wypadku, to byl problem z lokalizacja miejsca upadku samolotu. Jak mozne rozbic sie samolot z pracujacym silnikiem odrzutowym i skrzydlem pelnym paliwa bez pozaru, nie wiem. Przynajmniej w polskich komentarzach pojawil sie jeszcze problem z dojazdem na miejsce wypadku z powodow duzych opadow sniegu w regionie gdzie nastapila upadek samolotu. Prozno wypatrywalem go pozniej na filmowych informacjach o tej katastrofie.
eeeeeeeee, przesada z ta nieuchronnością pożarów.
Są precedensy.
WTC.. potężny samolot rozbija sie w Pensylwanii a w ziemi mała dziura, brak pożaru i jakichkolwiek szczątków.
W Pentagon wali podobny samolot i w murze dziura mniejsza od średnicy samolotu, trochę ognia oraz brak szczątków.
Ale reguły nima.. coś podobnego wali w wieżowiec mający wytrzymać takie walnięcie i paliwo płonie na tyle skutecznie że stal mięknie, chałupa się wali powstaje proszek z minimalną ilością szczątków po budynku i samolocie.
Spoko, nie macie pojęcia o prawach fizyki które obowiązują w alternatywnej rzeczywistości gdzie jestem dyrektorem globalnej telewizji. Czasem jest dziura w czasoprzestrzeni.. i powstaje zamieszanie..
Pozdrawiam,
z alternatywnego świata o innych prawach fizyki.
Niestety, to są takie oscylacje: po zamachach na WTC wprowadzono ryglowanie drzwi do kokpitu, żeby się terroryści nie mogli dostać. No to pilot to wykorzystał i skutecznie się zaryglował żeby rozbić samolot. Więc już są pomysły żeby ten system zrobić tak, żeby jednak można te rygle z zewnątrz odblokować. Pewnie za kilka lat jacyś kolejni terroryści to wykorzystają i wejdą do zaryglowanej kabiny, więc będziemy wymyślać kolejny system, który pozwoli od środka uniemożliwić odryglowanie z zewnątrz, i tak dalej.
To samo z tym systemem: wszystkim się podoba, dokąd kilka lat po jego wprowadzeniu jacyś terroryści go nie zhakują i nie użyją do zdalnego rozbicia samolotu – a obsługa nie będzie mogła nic zrobić. Więc się wprowadzi wyłącznik, który umożliwi załodze zablokowanie go i przejęcie ręcznego sterowania… i tak sobie się to będzie wahało, z jednej strony na drugą.