2015-05-30. Nasz artykuł o A. Domosławskim (Urszula Glensk: Siedem grzechów Domosławskiego – po wyroku) spotkał się z Jego protestem dowodzącym, że artykuł ten jest pełen fałszywych argumentów, a w związku z tym opisany Autor rozważa skierowanie sprawy do sądu.
W naszym zawodzie reaguje się na teksty, które nie odpowiadają zaatakowanemu przy pomocy środków dziennikarskich. Inne ośmieszają. Zaatakowany ma prawo odpowiedzieć. Zamieszczamy teksty nawet ludzi nienajprzyzwoitszych.
Stefan Bratkowski


Takie czasy. Jak ktos nie ma argumentow, to wzywa prokuratora.
.
Mi sie wydawało, ze pan Domosławski jest dobrym reporterem i pisze ciekawe artykuły. Czyzby byl takze pieniaczem?
Argumenty są i to niezbite. SO je otrzymała, ale z niezrozumiałych dla mnie powodów uważa, że nic się nie stało. A prokuratara wzywa się jednak wtedy, kiedy popełniono przestępstwo – a tu właśnie p. Glensk je popełniła, bo to nie kwestia jej ocen, do których ma prawo, ale wyprodukowanych ordynarnych fałszywek.
Podana bez wiedzy w temacie i uzasadnienia teza, że do prokuratora się idzie z powodu pieniactwa, jest szokująca w ustach cywilizowanego człowieka…
To przykre, co piszesz Stefan. Odpowiedzialna redakcja nie zamieszcza w ramach „wolności słowa” ewidentnych kłamstw. A p. Glensk właśnie takie rzeczy napisała. Redakcja mogła to sprawdzić, mogła też – jeśli tego zaniedbała – wczytać się w wyjaśnienie Domosławskiego, które dostała i z którego w sposób niezbity wynika, że p. Glensk po prostu kłamie. Nie zamieszczasz tekstów, w których ktoś dowodzi, że 2+2=5 i nie mówi, że dlaczego nie, bo przecież można polemizować, że jednak 4… Nie przypominam sobie też, byś takie samo zdanie o używaniu wyłącznie „środków dziennikarskich” pisał, gdy Adam Michnik podawał do sądu swoich oszczerców. Z oszczercami i kłamcami nie polemizuje się, bo to niszczy jakość publicznej rozmowy.
Jestem głęboko rozczarowany takimi działaniami SO. Rozumiem, że Tobie i kilku innym kolegom bardzo nie podoba się książka Domosławskiego i macie do tego święte prawo. Ale walka z nią takimi metodami jest niegodna…
Jezeli kolega (jedynie po piorze!) Domoslawski rozwaza wziecie do sadu dr Urszuli Glensk za jej znakomity, gleboki, madry i prawdziwy tekst o jego paszkwilanckiej ksiazce, przebranej w szaty biografii, to bardzo bym go prosil o dopisanie mnie do pozwu – bardzo chetnie bede kontynuowal w sadzie nasza pogawedke w czasie procesu, wytyczonego mu przez Rene Maisner. I bardzo chcialbym wiedziec, dlaczego uprawia w swojej ksiazce i poza nia damski boks? Bo „z kobietami trzeba twardo, a nie cackac sie z pularda”? A propos: Kapuscinski byl kiedys bokserem, ale nie damskim…
Marek Kusiba, Toronto
Zastanawiające wielce jest zaangażowanie Jacka Rakowieckiego w komentowanie komentarza Urszuli Glensk do wyroku na Domosławskiego…
Czyżby pan Domosławski nie uważał za stosowne osobiście odnieść się do „kłamstw” pani Urszuli?
A może wie, że osobiste, publiczne pomówienie naraziłoby Go na ponowną przegraną w Sądzie?… 🙂
/Informuję Panów, że po pierwsze wyrok sądu nie pozwala na stwierdzenie, że Domosławski przegrał proces (polecam: http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150528/domoslawski-nie-mam-poczucia-ze-przegralem-ten-proces). Po drugie, znam dokumentację sporu… Redakcja SO otrzymała też wyjaśnienia od Domosławskiego, ale nie zareagowała, nawet w sprawach absolutnie oczywistych.
Panu Arkadiuszowi Gębce dodam jeszcze jedno: może sobie Pan wybrać wersję mojego zaangażowania:
1. Bo od 40 prawie lat głośno i stanowczo reaguję, gdy dzieją się świństwa.
2. Bo Domosławski mi zapłacił i jestem po prostu klasyczną gnidą, która tylko przypadkiem znalazł się wśród założycieli Studia Opinii.
Wybierając właściwą wersję albo zaspokoi Pan swoją ciekawość (swoją drogą insynuowanie „niezrozumiałej” motywacji to jedne z najbrzydszych chwytów polemicznych), albo swoje poczucie sprawiedliwości.
@Jacek Rakowiecki
Raczył pan mnie nie zrozumieć; motywy pańskiego zaangażowania mniej mnie interesują, niż milczenie podsądnego…