kochana pani premier ewo kopacz – dziękuję z całego serca za to, co pani kilka dni temu dla mnie zrobiła.
obserwowalem z dużym zasmuceniem wydarzenia polityczne ostatniego czasu, zwlaszcza te po wyborach prezydenckich. czułem się głęboko rozczarowany roztrwonieniem poparcia, jakim cieszyła się partia, z mandatu której stanęła pani na czele rządu. wierzyłem, że mimo wszystkich błędów popełnianych przez pani formację, jej rządy modernizują polskę i pozwalają jej zająć godne miejsce w europie. wydawało mi się, że w przeciwieństwie do tej tendencji politycznej, główny adwersarz pani partii eksponuje zadawnione fobie i propaguje prymitywny nacjonalizm. wystarczy wspomnieć slogan, pod jakim jarosław kaczyński prowadził swą kampanię prezydencką w 2010 roku – „polska jest najważniejsza” moja wychowana za granicą córka, zobaczywszy plakaty z tym hasłem w krakowie, powiedziała zdumiona: przecież to czysta ksenofobia.
kiedy zatem adwersarz prezydenta komorowskiego zwyciężył w wyborach, zamartwiałem się, że wpłynie to na wynik jesiennych wyborów parlamentarnych, co w dalszej perspektywie przyniesie psucie państwa i osłabienie pozycji polski na arenie międzynarodowej.
nie miałem co prawda wielkiej nadziei, że dzięki ostatnim posunięciom pani partia odrobi straty, ale bardzo jej tego życzyłem, mając cichą nadzieję, że klęska będzie mniej dotkliwa. strach przed tym co może się stać jesienią tkwił wciąż we mnie.
trwał on do ostatnich dni, kiedy zobaczyłem zdjęcia z pani wizyty w watykanie. pochylona nad dłonią papieża franciszka, całuje pani pierścień na jego palcu. spośród szefów rządu i głów państwa, wizytujących papieża, zrobiła to tylko pani.
ten gest jest tak wymowny, że w jednej chwili wyzbyłem się wszelkich obaw. zrozumiałem nie ma już to wielkiego znaczenia kto będzie rządził polską od jesieni. pojąłem, że cała ta mobilizacja, o której pani mówi, ta krzątanina wokół kampanii wyborczej przestała mieć jakikolwiek sens.
zniweczył ją jeden gest, który tłumaczy wszystko.
natan gurfinkiel


Właśnie! Res gestae, uny się liczą. A Suchocka patrzyła z za kulisy i dzwoniła ogonem na mszę.
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/wizyta.jpg
Pomyliły się pani premier role – szefa rządu z prywatną audiencją katoliczki.
oj tam oj tam, zwyczajnie czepiacie się.
Zapomnieliście te hołdy składane przez wszystkich polskich polityków obecnemu świętemu. A ćmoktali rączkę obok pierścienia aż miło. Nawet Kwachu, agnostyk, patrzył z uśmiechem jak połowica dygi w jego imieniu w Watykanie czyniła.
A reszta to co? Jak nie mieli okazji w Watykanie to w kraju wazelinę tonami przerabiali, zwłaszcza Sejm i Senat,
a dziennikarze? Pojechała kobiecina i jasność bijąca od rzecznika Pana B. powaliła ja na nogi.
Jak nie macie co wspominać to Jasną Górę przypominam..
Też jest co pooglądać, a ostanie procesje? Wtajemniczeni kumple Pana B. co było widoczne i owieczki na kolanach..
Wazelina toczona w kierunku prezesa przez odstawionych od cycka to już ok, norma? A jak papa to katastrofa?
Ciekawe jak Panowie czepiacze by się zachowali przy takiej wizycie? no? A może Merkel wcześniej zdążyła ucałować święte relikwie w pierścieniu? Cholera, na każdego dzisiaj fotka się znajdzie, nawet w moim prywatnym albumie..
Nie zaczepiać!!
To trzeba było gestu premier Kopacz by zauważyć codzienność życia w Polsce? Ktokolwiek żyjąc w POlskiej Polsce mógł mieć wątpliwości co do tego, że partia władzy darzy kościół katolicki taką samą miłością jak PiS? Może nawet gorętszą, bo zawiedzioną i odrzucaną.
Dużo bardziej niż całowanie pierścienia oburza wycięcie krzewów na Wilanowie wbrew wyraźnemu zakazowi!
.
Jolanta Kwaśniewska mogła i plackiem leżeć – nie pełniła żadnej funkcji państwowej.
cokolwiek dałoby się powiedzieć o pani premier, lubię ją najbardziej za to, że jest dobrym lekarzem. mnie wyleczyła z resztek złudzeń…