2015-09-27.
Władimir Władimirowicz znów rusza światu na pomoc. Jego zdaniem, które wydaje się podzielać wielu Polaków, winę za tragedię uchodźców ponosi Ameryka, bo zdestabilizowała Irak. Fakty mają znaczenie trzecioplanowe, czyli z grubsza żadne.
A faktem jest, że to Putin jest współodpowiedzialny za tragedię uchodźców i skalę migracji, z która dziś Europa nie może sobie poradzić. Bo główny powód ucieczki przeszło 4 milionów Syryjczyków z własnego kraju to wojna domowa trwająca od 2011 roku i terror Assada, a nie rosnąca siła państwa islamskiego. Wtedy gdy zaczął się masowy exodus Syryjczyków, ISIS jeszcze nie istniał. To, że zręcznie pomija to Kreml, specjalnie mnie nie dziwi. Fakt, że nie zauważyli tego nasi komentatorzy, kapkę mnie smuci, choć już jakoś też nie dziwi.
W nadchodzący poniedziałek „genialny strateg” z Kremla przedstawi kolejny plan zbawiania ludzkości. Propaganda w Moskwie od tygodni szykuje na to naród. Z czołówek telewizyjnych zniknęła Ukraina i spiski tamtejszych faszystów z amerykańskimi imperialistami. To miejsce zajął barbarzyński kalifat. Zmierza ku Rosji. Na całe szczęście Rosja ma pewnego sojusznika na Bliskim Wschodzie. To Syria Assada. Poddać się tam równałoby się zachęceniu terrorystów, aby przyszli do Rosji.
Dlatego cel numer jeden Rosji to wsparcie Assada. Cel numer jeden Ameryki w Syrii to jego usunięcie.
Putin ma i zawsze miał jasne interesy w Syrii. Rosja to największy dostawca broni dla Assada, którego reżim to jedyny praktycznie sojusznik Rosji na Bliskim Wschodzie. Na terenie Syrii znajduje się jedyna rosyjska baza wojskowa poza terenami dawnego ZSRR. Tartus to baza mała, ale ważna, bo umożliwiająca rosyjskiej flocie wojennej operowanie na Morzu Śródziemnym bez konieczności powrotu przez tureckie cieśniny do baz na Morzu Czarnym.
Eskalując swą obecność wojskową Moskwa chce ustrzelić co najmniej cztery wróble za jednym strzałem:
- Wspomóc Assada.
- Oferując Zachodowi ewentualną pomoc w walce z państwem islamskim próbować łagodzić sankcje, które dają się ostro we znaki w sytuacji, gdy cena ropy pozostaje poniżej 50 dolarów za baryłkę, a na dodatek pojawiło się po układzie z Iranem dodatkowe źródło i ropy i gazu.
- Umocnić swą pozycję negocjacyjną w razie jakiś dyplomatycznych zabiegów w kwestiach Bliskiego Wschodu.
- Pokazać światu, a zwłaszcza swoim, że Rosja się liczy i próbuje działać na rzecz pokoju.
Państwo islamskie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Ameryki, choć zagraża stabilności regionu i sojuszników USA. Stanowi natomiast duże zagrożenie dla Rosji. Jej muzułmańskie południowe podbrzusze od co najmniej 20 lat niepokoi Rosję. Jakiś czas temu liderzy ISIS wręcz grozili Putinowi, że zemszczą się za Czeczenię. Niespełna dwa tygodnie temu Putin był w Duszanbe, stolicy Tadżykistanu, gdzie niebezpiecznie rosną wpływy islamistów. Moskwa ma się czego bać.
Latem Putin spotykał się z władzami Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Jordanii. Nie znalazł zainteresowania dla idei budowy koalicji przeciwko państwu islamskiemu, w skład której wchodziłby Assad. Dziś ma nadzieję, że w obliczu zalewu imigrantów zdoła przekonać do niej Zachód. Jego przemówienie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ skoncentruje się zapewne na walce z terroryzmem, w której to walce powinien uczestniczyć „legalny rząd Syrii”, wzmocniony rosyjską bronią i rosyjskimi żołnierzami.
Czy Zachód na to pójdzie? To będzie trudne do przełknięcia. Ale gdyby Rosjanie przekonali Zachód, że są w stanie wkrótce poświęcić Assada, taka zagrywka miałaby szansę powodzenia. I miałaby sens dla wszystkich. Jeśli takiego kompromisu nie uda się osiągnąć, to kryzys uchodźców tylko się pogorszy.
Rosja podjęłaby duże ryzyko, wplątując się w wojnę samodzielnie. Czy da radę uratować Assada? Na krótką metę tak. Ale cena w ludziach będzie wysoka.

Andrzej Lubowski

Wszystko pięknie, ale o niezbyt ciekawej roli Ameryki w konflikcie syryjskim i jej przyczynieniu się do powstania ISIS mówią tez Amerykanie. Ostatnio jakiś generał oraz p. Hilary Clinton. Nie wiedzą co mówią?
Wędrują nie tylko Syryjczycy. Przez Turcję wedrują Afgańczycy, Irakczycy i Palestyńczycy, którzy mieszkali w obozach uchodźców w różnych krajach. Inne źródło dopływy imigrantów do Włoch, to Libia.
.
Każdy może dowolnie tłumaczyć czy usprawiedliwiać zaistniałą sytuację. Nie wiem jak pocieszającym jest dla Europy fakt, że: „Państwo islamskie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Ameryki, choć zagraża stabilności regionu i sojuszników USA. Stanowi natomiast duże zagrożenie dla Rosji”
W czasie wojny w Czeczeni Polska była tranzytem Czeczenów na Zachód, kiedy będzie inna wojna Rosji na Kaukazie, to Polska znowu będzie miała rolę do spełnienia. Tylko, że ta rola nie jest zbyt pocieszająca ani dla Polski, ani dla Europy.
Czy Putin może przegrać? Może. Tylko to nie oznacza, że Europa i Polska wygrają.
” nie zauważyli tego nasi komentatorzy, kapkę mnie smuci, choć już jakoś też nie dziwi.”
Dobrze że nie dziwi i smuci. Tylko kapkę.
Autor, człek w świecie bywały, amerykanista, powinien dawno zauważyć że ludziska dzięki Internetowi zaczęli myśleć, porównywać informacje z całego świata i wymieniać się tą inną informacją ocenianą jako mniej słuszną.
To info dla tych co nie maja kłopotów z idiomami..
http://www.sott.net/article/301915-Syrian-refugees-in-Europe-regime-change-in-Damascus-and-the-mass-migrations-still-to-come
A to dla tych co te kłopoty mają.
https://pracownia4.wordpress.com/2015/09/26/syryjscy-uchodzcy-w-europie-zmiana-rzadu-w-damaszku-i-masowa-migracja-w-przyszlosci/#more-9179
I pomyśleć że to Amerykanin napisał.. jakiś tam Niall Bradley.
Naprawdę? To nie USA i Europa zdestabilizowały region? Wszystko co przez ostatnie lata działo się od Libii po Afganistan to wina Putina? Ktoś tu chyba żyje w alternatywnej rzeczywistości.
Tzw. „Arabska wiosna” to mit. Każdy kolejny „wolnościowy” zryw, bardzo szybko przekształcił się w próbę islamizacji państwa przez różne ugrupowania terrorystyczne i grupy etniczne.
USA od początku postawiły na złego konia i teraz biedaki muszą się trzymać swoich głupich decyzji, że aż dochodzi do tak kompromitujących wydarzeń jak szkolenie „rebeliantów”, którzy zamiast walczyć po tej słusznej stronie, od razu przechodzą do ISIS, frontu al Nusra lub innej grupki. USA i Europa kompletnie straciły instynkt samozachowawczy i teraz za to płaca. Obama i Merkel to dwię największe niedołęgi polityki światowej.
A co do Putina. Jaki jest każdy wie, ale trzeba przyznać, że potrafi świetnie grać kartami jakie posiada.
Jeszcze odnośnie Assada. Facet zbyt blisko kumplował się z Iranem i Rosją, więc prędzej czy później i tak doszłoby do próby obalenia go. Niestety, USA nie wiedziały że pod rządami Obamy nie potrafią już nawet obalić dyktatora.
Syria tym różni się od innych rozwalonych w procesie demokratyzacji państw, że tam nie ma kto Assada zastąpić. Nie ma kukiełki na rząd alternatywny Assadowi. Montowana „umiarkowana” opozycja nie istnieje, nie ma lidera, są tylko jakieś grupek niezadowolonych z Assada, które chętnie biorą pieniądze od USA i targują się między sobą.
.
Mieszkańcy Bliskiego Wschodu i państw gdzie jest tradycja plemienna, twierdzą, że stabilizację w tych państwach może tylko zapewnić armia. Tak jest w Turcji, gdzie armia ma obowiązek konstytucyjny przejęcia władzy w przypadku kiedy rząd cywilny zmienia się w kierunku ekstremalnym, tak stało się w Egipcie, tak było w Iraku, Libii i Syrii. Tak długo jak w Afganistnie nie będzie rządow wojskowych, tak długo będzie wojna domowa i ekstremiści muzułmańscy będą prowadzić terror.
W imieniu autora, który ma kłopoty techniczne:
Ad. j.luk Wszystko pięknie, ale ja nie piszę o genezie ISIS. Nieprawda?
Ad. A.P. Celem tekstu nie było pocieszanie Europy. Ani Polski. Więc nie rozumiem zarzutu.
Ad. Czytelnik: Piszę o Syrii, a nie o Afganistanie, ani Libii. I warto się, Czytelniku, zdecydować. Albo się pisze, jak Pan to czyni, że “Obama i Merkel to dwie największe niedołęgi polityki światowej”, – ciekawa ocean, i dalej “Niestety, USA nie wiedziały, że pod rządami Obamy nie potrafią już nawet obalić dyktatora.” , a jednocześnie zarzucać Ameryce, tym razem słusznie, destabilizację w Libii, gdzie jakoś niedołęga zdołał Kaddafiego obalić.
A swoją drogą ciekawa jest niechęć wielu Polaków do Obamy. Z regularnych badań Pew Trust na temat stosunku do USA, Polska i Pakistan to jedyne kraje, w których w 2009 roku, po inauguracji Obamy, sympatie do USA spadły. Wszędzie indziej ostro poszły w górę.
Andrzej Lubowski
Piszesz autorze, że Putin jest współodpowiedzialny za falę imigracji do Europy, więc skoro tak to musiał destabilizować również Irak, Afganistan, Libię itd. ponieważ może 1/3 tzw. „uchodźców” pochodzi z Syrii (i proszę mi tu nie przytaczać TVNowskich statystyk, bo handel lewymi paszportami kwitnie), pozostali z wymienionych krajów.
Co do Kadafiego, to został on raczej zdradzony niż obalony. Francja i Włochy przez dwa tygodnie od czasu wybuchu rebelii w Libii były sparaliżowane, bo nie wiedziały co robić. Kolega Kadafi miał problemy, a z drugiej strony USA żądały głowy. Nie było wyjścia, trzeba było odpalać rakiety do pickapów na pustyni. Na koniec cała akcja była tak nieudolna, że Francję i Włochy musiały wyręczyć USA, bo zabrakło im rakiet.
Czytając ten artykulik, aż mi się czkawką odbiło wspomnienie o J.Pałasińskim, który swego czasu pisywał tu w podobnym tonie.
Szacowny Administratorze BM, pozwalam sobie zacytować;
A swoją drogą ciekawa jest niechęć wielu Polaków do Obamy.
Mnie to nic a nic nie dziwi,toż „Murzynek Bambo” oraz
„W Pustyni i w puszczy” były w dzieciństwie pierwszą wiedzą o ludziach z czarną skórą. To gdzieś tam w głowach ukryte siedzi i ma się całkiem dobrze, Arabowie to mordercy a czarni to naiwne dzieci.
Biała polska człowieka od bachora to łykała, jak szczepionkę..
No więc ..
@BM do Autora: pani Clinton mówiła o całości. Ja to skróciłem do ISIS, niepotrzebnie. Mea culpa.
@ Autor.
” Celem tekstu nie było pocieszanie Europy. Ani Polski. Więc nie rozumiem zarzutu.”
Wolę informację co jest celem artykułu, niż co nim nie jest. Taki jest więc zarzut.
Wszystko ma swoja cene. Demokracja i wolnosc tez. Jak by nie liczyc Hussein, Assad, Kadaffi byli znacznie tansi niz to co tym narodom dano w zamian. I znowu logicznie tego sie wytlumaczyc nie da, trzeba by sprawcow posadzic o idiotyzm. Ale to dla naiwnych. Oni osiagneli swoje cele, wszystkie.
Po lekturze „Brudnych wojen” J.Scahilla nie jestem pewien, czy amerykańskie Siły Specjalne nie walczą w Syrii.
W Afganistanie, Iraku czy Jemenie z rąk amerykańskich specialsów z licencją na zabijanie zginęło tysiące bezbronnych cywili. Islamscy fanatycy nie muszą więc specjalnie starać się o nowych rekrutów.
Obama jeszcze zintensyfikował brudne wojny zapoczątkowane przez Busha. A rachunek wystawił UE, która pokornie go płaci.
uf, enfin article à l’hauteur!
dziekuje.
bo to co czytam w prasie polskiej, az zeby bola, od braku kompetencji, analizy i pamieci!
Czy Zachod pojdzie na uklady z Putinem?
cos za cos…
bo taka jest polityka.
Zachod stawia twardo :Syria bez Assada.
Nic nie ma w mediach o stanowisku Holland, i o bombardowaniach francuskich na obozy ET na Bliskim Wschodzie.
ale za to, ze prezydent na cztery litery spotkal sie w korytarzach i zamienil dwa slowa z prezydentem Obama…Mon Dieu! cala Polska est en courant! infantilizm informacyjny.
bonsoir.
@ malpa z paryza
W Polsce o Francji pisze sie duzo, niekoniecznie na pierwszych stronach. Mozna przeczytac o brudnych interesach tego „kieszonkowego” mocarstwa w basenie morza Srodziemnego, czy pomocy w organizacji ludobojstwa w Ruandzie.
panie Bujak, moze i jest kieszonkowe panswtwo, ale niepcha sie w ramiona wujka z Hameryki tak jak to Polska robi, ma swoja wlasna polityke zagraniczna, i to wlasnie Francja sprzeciwiala sie wojnie w Iraku!
a co do Ruandy, czyzby kalpan polski, wysoki urzednik koscielny nie zapisal sie chlubnie w historii lubojstwa?
niestey w Polsce nie ma specjalistow od Bliskiego Wschodu, od islamu.. a wiec trzeba trioche czytac gdzie indziej w GW jest swietn wywiad z Oliver Roy, jeden z najlpeszych spacialistow, prosze przeczytac, poniewaz jego analizy sa bradzo trafne, sledze go od kilku lat. i rzadko sie myli.
pozdrawiam ze stolicy kieszkowego mocarstwa.