Zbigniew Szczypiński: Czarno to widzę6 min czytania

()


24.04.2026

Skoro w Stanach Zjednoczonych AP na poważnie stawia się publicznie pytanie, a stawia się – Czy Donald Trump zwariował, to może moja propozycja by nocne spotkanie prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim przeanalizować jako przykład prawdziwości tezy krańcowego materialisty, znanego filozofa niemieckiego końca XIX wieku, Ludwiga Feuerbacha, który za wielką prawdę uznał, że człowiek jest tym co je. Według niego, to co jemy jest tym co nas tworzy, ludzie to proste maszyny, a jedzenie to paliwo, reszta się nie liczy.

To może nas śmieszyć teraz, ale sto i trochę lat temu traktowane było z najwyższą powagą, Feuerbach obok Hegla to była czołówka niemieckiej a więc światowej filozofii.

Ten trochę mętny wstęp dotyczy głośnej nocnej, wielogodzinnej rozmowy, jaką w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej odbył Jarosław Kaczyński z Mateuszem Morawieckim, byłym premierem prezesa. Rozmowa trwała wiele godzin i według Adama Bielana – Bielan zawsze na swoim miejscu – toczyła się pod takie dania jak „ruskie pierogi z kaszą i mięsem i świeżo smażone placki ziemniaczane”.

Jeśli starszy pan, jakim jest niewątpliwie prezes, zajada podobne potrawy o tak późnej porze, to teza Feuerbacha głosząca, że człowiek jest tym co zjadł jest główną zmienną tłumaczącą wynik tych rozmów. Może, gdyby panowie zasiedli nie do ruskich pierogów, a do lekkiej przekąski, na przykład sałatki z łososia pod kieliszek białego wina, to wynik byłby inny i nie byłoby kapitulacji Kaczyńskiego przed Morawieckim i losy PiS, a i Polski byłyby inne.

To, oczywiście, żart. Ale tyle mogę zdany tylko na relację Adama Bielana. Tak na marginesie – rola Adama Bielana jest zawsze tajemnicza, tak na nocnych rozmowach jakie zapoczątkowały spektakularny upadek Szymona Hołowni, w których to Adam Bielan był tym dbającym o kuchnię, ale i o to, by nic nie przepadło z tego co mówili uczestnicy nocnego spotkania w jego mieszkaniu. Stawiam dolary przeciw orzechom, że i tym razem nagranie z rozmowy Morawiecki – Kaczyński ma Adam Bielan i użyje je we właściwym momencie.

Takie czasy, tacy ludzie…

Twardy rezultat tych nocnych rozmów, to jednak zwycięstwo Morawieckiego i porażka Kaczyńskiego. Morawiecki może tworzyć swoje ugrupowanie, jego uczestnicy nie są relegowani z PiS, wszystko ma działać w tej Radzie którą Kaczyński mówi, że toleruje, z naciskiem na „mówi”.

Czekamy na ruch ze strony Przemysława Czarnka, którego misja przyciągnięcia wyborców utraconych na rzecz do Konfederacji, tej czy tamtej, jak dotąd nie przyniosła rezultatów i wynik poparcia dla PiS po raz pierwszy od wielu lat spadł poniżej 20%. To klęska, a nie sukces. I to, być może, jest prawdziwa przyczyna cofnięcia się prezesa przed swoim zbuntowanym premierem. Gdyby tak było, a pewnie tak jest, to jesteśmy w XXI wieku, a nie w XIX i Feuerbacha wraz z jego opowieściami należy odłożyć do lamusa historii.

Może już dosyć o takich jednostkowych sprawach, o tym co stało się gdzieś tam na Nowogrodzkiej, pod takie czy inne dania. Może porozmawiajmy o Polsce, o tym co cechuje ludzi władzy, ludzi, którzy dostali od wyborców mandat do rządzenia i mając ten mandat robią co robią.

Patrząc na całość tego, co mamy w polskiej polityce, nie mogę uciec od skojarzeń jakie zbudowali nasi wielcy polscy pisarze, od tej sceny gdy Bogusław Radziwiłł mówi takiemu wiernemu słudze, jakim był wtedy wobec niego Andrzej Kmicic, że Polska to taki postaw sukna, każdy ciągnie w swoją stronę tak, by to dla niego przypadła jak największa część. Mówi tak, bo wie, że tytuł księcia, jego urodzenie, jest podstawą, która daje mu prawo, by zagarnąć jak najwięcej dóbr dla siebie i rodziny. Pamiętamy czym to się skończyło – Kmicic przejrzał, postanowił księcia porwać. I tak dalej, i tak dalej…

Czasy współczesne nie opierają się na możnych mających tytuły wynikające z urodzenia. Czasy współczesne i władza wynikają z wyniku wyborczego. To wyborcy w wyborach odbywanych zgodnie z przyjętą ordynacją wybierają swoich przedstawicieli i to oni, w zależności od wyniku, tworzą struktury władzy.

Patrząc na to co mamy odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że myślenie o Polsce jako postawie sukna i władzy jako możliwości zagarnięcia dla siebie jak najwięcej bogactwa i pieniędzy nie zmieniło się ani o jotę – tak jak było, tak jest. Ilość afer i zwykłego złodziejstwa przekracza wyobraźnię, politycy od tych na lokalnym szczeblu po centralę, tworzą korupcyjne układy i struktury mające tylko jeden cel – dać im pieniądze, jak najwięcej pieniędzy. A na dodatek w takiej formie, by nie można było ich oskarżyć o złodziejstwo.

Ilość afer jest ogromna. Znamy kwoty, a są one znaczące, idące w setki milionów złotych.

I co ?

I nic, nie ma procesów, nie ma skazanych, oskarżeni są zbiegami politycznymi i nadal mają mandaty posła – to jest obłęd, tego nie da się zrozumieć.

Może zapoczątkować prostą akcję – niech dziennikarze śledczy, mając oświadczenia majątkowe posłów obejmujących mandat, sprawdzą po dwóch latach pełnienia funkcji posła, co zmieniło się w ich statusie. Czytam, że znani posłowie naszej rządzącej koalicji są posiadaczami kilku a nawet kilkunastu mieszkań i traktują to jako lokatę kapitału. To pewnie „małe piwo” wobec przekrętów w Funduszu Sprawiedliwości, czy tego co działo się w NCBR. Ale jak już, to po wszystkich.

Powszechność zjawiska korupcji w polityce musi rodzić pytanie – co zrobić, aby wyjść z tego zaklętego kręgu – służba publiczna a własny interes. Pierwszym, co się narzuca, to podniesienie standardów moralnych ludzi kandydujących do władz publicznych.

Łatwo powiedzieć – trudniej zrobić. Żadne testy tego nie załatwią, natychmiast powstaną liczne firmy przygotowujące do zdawania takich testów. Jedyne co można, to doprowadzić do tego, by istniejąca w strukturze Sejmu Komisja Etyki i Odpowiedzialności Poselskiej stała się najważniejszą komisją sejmową, a jej decyzje wyrokami, a nie zabawką.

Czarno to widzę. W Ameryce rządzi wariat, w Rosji zbrodniarz, a wszystkimi pieniądz. Tajemniczy Wschód z Chinami na czele patrzy, jak dotąd, z oddali, ale gdy przyjdzie czas i Chiny wystąpią na arenie, to najbardziej użyteczną może okazać się znajomość mandaryńskiego.

Oby nie…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. slawek 25.04.2026 Odpowiedz
    • Zbigniew 25.04.2026 Odpowiedz
  2. JUREG 25.04.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo