Otóż nie. Dwudziestka Siódemka okazała się stanowcza, bardzo stanowcza i zespolona. I to powinno dać do myślenia tym, którzy w Polsce kombinują sobie, że Europa zgodzi się na demontaż państwa prawa, że przymknie oko na paraliż Trybunału Konstytucyjnego, swobodę podsłuchów, wolność powszechnego kłamstwa, zastraszanie sędziów, uwstecznienie w wielu innych dziedzinach życia społecznego. Że nie zauważy burzenia porządku prawnego, który zapewnia państwom stabilność wewnętrzną, a rządom – przewidywalność w relacjach między nimi. Że umknie jej lekceważenie zaleceń Komisji Weneckiej i bezczelne odchodzenie od zasad, norm i reguł obowiązujących w obszarze cywilizacji europejskiej.
Wyciąganie kolejnych cegiełek z misternej konstrukcji porządku prawnego politycy europejscy i widzą, i na nie reagują. A reakcje są tyleż jednoznaczne, co idące całkowicie wbrew oczekiwaniom mieniących się strategami polityków polskich. Są oni w tzw. mylnym błędzie. Koszty tego poniosą, niestety, nie tyle oni, co wszyscy obywatele Polski. Nasz kraj znajduje się już z niebezpiecznie blisko granicy, za którą jest osamotnienie, bezsilność i anatema.
Zwracają uwagę na to niebezpieczeństwo politycy opozycji, komentatorzy, analitycy i ruchy społeczne. Naukowcy, sędziowie, adwokaci, radcowie i samorządowcy. Nic z tego nie wynika, przypomina to rzucanie grochem o ścianę, głuchą i głupią.
Wydaje się, że obóz rządzący sądzi, że wszystko się ułoży po jego myśli, że Polacy się znudzą i po wakacjach wypoczęci i zadowoleni zajmą się swoimi osobistymi sprawami, że odłożą, zapomną, zniechęcą się.
I do tego nie wolno dopuścić, jest to wbrew interesom Polski, Polaków i Europy, której praworządna Polska jest potrzebna. Ale właśnie – praworządna, to jest rządząca się prawem i przestrzegająca zasadniczych, wspólnych norm i reguł. Szanująca prawo własne i wspólnotowe. Z taką Polską Europa będzie się zawsze solidaryzować, przy wszystkich różnicach ekonomicznych, kulturowych, historycznych i społecznych. Polacy będą mogli liczyć na europejską solidarność, gdy okażą elementarny szacunek dla porządku prawnego. Czy ktokolwiek w Europie będzie dowierzał zapewnieniom o woli przestrzegania traktatów władzy kraju, która łamie własny porządek konstytucyjny? Dlaczego miałaby zachowywać się inaczej w stosunku do norm wspólnotowych?
W Brukseli – to ostrzeżenie dla polskiego rządu – chętnie rozmawiają nie tylko z opozycją parlamentarną, ale z Komitetem Obrony Demokracji, ruchem społecznym, którego pojawienie się i sukces zaskoczył nawet jego organizatorów. To dobitny sygnał dla Warszawy, rodzaj wezwania do opamiętania. A że bezskuteczny? No cóż, decyzje podejmuje jeden ośrodek, a właściwie – jeden starszy pan. Wiele sygnałów doń nie dociera, słyszy się bowiem nie uchem, a mózgiem, który musi być przygotowany do życia nie tylko w zaścianku ulicy Nowogrodzkiej, ale w wielkim, wielobarwnym, wieloetnicznym i bardzo, bardzo skomplikowanym świecie.
Walka o Konstytucję, o Trybunał Konstytucyjny, o niezawisłość i niezależność sądów i sędziów, o sądową kontrolę na służbami bezpieczeństwa, nad uczciwym tworzeniem prawa i o prawo opozycji oraz ruchów społecznych do wysłuchania – to zadania dla społeczeństwa obywatelskiego, które dobrze że reaguje na doraźne wydarzenia, ale musi mieć też perspektywę europejską. Polska to nie samotna planeta, tylko miliony powiązań i połączeń ze światem. Jeśli życzliwi do niedawna sąsiedzi stracą zainteresowanie dla nas, staną się nieufni, wylękną się nieprzewidywalności rządu – zostaniemy sami, wobec problemów zglobalizowanego świata, imperialnych sąsiadów i pędzących naprzód gospodarek.
Sami, wsłuchani w swoje rojenia o potędze Pierwszej Rzeczypospolitej i słabi jak niegdyś. Skazani na wyblakłe wspomnienie o szacunku świata dla pierwszej Solidarności, Lecha Wałęsy, Okrągłego Stołu i odważnego rządu Tadeusza Mazowieckiego. Za to na swój użytek szczycący się długą nocą teczek, lustracją i narodową specyfiką, to jest narodowymi mediami, klerykalizacją życia społecznego i szczególną polityką historyczną, która każe eliminować nieprawomyślne dzieła i cenzurować repertuar teatrów.
Zostaniemy jako dziwowisko Europy.
Kto nas wtedy zapyta o zdanie, o opinię? Kto z nią będzie się liczył? Kto się na nas obejrzy?
Sprawy porządku prawnego w Polsce Europa nie odpuści, niech o tym nie marzą premierka, i jej ministrowie, prezydent i prezes państwa. Europa właśnie przećwiczyła jednolite stanowisko wobec potężnej Wielkiej Brytanii. Czy poróżni się w kwestii praworządności w Polsce?
Jako sympatyk ruchu apeluję do KOD-u o skoncentrowanie się na obronie całego porządku prawnego, o demonstracyjne wsparcie dla sędziów sądów powszechnych, przeciw łajdackiemu prawu i skrytemu sposobowi tworzenia tego prawa. Na nim przecież wspiera się cała konstrukcja państwa.
Dlaczego prokurator Piotrowicz usuwa kamery z sali sejmowej? By obywatele nie mieli pojęcia, jak i jakie szykuje im się prawo, a raczej – bezprawie. Tylko KOD ma dość siły i energii, by przeciwstawić się takiemu draństwu.
Więcej ruchu, więcej KOD-u!
Piotr Rachtan



Dobrze że jest KOD, teraz trzeba uważać, aby nie dał się rozsadzić od wewnątrz. Chętnych aż za nadto w kraju i za bliską zagranicą. Na masową skalę społeczeństwo niestety zareaguje dopiero jak zabraknie kasy, którą tak lekką ręką rozdaje władza partaczy i nieudaczników. Zmarnują cały dorobek tego wspaniałego ćwierćwiecza. Na pociechę zostaje świadomość, że prędzej czy później główne motory obecnej hucpy, PiS i Kościół Katolicki zostaną już na zawsze odcięte od wpływu na polskie rządy. Zostaną ze swoimi ktopidłami i chciejstwem wyeliminowani z polskiej polityki. Ta lekcja będzie dużo Polskę kosztować. Ale może to jedyny sposób, aby wreszcie społeczeństwo dojrzało do chodzenia na wybory, nauczenia się nie tylko swoich praw ale i obowiązków obywatelskich. W dalszej perspektywie jestem tu optymistą. Szkoda że nastały aż tak szkaradne i zakłamane rządy. Pod względem tupetu i zaprzaństwa prześcigają już nawet rządy komunistów po 1956 roku. Oby im to jak najszybciej stanęło ością w gardle. Dobrze, że Unia Europejska stoi na straży praworządności. Dziś to największe i najpotrzebniejsze wsparcie dla Polski obywatelskiej.
Panie Andrzeju – KOD na razie zajęty jest organizowaniem się wewnętrznym, podobnie jak PO. Nowoczesna powoli traci walor świeżość i tez zdaje się nie mieć pomysłu na poradzenie sobie z „dobrą zmianą”. Zanim dojdzie do odsunięcia PiSu od władzy i marginalizacji KK w Polsce upłynie trochę czasu. Tymczasem obydwie struktury kręcą lody aż miło. Potrzeba zjednoczenia wysiłków wewnątrz kraju i na zewnątrz aby „dobra zmiana” zaczęła postępować w sposób cywilizowany.
@Sławek: właśnie tak: potrzeba zjednoczonych wysiłków. Z tym nadal nie najlepiej. Dlatego dziś perspektywa odsunięcia PiS to przynajmniej kilka lat. Schetyna działał zakulisowo całe życie i to mu zostało. Brak charyzmy, brak pomysłu. Dziś coś wspomina o impeachmen’cie… Na to nie ma dziś szans. Cała opozycja musi zacząć mówić jednym głosem ponad podziałami. Nie widzę tu Schetyny. Opozycja zjednoczona musi zacząć współdziałać z Unią Europejską aby wywierać taki nacisk na prezesa, aż poczuje, że musi ustępować. Jak dotąd wszystkie łajdactwa jego podwładnych z „prezydĘtem” na czeke uchodzą bez konsekwencji. A ludzie Kaczyńskiego sięgają po coraz większą kontrolę nad całym społeczeństwem. Tu nie ma czasu na gierki w opozycji, tylko na szybkie pokazanie jednolitego i głośnego frontu oporu przed jawnym łamaniem prawa i obywatelskich wolności.
Trochę nie na temat. Zgłaszałam już raz, na początku. Zdjęcie (wykorzystane w artykule) wywołuje skojarzenie z napisem nad bramą do Auschwitz („arbeit macht frei”). To nie jest moja osobista opinia, przepytałam znajomych. Nie chciałam o tym pisać na publicznym forum, bo wzmacniam to oddziaływanie zdjęcia, ale chyba jednak powinnam.
Poniżej przykłady:
http://r-scale-e8.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/3/b/3b3c7e3a87451ce64a0b0764afd1d729.jpg?type=1&srcmode=4&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
http://bilder1.n-tv.de/img/incoming/crop14419636/4559156281-cImg_17_6-w680/55374623.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/45/13/fe/z16651077Q,Brama-obozu-koncentracyjnego-Auschwitz-Birkenau.jpg
Samo zdjęcie jest ładne, ale to (podprogowe) skojarzenie nie służy sprawie i KOD, może wywoływać odrzucenie KODu. Wiem, że piszący tu ścisłowcy się ze mną nie zgodzą, ale ukryty przekaz to narzędzie wpływu, którym posługuje się PiS i biznes, kiedy chce nam coś sprzedać. Kto nie bierze pod uwagę tego, że w każdym komunikacie jest ukryty inny niż zamierzony przekaz, nie kontroluje negatywnych konsekwencji własnych pozytywnych działań.
Klasycznym przykładem takich potknięć i ich konsekwencji są awantury wywoływane przez artystów sztuki krytycznej. Katarzyna Kozyra ilustrowała „Muzykantów z Bremy” i zignorowała to, że przeciętny Kowalski widzi co innego niż Grzegorz Kowalski (Kowalski Kowalskiemu nie równy). Podobnie Dorota Nieznalska, której „Instalacja Pasja była kontynuacją tematyki męskości, w tym siły fizycznej i kultu macho, co artystka wielokrotnie podkreślała w wywiadach”. Niestety Kowalski zobaczył „chuja na krzyżu” (cytuję komentarz w dyskusji jaka się wtedy toczyła). Gdyby artystka potrafiła odczytać własną pracę filtrem statystycznego Polaka, miałaby szansę tak ją podać, aby nie rezygnując z założeń uniknąć problemów. Poruszała ważny temat, w ciekawy sposób. I co z tego, dziś wszyscy pamiętają, że był „ch.. na krzyżu”, a sam temat jest ważny jedynie dla wąskiej grupy lewaczek.
Dlatego uważam, że należy zrezygnować z tego zdjęcia, a ono niestety wciąż wraca.
Trzeba chuchać i dmuchać na KOD 🙂
„Tylko KOD ma dość siły i energii, by przeciwstawić się takiemu draństwu.”
Wie Pan… niektórym się wszystko kojarzy z jednym — żeby nie cytować dokładniej znanego dowcipu. A jednak w sztuce ważna jest wyłącznie intencja autora, nie odbiór dzieła przez publikę: bo ten jest zazwyczaj z konieczności statystycznej efektem mentalności prostaków. „Namalował biały prostokąt cwaniak i wziął za to setki tysięcy” – to typowa reakcja takiego drobnomieszczańskiego parweniusza. Ale nawet przyjmując pańską interpretację z Auschwitz w tle — czy nie sądzi pan, że można ten obrazek interpretować tak, że KOD właśnie nas przed nim chroni, bo to, co chce nam zgotować katoprawica narodwo-socjalistyczna (jakkolwiek idiotycznie to brzmi — to jest właśnie charakterystyka PiS) jest jakoś dość blisko obozu koncentracyjnego? Może jeszcze nie Auschwitz, ale Berezy?
Pełna zgoda z Bogdanem Misiem.nigdy nie należy równać w dół. (Mo można mieć rządy PiSu albo Brexit w Anglii).
Złośliwy chochlik zrobi niezrozumiały wpis. Zamiast nieczytelnego „Mo można mieć rządy… ” Powinno być „Bo można mieć…” Jedna literówka i cały sens uleciał za co przepraszam.
Ad meritum;
Dzięki, Piotrze, za przedstawienie tego punktu widzenia. Przeważa opinia, że Brexit sprawi, iż Unia nie będzie miała głowy do zajmowania się demokracją w Polsce. Może tak być, ale nie musi i to właśnie pokazuje twój komentarz. Możemy na własne suwerena, czyli starszego pana z Żoliborza, żądanie stoczyć się jeszcze dalej na margines UE, ale póki w niej będziemy, choćby formalnie, będzie ona chciała zademonstrować swoim członkom, że nie popuści, jeśli chodzi o prawo.
Ta opcja wydaje się bardziej prawdopodobna, choć niepewna. Jak wszystko życiu, z wyjątkiem śmierci. Dodam, że jest to opcja, która Unii nie kosztuje, a pozwala zaoszczędzić co nieco, jeśli przykręci nam kurek z euro.
Co do ekspresji i jej odbioru.
Nie miałem skojarzenia z ”Arbeit macht frei” dopóki mi nie zwrócono uwagi. Jeśli jednak ktoś takie ma, warto się zastanowić. Artysta ma prawo wykonać i wystawić co chce. Nawet własne ekskrementy – fakt. Kupią, nie kupią… Lecz kiedy się prowadzi biznes, politykę, jakąkolwiek działalność społeczną to kwestia odbioru staje się decydująca.
Gdyby zgraje lewicowych celebrytów, dziś pomstujących na dyktaturę PIS, czuły obywatelską odpowiedzialność i myślały o tym jakie skutki przynosi ich działanie i zaniechanie, a nie o tym by dać wyraz , bylibyśmy nadal państwem prawa, cenionym członkiem europejskiej rodziny, a nie pariasem.
A osobiście odbieram to dodatkowo przykro, bo w tej grupie sporo jest takich, których skądinąd cenię i nawet lubię.