PIRS: TELEWIZJA POKAZAŁA (284)10 min czytania

()

telewizja2016-11-07.

Prawnuczka marszałka Rokossowskiego, która jest korespondentką rosyjskich mediów w Polsce, oglądała materiał w TVP Info, poświęcony prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi. Krótki materiał przedstawiał uchodźców atakujących przejścia graniczne. Teza TVP Info: prezydent chce sprowadzić do Gdańska uchodźców aby odwrócić uwagę opinii publicznej od własnych problemów z wymiarem sprawiedliwości.

Komentarz Ariadny Rokossowskiej:

Czasami oglądasz jakiś materiał w Internecie i nagle zaczynasz się zastanawiać: a która to telewizja – polska czy rosyjska? Albo mój polski stał się ostatnio na tyle dobry, że nie jestem w stanie rozróżnić, albo…

Komentarz Gerharda Gnaucka, korespondenta Die Welt w Polsce:

Materiał TVP Info spełniał normy rosyjskiego spotu wyborczego z najniższej półki, nie zaś standardy telewizji publicznej w znanych mi krajach Unii Europejskiej. Materiał jest łudząco podobny do słynnych spotów wyborczych nacjonalistycznych partii „Rodina” i LDPR Żyrinowskiego w Rosji.

Chińczycy mieli kiedyś hasło: Uczyć się od Armii Czerwonej. W Polsce kiedyś Przekrój lansował hasło: Uczyć się choćby od diabła. Ciekawe od kogo autorzy materiału w TVP Info uczyli się, a może to samorodne talenty?

 

* * *

 

Żeby nie zapomnieć jacy ludzie teraz tworzą elitę fachowców, przypominam wypowiedź z 2013 r. Jana Obrębskiego, sekretarza Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego:

Już od kilkuletniego chłopca interesowałem się bardzo lotnictwem, modelarstwem lotniczym (…). Oprócz tego wykonałem kilkaset godzin lotów odrzutowcami pasażerskimi, jako pasażer, przyglądając się temu, jak pracują skrzydła i silniki samolotów w czasie lotu, w związku z tym czuję się dość kompetentny w tym zakresie. Jeżeli chodzi o materiały wybuchowe i skutki ich użycia, to jako dziecko oglądałem wybuchające stodoły w czasie pożarów po wojnie.

 

* * *

 

Zbrodnie komunistyczne są zbrodniami przeciw ludzkości i jako takie nie podlegają u nas przedawnieniu. Pamiętamy zbrodnię komunistyczną, za którą chciano posadzić gen. Kiszczaka. Otóż wiele lat temu zwolnił on swego podwładnego za to że ten potajemnie wziął ślub kościelny. Polskie młyny sprawiedliwości mielą powoli i oskarżycielom nie udało się ani w tej ani w innych sprawach dorwać generała przed śmiercią.

Agnieszka Wołk-Łaniewska opisuje inną taką zbrodnię. Otóż stan wojenny w 1981 r. wprowadzono 12 grudnia wieczorem a dekret o stanie wojennym opublikowano dopiero 17 grudnia. Stąd wszelkie decyzje o internowaniu zrealizowane przed 17 grudnia są bezprawne. Przez 4 dni panowało więc bezprawie i ludzi niesłusznie przetrzymywano. Komendanci wojewódzcy Milicji Obywatelskiej, którzy internowali wówczas działaczy Solidarności, nawet na kilka dni, popełnili więc zbrodnie komunistyczne i powinni być za nie ukarani. Właśnie zapadł wyrok na ówczesnego komendanta MO w Białymstoku.  Otrzymał, już prawomocnie, 1,5 roku więzienia. Oskarżyciele posiłkowi (działacze związkowi) domagali się  od oskarżonego zadośćuczynienia – jeden 1 mln zł, drugi 300 tys. zł., ale  sąd uznał że już otrzymali odszkodowanie od skarbu państwa.

Sądzę że kara jest zbyt łagodna. Przecież komendanci MO mogli zwrócić uwagę organizatorom stanu wojennego, że jeszcze nie opublikowano dekretu o stanie wojennym i w związku z tym zmuszeni są wstrzymać działania aż do chwili publikacji. A gdyby wtedy rządzili Szydło i Duda to po prostu nie opublikowali by dekretu i stan wojenny nie mógłby zostać wprowadzony.

 

* * *

 

Cała historia z katastrofą smoleńską rozwinęła się dlatego że Platforma miała za uszami i nie chciała szumu. Nie chodzi tu o jakieś knowania czy spiski ale o zwykłą nieudolność i kunktatorstwo.

Dwa lata wcześniej miała miejsce katastrofa samolotu, którym – co znamienne – lecieli fachowcy wracający z Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP. Błędy jakie popełniono w związku z tym lotem były bardzo podobne do popełnionych w czasie tragicznego lotu do Smoleńska. Były to m.in. niewłaściwy dobór załogi samolotu, brak wyszkolenia w lataniu w takich warunkach jakie zaistniały w czasie lotu, niewłaściwe warunki atmosferyczne, zła obserwacja przyrządów lub błędna interpretacja ich wskazań, próba nawiązania kontaktu wzrokowego załogi z obiektami naziemnymi podczas lotu bez widoczności ziemi – niezgodnie z obowiązującymi procedurami, i wiele innych. Zginęło 20 osób – załoga samolotu i wojskowi fachowcy od bezpieczeństwa lotów.

Po takiej katastrofie należało wyrzucić ludzi odpowiedzialnych za szkolenie pilotów i obsługi naziemnej i zdegradować dowódców. Niestety, tak jak w poprzednich przypadkach nic nie zrobiono poza opracowaniem raportu. Wiadomo, za taki bałagan odpowiada także minister obrony. Dwa lata później sytuacja się powtórzyła i mamy Smoleńsk.

Za te zaniedbania i brak rzeczowej reakcji pociągnąłbym Platformę (odpowiednich ludzi) do odpowiedzialności.

Mechanizm obrony, ukrywania błędów, zamiast otwarcie się do nich przyznać i ukarać winnych, ciąży na Platformie do dziś. PO popełniła wiele błędów, nie zareagowała w porę i dlatego przegrała. Jeśli miała osiągnięcia to nie umiała ich wyeksponować, natomiast miała wiele posunięć wątpliwych.

Trzy lata temu pan Adam Szejnfeld wyliczał na łamach Studia osiągnięcia Platformy. Mówił o złagodzeniu różnych przepisów, o deregulacji w różnych zawodach, a nawet o dopuszczeniu picia piwa w pociągach. Pisałem wtedy:

Osiągnięcia typu „złagodzono przepisy” to działania na poziomie różnych szczebli urzędniczych, gdzie stale należałoby likwidować oczywiste głupoty i poprawiać przepisy. Większość tych spraw załatwiliby fachowi urzędnicy ze Służby Cywilnej, ale PO mimo obietnic nie przywróciła tej Służby.

Deregulacja w takich zawodach jak np. notariusz, rzeczoznawca majątkowy czy zarządca nieruchomości jest moim zdaniem lekkomyślna. Zakłada się, że rynek sam wyeliminuje niekompetentnych „fachowców”, bo ludzie rozczarowani zrezygnują z ich usług albo wręcz zaskarżą ich do sądu za straty. Czyli rynek ma zastąpić obowiązki państwa. Ciekawe, kto będzie bronił w sądach pokrzywdzonych – „zderegulowani” adwokaci?

Teraz, zamiast powiedzieć co chciałaby zmienić na lepsze, PO broni swojej całej przeszłości. Każda ekipa coś robiła źle czy nie najlepiej. W opozycji zwiera się szeregi, ale broniąc w czambuł wszystkie swoje przeszłe działania traci się, bo stopniowo błędy przeszłości wyciągane są na światło dzienne i nagłaśniane. Hasło powrotu do przeszłości i zapewnienia że „my jesteśmy bardziej cywilizowani niż PiS, a w wielu sprawach jesteśmy równie konserwatywni”, powodują tylko niesmak.

 

* * *

 

Trudno rozstrzygnąć co przeważa w „dobrej zmianie” – cynizm czy głupota. Nie ma już dla nich opinii publicznej, nie ma autorytetów, nie ma opinii fachowców. Profesorowie prawa zgodnie potępiają poczynania rządu i partii wobec Trybunału Konstytucyjnego czy też  zmiany przepisów prawa, ale ich opinie nie są w ogóle brane pod uwagę. Instytucje międzynarodowe krytykują poczynania Polski, ale spotykają się z obraźliwymi reakcjami i dyskredytacją. Fachowcy od oświaty piszą krytyczny list dotyczący proponowanych zmian w edukacji (pośpieszna likwidacja gimnazjów), ale przecież ONI zostali wybrani i naród według nich żąda właśnie takich zmian. Naukowcom odpowiadają tak jak robociarz na rysunku Kofty z lat 80-tych:

Siedzi sobie robociarz w bereciku, przed nim stoi inteligent, i ten robociarz go pyta: – To ile pan potrzebuje tego przewodu doktorskiego, metr, dwa? 

Naród, według nich, żąda żeby kobiety rodziły martwe dzieci albo niepełnosprawne czy z gwałtu. Naród chce aby przed każdym posiłkiem już od przedszkola odmawiano paciorek, a w każdym urzędzie wisiał krucyfiks, bo inaczej zapomina się o Bogu. Naród chce, żeby każda uroczystość odbywała się przy udziale kapłanów Kościoła katolickiego i rozpoczynała się odczytaniem apelu smoleńskiego. Naród chce żeby chmara dyletantów i podejrzanych indywiduów zajęła dobrze płatne posady, a żeby nie mieli problemów, to usuwa się z przepisów wymogi posiadania odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia.

CGCH – Ciemnota, Głupota, Cynizm i Hucpa.

 

* * *

 

Trudno zgadnąć w jaki sposób mianowani są ministrowie. Ich wykształcenie czy doświadczenie to sprawy drugorzędne. Nie jest to specjalność tylko tej ekipy. Pamiętam jak w poprzednim rządzie pani Mucha została ministrem i do ostatniego dnia nie wiedziała jaki resort dostanie. Żartowano że ktoś się przesłyszał, bo miała otrzymać ministerstwo transportu, ale usłyszano sportu i tak zostało. Gowin, filozof, dostał wtedy ministerstwo sprawiedliwości.

Zwykle wiceministrowie to fachowcy i oni odwalają robotę merytoryczną, ale w obecnej ekipie nie wymaga się wiedzy — czy doświadczenia — lecz dyspozycyjności. Wystarczy popatrzeć na ministerstwo obrony czy sprawiedliwości.

Ponieważ znajomość rzeczy nie jest potrzebna, można by było dokonać zmiany i przy okazji dostarczyć rozrywki narodowi. Mamy 23 ministrów i 95 wiceministrów. Może by zrobić losowanie, jak przy Lotto? Duży bęben z nazwiskami dotychczasowych ministrów i ewentualnie paroma nowymi kandydaturami. Obok lista 23 ministerstw. Losowanie. Napięcie. Kto co trafi, kto w ogóle zostanie na lodzie. Można by to było połączyć z narodową loterią – kto trafnie przyporządkuje co najmniej 10 ministerstw do właściwych ministrów ten wygrywa powiedzmy 2 mln zł. Oddzielnie losowanie wiceministrów. Kto trafnie wytypuje co najmniej po 10 nazwisk w obu losowaniach, może wygrać 5 mln zł. Na Nowy Rok losowanie premiera. A może i prezydenta?

 

* * *

 

Do biura poselskiego posła Liroya w Kielcach przyszło dwóch panów. Powiedzieli że są z policji, ale się nie wylegitymowali i nie podali swoich stopni służbowych. Przyszli zapytać jakie poseł ma plany dotyczące uczestnictwa w manifestacji z okazji Święta Niepodległości. Takie wytyczne, jak powiedzieli, otrzymali z Warszawy.

Poseł żąda wyjaśnień od min. Błaszczaka. Czemu nie wpadło mu do głowy aby zadzwonić od razu na policję, powiedzieć że odwiedzili go prawdopodobnie fałszywi policjanci i poprosić o interwencję? Wyjaśniłoby się kto tych panów przysłał.

 

* * *

 

W Starachowicach kobieta urodziła martwe dziecko na podłodze w szpitalu. Poród był sztucznie wywołany, bo lekarze ustalili wcześniej, że dziecko już nie żyje. Mimo próśb ani lekarz ani położna nie przyszli aby odebrać poród, a lekarka była niezadowolona, że się ją niepotrzebnie ściąga. Przypuszczam, że w tym szpitalu, jak w większości innych, w sali na ścianie wisi krucyfiks, a personel, zgodnie ze statystyką, to w większości katolicy. Na pewno postąpili tak nie powołując się na klauzulę sumienia, bo trudno przyjąć że mają jakieś. Mogliby pomodlić się o sumienie, ale jak się modlić o coś czego braku się nie odczuwa?

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. StanStupkiewicz sr 07.11.2016
  2. Sir Jarek 08.11.2016
  3. PIRS 08.11.2016
  4. StanStupkiewicz sr 09.11.2016
    • Sir Jarek 10.11.2016