Nie tak dawno w polemice z jednym z komentatorów mego tekstu poświęconego zmianom w prawie kanonicznym napisałem:
Zdaje się, że obce jest Panu zjawisko nowomowy kościelnej. Zarówno „zatroskani hierarchowie” jak i ich medialni klakierzy mówią tylko tyle, że wiernych należy kontrolować bo są jak dzieci, które bez ścisłych wytycznych się pogubią. Franciszek mówi, że trzeba odwołać się do wolności sumienia. Pan jak rozumiem jest za ścisłą kontrolą i tym samym uważa kościelny bełkot na wyraz debaty. To tak jak w realnym socjalizmie przymiotnik „socjalistyczny” unieważniał, to co określał, tak w każdym religijnym fundamentalizmie „troska” i „wdzięczność za troskę” unieważnia niezależne myślenie. Polecam lekturę książek Michała Głowińskiego poświęconych właśnie temu zjawisku. Pewnie niebawem o tym napiszę w SO.
No i chyba nadszedł czas by to zrobić bo się nam namnożyło przykładów użycia tej specyficznej mowy – już nie tylko w Kościele, ale i, a może przede wszystkim, w polityce. Na nowych specjalistów wyrasta cała grupa posłów i posłanek, który nie chcą ograniczać się do bycia parlamentarzystami, ale śmiało oceniają całą rzeczywistość i nas wszystkich. Jednak nie będę się zajmował tzw. personaliami, bo robią to inni i bardziej niż ja wnikliwie i kompetentnie.
Ja chciałbym przypomnieć trzy główne tezy klasyka, czyli George’a Orwella, na którym moje pokolenie się poniekąd wychowało, a zwłaszcza na Roku 1984 i na Folwarku zwierzęcym. Obie książki (podobnie jak i sam autor zresztą) były objęte cenzurą, co w praktyce oznaczało, że były lekturą szczególnie poszukiwaną. Właśnie w aneksie do Roku 1984 zamieścił Orwell „Zasady nowomowy”, które dziś przypomnieć się godzi, by się przeciw manipulacyjnym praktykom mediów i polityków uodpornić. Bo jak słyszę, że ten i ów zaczyna wierzyć w to, co mówią i pokazują reżimowe media to zaczynam sobie myśleć, że Orwella najwyższy czas przypomnieć.
Zresztą nie tylko u nas tak się dzieje. Jest to zjawisko poniekąd uniwersalne, by przypomnieć jak to wyborcy prezydenta-elekta USA święcie wierzyli we wszystkie bzdury jakie pod adresem jego rywalki wypisywane i wygadywano. Do sprostowań nikt głowy nie miał. Podobno i Turcy zaczynają wierzyć, że tysiące uwięzionych na pewno coś miało na sumieniu, a Węgrzy już święcie wierzą, że są najwspanialszym narodem, który od innych w wiekach przeszłych jeno krzywd doznawał. O Polsce przyjedzie mi pewnie jeszcze nie raz napisać więc ograniczam się do przypomnienia rzeczonych zasad
A oto pierwsza z nich:
-
Celem nowomowy było nie tylko dostarczenie środków odpowiednich do wyrażania światopoglądu oraz myśli właściwych dla zwolenników angsocu (socjalizmu angielskiego), lecz również uniemożliwienie swobodnego myślenia.
Po drugie:
-
Słownictwo nowomowy tak ukształtowano, aby za jego pomocą można było przekazać – ze wszystkimi odcieniami znaczeniowymi – to, co lojalny członek Partii ma do powiedzenia, zarazem zaś uniemożliwiano wykorzystanie języka do formułowania, nawet okrężną drogą, myśli uznanych za niewłaściwe.
Po trzecie wreszcie:
3. Ogromne masy literatury fachowej, w tym podręczników, również należało przetworzyć.
Oczywiście wszelkie podobieństwa do poczynań obecnego rządu uznać należy za przypadkowe.
Stanisław Obirek



Nieocenioną skarbnicą pisowskiej nowomowy jest Muzeum IV RP. PiS chyba już przebił wszelkie językowe błazeństwa peerelowskiej nowomowy, tak pod względem ilości, jak i pod względem głębi kłamstw, przeinaczeń i agresji. Mój młody znajomy powiedział mi dziś, że dużo czytał o PRL-u i nie wszystko rozumiał z jego atmosfery, a teraz już rozumie i wie – dzięki dobrej zmianie.
To nie jest obłęd. To jest zimna socjotechnika, zaplanowana i przeprowadzona z zimnym draństwem. Jest na to tylko jedno lekarstwo: totalne i kompletne odrzucenie PiSowskiego myślenia i wszystkiego, co się z nim wiąże. A także kościelnego, przy tej okazji. Czy raczej biskupiego, ponieważ na szczeblu parafii można zapewne znaleźć trochę przyzwoitych ludzi tu i owdzie.
.
Ćwiczyliśmy to w PRLu. Dialog z Trybuna Ludu był wykluczony. Ówczesne gazety służyły do zawijania śledzi.
Nie myślałam, że w taki sposób będzie mi się przypominała młodość. Studiowałam w Łodzi, często chodziłam czytać książki do Biblioteki im. Waryńskiego (przywrócono jej przedwojenną nazwę Piłsudskiego). Z jakiegoś powodu, pewnie przez niedopatrzenie, „1984” Orwella można było tam czytać na miejscu. Chłonęło się tę lekturę. Ale już np. książka Miłosza o Brzozowskim była w prohibitach. Musiałam napisać podanie do dyrekcji, aby zezwoliła na lekturę (była mi potrzebna do pracy mgr). Potem, już w stanie wojennym, Orwella drukowało się w podziemiu. Sensacją było „naziemne” wydanie Klemperera „LTI”, czyli klasycznej pozycji o języku trzeciej Rzeszy. Książeczka pasowała jak ulał do smutnych czasów i znakomicie się przydawała w definiowaniu ówczesnej propagandówy. Przykre i wstrętne, że młodym znów trzeba tłumaczyć, czym jest nowomowa i jak się odtruwać. Czekam, gdy na usta zaczną być nakładane kagańce państwowej cenzury. W kraju, gdzie uchwalono prawo pierwszeństwa dla manifestacji rządowych (!), wszystko jest możliwe. Białe plamy w gazetach, a może i placówki odosobnienia w rodzaju przedwojennej Berezy. Kłamstwo znów rządzi. Ordynarne, jak zachowanie b. prokuratora stanu wojennego, dziś posła na Sejm PiS-u. Nie wymieniam nazwiska, wszyscy niestety je znamy.
@Obirek
W ostatnim PRZEGLĄDZIE jest artykuł A.Romanowskiego o wpływie JP II na polskich hierarchów i współudziale w zawłaszczaniu Polski przez KK. Autor nie podał przykładu ani jednego przykładu przeciwdziałania ze strony rządzących polityków . Wszystkie opcje solidarnie wspierały JP II i polski KK w tym zbożnym dziele.
Problem polega na tym, że to, co pisze A. Romanowski w „Przeglądzie” mówiliśmy od dawna i gdzie tylko się dało. Niestety nasz głos (nie tylko mój czy Bartosia, ale wielu innych) był wyciszany, neutralizowany i lekceważony. Najczęściej stosowaną metodą było relatywizowanie i wskazywanie, „że przecież Tischner, Życiński i tylko innych wspaniałych księży”, albo, „że przecież zasługi Kościoła dla wprowadzenia demokracją są bezdyskusyjne”. Nie piszę tego by się żalić, po prostu wskazuję, że prosty fakt, że to nie tylko kolejne ekipy rządzące (kierowały się kalkulacją polityczną, co jest zrozumiałe), ale elity intelektualne, wszystkie bez wyjątku media (no może „Nie” J. Urbana zachował absolutną niezależność od Kościoła) współtworzyły to, co mamy dzisiaj. Dlatego tym pilniejsze jest śledzenie nowych objawów powracającej nowomowy.
Czy może Pan podać odnośnik do artykułu p.Romanowskiego? Google jakoś nie znajduje.
Niestety cały artykuł nie jest dostępny on line (może kiedyś będzie), więc podaję tylko link do numeru gdzie się znajduje: http://www.tygodnikprzeglad.pl/najnowszym-482016-numerze-przegladu-polecamy/ a dla chętnych też dostępną informację: „Dziedzictwo świętego
Tym, co Jan Paweł II pozostawił przeciętnemu polskiemu wiernemu, nie są encykliki, których się nie czyta, etyka seksualna, której się nie przestrzega, ani dialog międzyreligijny, który w kraju jednolicie katolickim nie jest interesujący, ale przede wszystkim pielgrzymki do ojczyzny i słowa wtedy wypowiadane, a także ogólne wskazówki płynące do Polski z Watykanu. A tutaj sygnały, które powinny niepokoić, pojawiały się od początku pontyfikatu. Tyle że byliśmy na nie głusi. Po 1989 r. wolność dla Kościoła zmieniała się w przywileje dla niego, podczas gdy państwo, wyzbywając się swoich prerogatyw, ustępowało na każdym kroku i raz za razem okazywało słabość. Polski Kościół stał się swoistą superpartią, chciwą na dobra materialne, godzącą w świeckie państwo i demokrację, odgradzającą Polskę zarówno od współczesności, jak i od tradycji, wprowadzającą klimat wojny religijnej oraz – co szczególnie zaskakujące – oddalającą nas od Chrystusa. Czy takie właśnie dziedzictwo pozostawił św. Jan Paweł II?”. O tym pisał T. Bartoś w swojej książce „JPII analiza krytyczna” z 2007 roku. Zgodnie przemilczana. To jedna z najlepszych (nie tylko w Polsce) krytyk polskiego papieża.
Dziękuje! Szkoda, ze tekst Przeglądu nie jest dostępny. Ja rozumiem, ze redakcje muszą zarabiać, ale ukrywanie tekstów prowadzi do ich małego oddziaływania. Jeśli idzie o książkę o JPII: poszukałem w Google, znalazłem parę omówień. Nie jestem pewien, czy chce się zagłębiać. Jak napisałem wyżej, moja odpowiedz na kadzidło to raczej wzruszenie ramionami i odcięcie. („Spieprzaj dziadu”.) Posłużę się porównaniem: przy każdej wizycie w dowolnym polskim sklepie spożywczym widzę regały pełne alkoholu. Czy sam fakt, ze ten alkohol jest oferowany, ma spowodować, ze go kupię a potem wypiję? Czy mam zostać znawcą win, piw, oraz wódek tylko dlatego, ze stoją i nachalnie rzucają się w oczy?
.
Gdybym mieszkał w Polsce, to może powinienem przeczytać te książkę jako odtrutkę. Ale mieszkając w USA jestem daleko od kadzidła. Co jakiś czas przyjeżdżam do zadymionego kraju, ale nawet wtedy mogę znaleźć miejsca wolne od dymu. Co innego krajowcy, którym zbrojne ramie Kościoła usiłuje odrąbać to wszystko, co tylko nadaje się do odrąbania. Krajowcom potrzebna jest tarcza i zbroja.
@Narciarz2 Poziom zaczadzenia polskiego spoleczenstwa przez KRK , jest powalajacy … PL na dzien dzisiejszy jest skansenem katolickiego ciemnogrodu w Europie…
@JacekM: ja podejrzewam, ze sprawa jest bardziej skomplikowana. Polska jest skansenem konserwatyzmu. Adekwatnym porównaniem jest Bible Belt w USA, czyli środek kontynentu. Ostatnie wybory pokazały, co się tam pichci. Można zapytać, jakie są przyczyny? Zapewne wyjdzie na to, ze są to przyczyny psychologiczno – społeczne. Religia to sos polany na główne danie, ale niekoniecznie przyczyna ciemniactwa. Można o tym poczytać w artykule poniżej. Prawdopodobnie w Polsce jest dość podobnie.
https://www.washingtonpost.com/news/wonk/wp/2016/11/08/a-new-theory-for-why-trump-voters-are-so-angry-that-actually-makes-sense/
@JacekM @Narciarz 2. Zgodziłbym się jednak z JackiemM i źródeł głupoty upatrywałbym w religii. Rodzice faceta, który koresponduje z Ruchadełkiem Leśnym, są jednym z wielu na to dowodów. Oczywiście to nie tylko krk w Polsce, ale także islam czy ruchy ewangelikańskie w USA. Niestety, jesteśmy, dzięki religii, w głębokiej dudzie.
W temacie polecam bardzo dobry komentarz Jaroslawa Makowskiego – Imperium złej nowiny
http://makowski.blog.polityka.pl/2016/12/04/imperium-zlej-nowiny/?nocheck=1