Trump nie wie jeszcze – czy spodoba mu się pan Putin, nie zna jeszcze tego dżentelmena, czasem udaje mu się zrobić interes z kimś, kogo nie lubi, a czasem z lubianym mu nie wychodzi.
Trump ujmuje rękę brytyjskiej premierki; wprowadzając ja do Białego Domu, obiecuje „umocnić stosunki”.
Trump mówi przez telefon prezydentowi Meksyku, że o tym murze za 20 meksykańskich miliardów, to trzeba będzie jeszcze porozmawiać.
Trump dzwoni do pani Merkel i mówi jej, że jest w 100% za NATO, po czym podpisuje zakaz wjazdu do kraju obywateli siedmiu krajów (z ewentualnym wyjątkiem dla chrześcijan) i zamyka drogę stu tysiącom syryjskich uchodźców.
Na innym kanale ktoś przypomina, że Steve Jobs miał syryjskich rodziców.
Trump jest jak zepsute jedzenie: po trudnościach w trawieniu, rozwolnienie. Rozlały się po kraju trumpowa próżność i ksenofobia; protestują sędziowie federalni, gubernatorzy, burmistrzowie wielkich miast, demokraci w kongresie, „nieinteligentna partia opozycyjna” (nazwane tak przez Trumpa media, którym Biały Dom radzi… zamknąć mordy) i protestujący na ulicach ludzie, z którymi mieszają się gwiazdy show-biznesu. Sądząc po przemówieniu Meryl Streep na nagrodach „Golden Globe”, zbliżające się Oscary zamienią się w demonstrację polityczną.
Dzieje się to wszystko w czasie, gdy Hollywood zgłosił do nagród filmy, nawiązujące do najlepszych tradycji kina europejskiego, apelujące do wrażliwości widzów wymierzonej prosto w trumpowe kłamstwa.
Jest wśród tych filmów „Manchester On the Sea” , dramat prostych ludzi uwikłanych w dylemat po śmierci najbliższych, „Moonlight” (nakręcony wokół naszego domu w Miami Beach z kulminacyjna scena w kawiarni, do której często zaglądamy), z jego nigdy dotąd nie oglądanym studium uczuć homoseksualnych w murzyńskim środowisku „mocnej ręki”, a ponad wszystko, pretendent do 14 Oscarów „La La Land” – film zaglądający do zakamarków naszych dusz poprzez przemieszczającą się w czasie narrację, łączącą realizm z marzeniem sennym.
Posługując się formą musicalu i ograniczając dialogi do 20-25 procent akcji filmowej, “La La Land” opowiada o miłości młodej aktorki i młodego muzyka, którzy – zależni od komercji show-biznesu – imponują szczerością i inteligencją dowodząc, że bardziej niż sukces zawodowy liczy się siła i wartość przeżycia.
Oskarem w Trumpa!
Marian Marzyński


The solution.
Oby jak najsybciej!
To. na impeach Narciarza2 („wskoczyło” mnie nad jego wpis)