Marian Marzyński: Oskarem w Trumpa!2 min czytania

()

2017-01-31.

Trump nie wie jeszcze – czy spodoba mu się pan Putin, nie zna jeszcze tego dżentelmena, czasem udaje mu się zrobić interes z kimś, kogo nie lubi, a czasem z lubianym mu nie wychodzi.

Trump ujmuje rękę brytyjskiej premierki; wprowadzając ja do Białego Domu, obiecuje „umocnić stosunki”.

Trump mówi przez telefon prezydentowi Meksyku, że o tym murze za 20 meksykańskich miliardów, to trzeba będzie jeszcze porozmawiać.

Trump dzwoni do pani Merkel i mówi jej, że jest w 100% za NATO, po czym podpisuje zakaz wjazdu do kraju obywateli siedmiu krajów (z ewentualnym wyjątkiem dla chrześcijan) i zamyka drogę stu tysiącom syryjskich uchodźców.

Na innym kanale ktoś przypomina, że Steve Jobs miał syryjskich rodziców.

Trump jest jak zepsute jedzenie: po trudnościach w trawieniu, rozwolnienie. Rozlały się po kraju trumpowa próżność i ksenofobia; protestują sędziowie federalni, gubernatorzy, burmistrzowie wielkich miast, demokraci w kongresie, „nieinteligentna partia opozycyjna” (nazwane tak przez Trumpa media, którym Biały Dom radzi… zamknąć mordy) i protestujący na ulicach ludzie, z którymi mieszają się gwiazdy show-biznesu.  Sądząc po przemówieniu Meryl Streep na nagrodach „Golden Globe”, zbliżające się Oscary zamienią się w demonstrację polityczną.

Dzieje się to wszystko w czasie, gdy Hollywood zgłosił do nagród filmy, nawiązujące do najlepszych tradycji kina europejskiego, apelujące do wrażliwości widzów wymierzonej prosto w trumpowe kłamstwa.

Jest wśród tych filmów „Manchester On the Sea” , dramat prostych ludzi uwikłanych w dylemat po śmierci najbliższych, „Moonlight” (nakręcony wokół naszego domu w Miami Beach z kulminacyjna scena w kawiarni, do której często zaglądamy), z jego nigdy dotąd nie oglądanym studium uczuć homoseksualnych w murzyńskim środowisku „mocnej ręki”, a ponad wszystko, pretendent do 14 Oscarów „La La Land” – film zaglądający do zakamarków naszych dusz poprzez  przemieszczającą się w czasie narrację, łączącą realizm z marzeniem sennym.

Posługując się formą musicalu i ograniczając dialogi do 20-25 procent akcji filmowej, “La La Land” opowiada o miłości młodej aktorki i młodego muzyka, którzy – zależni od komercji show-biznesu – imponują szczerością i inteligencją dowodząc, że bardziej niż sukces zawodowy liczy się siła i wartość przeżycia.

Oskarem w Trumpa!

Marian Marzyński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. narciarz2 31.01.2017
  2. andrzej Pokonos 01.02.2017
    • andrzej Pokonos 01.02.2017