Stanisław Obirek: Trump i Franciszek, czyli program minimum3 min czytania

()

2017-05-24.

Rok temu w kwietniu w Watykanie gościł na zaproszenie Papieskiej Akademii Nauk Społecznych – wówczas kandydat na prezydenta USA – Bernie Sanders, by komentować  „socjalistyczną” encyklikę „Evangelii Gaudium”  papieża Franciszka. Komentatorzy wskazywali na zbieżności poglądów papieża i Sandersa.

W środę 24 maja 2017 o godz. 8.30 Franciszek gościł zwycięskiego rywala Sandersa, Donalda Trumpa. Z Sandersem, mimo bliskości poglądów, Franciszek zamienił tylko kilka zdań. Z prezydentem Trumpem, mimo radykalnych różnic, rozmawiał przez pół godziny. Oczywiście takie są wymogi protokołu dyplomatycznego: kandydat na urząd, to nie pełniący już ten urząd.

Mimo wszystko różnicę warto odnotować. Wszak nie tylko o poglądy chodzi.  Trudno o większy kontrast tych dwu osobowości i różnice w spojrzeniu na praktycznie wszystko. Są one powszechnie znane, więc nie będę się nad nimi rozwodził.

To, co mnie zastanowiło – to fakt, że ci dwaj panowie, tak różni, potrafili jednak znaleźć coś, co ich łączy – troska o pokój na świecie. Tak, wiem, to tylko słowa, dyplomatyczna ściema, ale czy naprawdę? Czy nie warto uwierzyć, że Trump rzeczywiście przeczyta, choćby z nudów, jeśli nie z ciekawości, przekazane mu przez papieża teksty? A i Franciszek pewnie będzie ostrożniejszy w rzucaniu uwag w stylu „człowiek, który buduje mury nie jest chrześcijaninem”.

A Trump być może mniej chętnie będzie nadstawiał ucha swemu głównemu strategowi Steve’owi Bennonowi (ciekawe, że zabrakło go w delegacji do Watykanu, mimo że był w poprzednich krajach; być może stało się tak ze względu na jego wrogie komentarze wobec Franciszka).

Oczywiście, że było to inne spotkanie niż z Barakiem Obamą, który w 2014 złożył kurtuazyjną wizytę w Watykanie (Obama też obiecał, że będzie czytał teksty papieskie). Jednak wydaje mi się, że warto odnotować sam fakt spotkania między tak różnymi ludźmi jak Trump i Franciszek i okazywany sobie wzajemny szacunek. Każdy z nich pozostał przy własnych poglądach, a zresztą nikt przy zdrowych zmysłach nie sądził, że będzie inaczej. A jednak morał z tego taki, że warto rozmawiać i się spotykać.

Najgorsze jest sekretne knucie i przypisywanie innemu jak najgorszych intencji. Może warto czasem wymienić grzeczności – choćby po to, by nie demonizować przeciwnika politycznego? To może się przydać w chwili, gdy rządzący przejdą do opozycji. Co prędzej czy później jednak się stanie. Jakże by się nam przydał ten program minimum w Polsce i to nie tylko w polityce.

I na koniec słowo o kobietach. Najpierw o pierwszej damie – Melanii Trump. W Arabii Saudyjskiej występowała z odkrytą głową, manifestując swoją niezależność i godność kobiety. W Watykanie, jako katoliczka, poddała się protokołowi i ubrana na czarno przysłoniła głowę welonem, a papieża poprosiła o pobłogosławienie różańca. Potem odwiedziła szpital pediatryczny im Dzieciątka Jezus.

I o córce Ivance Trump, która odwiedziła wspólnotę Sant’Egidio znaną z zaangażowania na rzecz uchodźców. Godzi się przypomnieć, że Wspólnota Sant’Egidio jest m.in. odpowiedzialna za inicjatywę tzw. korytarzy humanitarnych, w ramach której do Włoch, Francji i Hiszpanii mogą dotrzeć najbardziej potrzebujący uchodźcy z Bliskiego Wschodu i Afryki – bez konieczności udawania się w niebezpieczną podróż przez Morze Śródziemne. To ważne gesty przypominające, że symbole kształtują naszą wyobraźnię i myślenie o innych.

Stanisław Obirek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Michal z Chicago 25.05.2017
  2. MAG 25.05.2017
  3. Obirek 25.05.2017
  4. PIRS 25.05.2017