28.11.2018

Presja wydarzeń – to co dzieje się w polityce krajowej, to co stało się i co dzieje się u naszych wschodnich sąsiadów jest wystarczająco bogate i groźne w skutkach, aby trwale skupiać naszą uwagę, aby stale analizować nowe informacje, związane z aferą w KNF i sytuacją na Ukrainie.
Pamiętając o powyższym, w pełni świadomie i z pewnym takim wyrachowaniem, chciałbym przedstawić kilka refleksji związanych z lekturą kolejnej małej książeczki Marty Abramowicz: „Dzieci księży, nasza wspólna tajemnica”.
Marta Abramowicz dała się poznać czytelnikom czas jakiś temu, pisząc książkę – reportaż, poświęcony polskim zakonnicom. Temu, co decyduje o tak zwanym powołaniu, o tym, dlaczego młode zazwyczaj dziewczyny wybierają klasztor, o tym jakie są te klasztory i tak dalej.
Książeczka – „Zakonnice odchodzą po cichu” odbiła się szerokim echem. Było o niej głośno, stała się ważnym argumentem w toczącej się dyskusji o potrzebie reformy w kościele katolickim.
Najnowsza książka Marty Abramowicz ukazała się w gorącym czasie, wywołanym wejściem na ekrany głośnego filmu Wojciecha Smarzewskiego :„Kler”. Temperatura sporów i dyskusji. jakie wywołał ten film, w którym jednym z wątków jest sprawa proboszcza wiejskiej parafii, żyjącego w konkubinacie z kobietą, z którą ma dziecko, znajduje swoje uzasadnienie i rozwinięcie w książce – reportażu Marty Abramowicz. To są dwie wypowiedzi na ten sam temat. Temat zakłamania i hipokryzji, w jakim żyją polscy księża katoliccy, zmagający się z obowiązującą w tym kościele regułą celibatu – i my wszyscy, polscy obywatele, wiedzący i widzący, ale milczący.
Marta Abramowicz nie napisała reportażu o dzieciach księży. To nie jest tylko rezultat poszukiwań dziennikarskich czy zapis rozmów z ludźmi, którzy wiedzą, że ich ojciec jest księdzem. „Dzieci księży, nasza wspólna tajemnica” jest książką o polskim społeczeństwie, o powszechnym zakłamaniu. Poczynając od władzy kościelnej, poprzez kobiety, które zostają matkami dzieci księży, rodziny tych kobiet, znajomych, sąsiadów – wszyscy wykazują nieprzygotowanie, brak zrozumienia i empatii. Książka jest zapisem takich reakcji. Jest to społeczne lustro, w którym możemy się wszyscy przejrzeć.
Książka Abramowicz to zatem więcej niż reportaż – to całkiem pokaźne kompendium wiedzy na temat prawa kanonicznego oraz zmieniających się w czasie poglądów Ojców Kościoła, uczonych i świątobliwych mężów, wypowiadających się na bardzo subtelne tematy. Bez wiedzy, ale z wiarą.
Bardzo jest kształcące poczytać – na jakich to korzeniach bazuje tak ważna w naszym kraju instytucja, jaką jest kościół katolicki.
Autorka świadomie uzupełniła opis sytuacji dziecka księdza katolickiego opisem tego jak to jest w rodzinie duchownego kościoła ewangelickiego, – rodzinie pełnej, z ojcem, matką i dziećmi, które wymagają opieki i wychowania. To dobry zabieg. Pokazuje, jak w tej samej religii – chrześcijaństwie, różnie rozwiązywane są te same sprawy i jakie są tego skutki. Gdzie jest lepiej, gdzie normalnie, a gdzie jest fałsz i obłuda, poczucie grzechu i krzywda dzieci i ich matek.
Książka Marty Abramowicz ma jeszcze jeden walor – po części reportażowej przechodzimy do poważnych prezentacji poglądów i opinii ludzi nauki : prof. Joanny Tokarskiej-Bakir, prof. Tomasza Stryjka i prof. Tomasza Polaka – ich wypowiedzi, dotyczące fundamentalnych kwestii naszej polskiej historii, relacji wewnątrz kościelnych, są wartością samą w sobie. Książka zawiera też opis przypadku Uty Ranke-Heinemann, córki prezydenta Niemiec, pierwszej kobiety, która uzyskała tytuł profesora teologii katolickiej, która wyszła za mąż za katolika i zmieniła wyznanie, która, jak sama mówi, straciła wiarę, próbując zmienić doktrynę swojego kościoła, kobiety znającej 12 języków, w tym polski, bo jak sama mówi, chciała sprawdzać jak jej książki przekładane są na polski język. Fascynująca postać, warto zapoznać się z tym życiem…
Książka Marty Abramowicz jest wielowątkowa, reportaż dotyczy „gorących” tematów, wypiski z kalendarza pozwalają na poznanie podstawowych faktów z historii kościoła, wywiady z poważnymi ludźmi polskiej nauki dostarczają wiele wiadomości, znajomość których pozwoli nam lepiej zrozumieć regułę celibatu i jej opłakane skutki.

Pełna zgoda, to ważna i potrzebna książka. Koniecznie trzeba też sięgać do książek zdemonizowanej w Polsce Uty Ranke-Heinemann, znakomitej teolożki, której tylko dwie zostały przełożone na polski. Ale w tym kraju mało się czyta, a jeśli już to tylko żywoty święty, z widocznymi gołym okiem skutkami.
http://wzp-krakow.pl/poradnik/id/100.html
Per analogiam…
Trutnie, do czego są potrzebne..
W pasiece niezbędne, a w społeczeństwie?
Mieszanie odległych genów ponoć jest znakomite dla każdej hodowli, ludzkiej też.