03.09.2019

Dawno nie pisałem o Franciszku, bo jakoś nie było o czym. A teraz jest okazja. Oto zapowiedział kilka dni temu, że na początku października kapelusze kardynalskie ozdobi 13 głów, w trzech staruszków po 80 roku życia, a więc nie będą mili wpływu na wybór nowego papieża, ale jest to rodzaj uznanie dla tego co robili wcześniej, a nie zostali kardynałami z różnych powodów.
Zacznę od tej trójki. Dwóch z nich znałem. Jednego sekował zarówno Jan Paweł II jak i Benedykt XVI, bo był zbyt otwarty na islam. To emerytowany arcybiskup Michael Louis Fitzgerald z Wielkiej Brytanii, z którym się spotkałem kilka razy na konferencjach międzyreligijnych. W istocie nie pasował poprzednim papieżom. Drugiego też spotkałem w jego mieście w Kownie, to emerytowany arcybiskup Kowna na Litwie Sigitas Tamkevicius. Miałem tam pracować jako wykładowca w seminarium. Myślę, że Franciszek oddał w ten sposób hołd cierpiącemu kościołowi litewskiemu. O trzecim nie słyszałem, to biskup Eugenio dal Corso z Włoch, który pracował w Angoli, a więc pewnie w uznaniu jego pracy w Afryce wyróżnił go papież.
O młodszych nominatach nie mam zbyt wiele to powiedzenie z wyjątkiem jednego. Ale najpierw wymieniam wszystkich po kolei: arcybiskup Miguel Angel Ayuso Guixot z Hiszpanii — przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, archiwista i bibliotekarz Świętego Kościoła Rzymskiego abp Jose Tolentino Medonca z Portugalii, metropolita Dżakarty w Indonezji abp Ignatius Suharyo Hardjoatmodjo, abp Juan de la Caridad Garcia Rodriguez z Kuby, metropolita Kinszasy w Demokratycznej Republice Konga Fridolin Ambongo Besungu, arcybiskup Luksemburga Jean-Claude Hollerich, biskup Alvaro Ramazzini Imeri z Gwatemali, arcybiskup Bolonii Matteo Zuppi. Ponadto kardynałami zostaną: metropolita stolicy Maroka, Rabatu Cristobal Lopez Romero oraz urodzony w dawnej Czechosłowacji ksiądz Michael Czerny z Kanady — podsekretarz ds. przesiedleńców w watykańskiej dykasterii ds. integralnego rozwoju człowieka.
Otóż znałem ostatniego kanadyjskiego jezuitów urodzonego w Czechosłowacji. Od zawsze zajmował się emigrantami, co dla nas, polskich jezuitów było czymś egzotycznym. Widać dla Franciszka to sprawa najważniejsza i chce mieć bliskiego siebie kogoś kto naprawdę wie, jak im pomagać.
Być może jeśli jakiś ksiądz w Polsce zainteresuje się losem uchodźców będzie miał szansę zostać kardynałem. Na razie nie widzę kandydatów.
Ale może chętni zaczną studiować biografie najnowszych nominatów i pójdą w ich ślady, by na czerwony kapelusz zasłużyć. Tak czy inaczej, to znamienne, że przeważają nominaci z krajów raczej odległych. Pewnie dlatego, że Europa traci na znaczeniu. Katolicyzm przesuwa się w kierunku południowym, o czym zresztą od dawna piszą socjologowie religii. Franciszek to widzi i tam kieruje swoją uwagę.


Zwłaszcza ostatnimi wypowiedziami Jędraszewski i Gądecki odsuwają od siebie szanse na otrzymanie kapelusza kardynalskiego. Wybrali jak dzisiaj zauwazył Leszek Miller – „dobrą zmianę”, zamiast dobrej nowiny.
*
Kościół już w czasie pontyfikatu JP II wyraźnie przesuwał się w stronę Afryki i Ameryki Południowej, a teraz te procesy jeszcze się nasiliły.
Może warto dodać, że ze 118 kardynałów elektorów (zdolnych do wybierania przyszłego papieża) – 19 to nominacje JPII, 42 B XVI i 57 Franciszka. Tak więc katolicyzm jest coraz mniej wojtylańsko-ratzingerowski, co coraz bardziej bergogliowski (przynajmniej jeśli chodzi o kardynałów. W praktyce oznacza to osłabienie wpływów konserwatywnego betonu..