21.11.2019

Fot. Krzysztof Łoziński
Szanowni Przyjaciele, których znam i których nie znam, Szanowni Przyjaciele, z którymi się zgadzam i ci, z którymi dyskutuję, Wszyscy, czasem bardzo różni, ale połączeni jednym celem: dobrem wolnej, demokratycznej i praworządnej Polski.
18 listopada, zaledwie parę dni temu, minęły cztery lata od ogłoszenia mojego manifestu „Trzeba założyć KOD”. To kawał naszej wspólnej historii. W efekcie powstał nie tylko KOD jako formalna organizacja, ale przede wszystkim ogromny ruch obywatelski, który przyjął różne formy, mniej lub bardziej zorganizowane, a przede wszystkim poruszył setki tysięcy, a może i ponad milion ludzi, obywateli broniących rzeczy podstawowej: WOLNOŚCI.
Postawy w życiu bywają różne. Wyobraźmy sobie grupę ludzi, którzy utknęli na torach i widzą jadący pociąg. Jedni starają się ten pociąg zatrzymać, machają rękami, krzyczą, by maszynista ich zauważył i włączył hamulec. Drudzy mówią: „mnie polityka nie obchodzi” i biernie czekają, aż ich ten pociąg przejedzie. A są i tacy, którzy z lenistwa lub cynizmu nic nie robią, licząc, że ci aktywni zrobią coś za nich.
Powstaje pytanie: a dlaczego to właśnie my mamy coś robić, narażać się, wystawiać na szykany? Czy nasz wysiłek jest warty tych wszystkich biernych oportunistów?
Tak. To jest postawa właściwa. Gdyby wszyscy myśleli tak jak te bierne grupy w opisanym przykładzie, nie byłoby powstań, Armii Krajowej, Solidarności i wreszcie nas KOD-u rozumianego szerzej, niż tylko formalna organizacja, wielkiego ruchu oporu przeciwko złu.
Ludzie aktywni i świadomi wiedzą, że ta aktywność kosztuje, że podejmując ją ponosi się koszty, traci się zdrowie, pieniądze, naraża się rodzinę i że najbardziej prawdopodobnie, nie będzie się miało z tego żadnych profitów. Ludzie aktywni i świadomi nie mają do nikogo żalu, za te koszty, które ponieśli, bo wiedzą, na co się decydowali i w imię czego.
Starożytne rzymskie przysłowie, podobno z III wieku przed naszą erą, mówi: „Laury nie są dla zdobywców”. Nie oczekujmy, że nas ktoś doceni, wynagrodzi. Jedyną nagrodą, jakiej oczekujemy, jest wolny demokratyczny kraj, w którym (jak pisał poeta) „prawo – prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”. Jedyna nagroda, jakiej oczekujemy, to szczęśliwe życie wolnych ludzi w wolnym kraju.
Szanowni przyjaciele,
nasza walka się nie kończy, może nie skończy się nigdy, bo Francis Fukuyama nie miał racji – końca historii nie ma. Dawid z Goliatem walczy od wieków i walczyć będzie.
Można pomyśleć: niewiele osiągnęliśmy. Nieprawda. Może w sensie wymiernym nasze osiągnięcia są skromne, ale to jest tak, jak z gotującym się wulkanem. Jeszcze nic nie widać, ale lawa jest coraz gorętsza. To jest nasze największe dzieło. Pobudziliśmy wrzenie, poruszyliśmy świadomość obywatelską i ten wulkan w końcu zadziała. Zbocza już zaczynają się rysować.
Szanowni Przyjaciele,
Chcę Wam Wszystkim podziękować, za Wasz wysiłek. Tym wszystkim, którzy przychodzili na marsze, którzy pracowali w zarządzie i w regionach, którzy stali pod sądami, a zwłaszcza tym, którzy formalnie nie należąc do żadnej organizacji stali samotnie ze świecą pod wiejskim domem kultury lub pocztą, bo w ich miejscowości nie było żadnego sądu.
Dziękuję za te cztery lata wysiłku także tym, którzy utworzyli inne organizacje: Obywateli RP, Strajk Kobiet… i inne.
Nie potrafię wszystkich wymienić, a więc dziękuję wszystkim, którzy wstali, by zatrzymać ten pociąg.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Mistrzu. Bo tylko tak mogę sie do ciebie zwrócić.
Na ten zwrot do ciebie pozwala mi mój wiek.
Może troszke młodszy , ale niezbyt.
Na łamy SO trafilem dzięki mistrzowi.
Trochę przypadek , ale od tamtego czasu jestem z Wami.
To ja jestem tym człowieczkiem który przywital pana w bardzo niekomfortowych ( dla Pana ) warunkach.
Życyłem Panu abyście nie odpuszczali.
I tego się trzymajcie.
Był taki wierszyk
Ch9ćby nie wiem jak zerwona
N8e zwycięży orła wrona
Twraz przyszło mi do głowy ( może trochę niezbyt elegancko )
Ale chc nzs męczy sraczka
Orła zadusiła kaczka.
Dużo zdrowia na twej Mazurskiej ( swiadomie nie poprawjać ) ziemi.
Dziękuję 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/b12329dd5fb7ef7920f295b7903a4e9c2244624a2f08125c44c10396c49aea71.jpg
Walterze, moja jest nr. 1.
To oczywiste Mistrzu 🙂 🙂 😉 Ja po prostu jestem dumny z mojej.