Zbigniew Szczypiński: Gdynia ma sto lat!4 min czytania

()


15.02.2026

10 lutego moja Gdynia obchodziła swój jubileusz. 10 lutego 1926 roku Gdynia otrzymała prawa miejskie. Nadanie praw miejskich zwieńczyło starania wielu ludzi, by to w Gdyni powstał duży i nowoczesny port morski dający Polsce niezależność od Wolnego Miasta jakim po I Wojnie był Gdańsk. Budowa Gdyni była wyzwaniem, ale i szansą dla kraju, Gdynię zbudowali ludzie szukający pracy i szansy na nowe życie w tamtej Rzeczpospolitej, ludzie niepokorni jak mówiła o nich ówczesna polska socjologia.

Plany budowy portu i miasta to dzieło inż. Wendy. To inżynier Wenda patrząc z góry, z Kamiennej Góry, zobaczył w tej dolinie rzeczki Chylonki otoczonej wzgórzem Oksywia teren, który mógł stać się portem morskim, a wieś Gdynia mająca ledwo kilkaset mieszkańców mogła stać się ponad stutysięcznym miastem. Pierwsze prace przy kopaniu kanałów portowych wykonywali ludzie mający zwykłą łopatę, transport wydobytej ziemi oparty był na wozach, które ciągnęły konie – takie były początki czegoś, co weszło do historii jako spektakularny sukces Polski i ludzi, którzy zaangażowali się w budowę i portu, i miasta.

Nie będę opowiadał o tych wszystkich szczegółach technicznych i organizacyjnych, które miały miejsce – stało się, Gdynia jeszcze przed wybuchem II Wojny stała się najnowocześniejszym portem na Bałtyku i największym, jeśli chodzi o ilość przeładowanych towarów. Budowa Gdyni to był naprawdę wielki sukces Polski i dowód na to, że młode państwo polskie potrafiło wyznaczyć tak ambitne cele i je zrealizować w iście amerykańskim tempie.

Równolegle z budową portu powstawało miasto Gdynia, miasto z morza i marzeń jak w tytule znanej pracy o Gdyni jako nowoczesnym mieście, w którym powstawały budynki w stylu modernizmu, zupełnie jak w Ameryce.

Może dosyć o porcie i mieście, każdy kogo to interesuje może znaleźć wiele opracowań i książek, Gdynia została opisana i zbadana przez wielu znakomitych autorów. To co chcę opisać, to moja własna subiektywna opowieść kogoś, kto urodził się w Gdyni kilkanaście lat po otrzymaniu praw miejskich, bo w sierpniu 39 roku, okupację przeżył w wiosce pod Kaliszem wyrzucony tam wraz z rodziną przez Niemców, a do Gdyni wrócił w 45 roku, gdy jeszcze trwały walki na Helu. Gdynia była moim miastem aż do zdania matury, mieszkałem w samym centrum miasta, miasto było terenem moich zabaw, Yacht Club na nabrzeżu przy Skwerze Kościuszki miejscem poznawania podstaw żeglarstwa, Kamienna Góra terenem poszukiwań pozostałości po wojnie – a było ich mnóstwo. Gdynia to moje miasto, zawsze wtedy gdy padało pytanie skąd jesteś? odpowiadałem, że ja jestem chłopak z Gdyni i było mi miło gdy ludzie, gdzieś tam w dalekim świecie, wiedzieli co to Gdynia.

Mieszkam już od lat w Gdańsku, ale to Gdynia jest moim miastem mimo, że nie jestem już w stanie uczestniczyć w jego życiu. Teraz to Gdańsk przyznaje mi różne tytuły, i mimo, że to Gdańsk jako miasto mojej stoczni, Stoczni Gdańskiej której już nie ma, wypełnił większość mojego życia, pozostaje on miastem drugiego wyboru.

Wróćmy do rzeczywistości – 10 lutego Gdynia miała swoje urodziny, minęło sto lat od uzyskania praw miejskich, z tej okazji odbyły się liczne uroczystości, koncerty, festyny. Styczniowa pogoda nie była sprzymierzeńcem, nie pojechałem na te uroczystości, przegrałem z zimą.

Z zimą przegrała też Gdynia, nie widziałem wielu relacji z obchodów, nie było żadnego wzmożenia medialnego, jubileusz mojego miasta, okrągłe sto lat praktycznie nie został odnotowany w mediach głównego nurtu. Gdy patrzę na szaleństwo wywołane tym, że polski sportowiec (od bardzo niedawna polski) zdobył medal na Olimpiadzie, gdy jedna z bardziej znanych audycji publicystycznych – myślę to nadawanej w TVN24 audycji „Tak jest” nadawanej od 18 do 19 – całą godzinę, co do minuty, poświęciła temu sportowcowi i jego srebrnemu medalowi, to nie rozumiem co takiego stało się z tymi mediami – stulecie Gdyni całkowicie nieobecne, a jakiś medal w biegu na 10 tysięcy metrów to hit dnia.

Tak czy owak – powstanie portu i miasta Gdynia, jego rola, tak przed wojną jak i po wojnie, jest naprawdę tym co może i powinno być docenione i zauważone. Tego nie da się przemilczeć ani zapomnieć!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. slawek 16.02.2026
  2. Stan 17.02.2026
  3. JUREG 24.02.2026
  4. j.Luk 01.03.2026