27.10.2020

Że mój tekst jest „emocjonalny”, wulgaryzmy „niepotrzebne”. Sam protest zaś „efemeryczny”, do tego w temacie zastępczym.
Trochę ochłonęłam, więc rozwinę moją odpowiedź.
Czas pouczających starszych panów się skończył. Definitywnie. Ja wiem — sorry, edit, nie wiem, nigdy nie byłam w tej pozycji, wszak jestem tylko kobietą — wyobrażam sobie: to boli, jak cię nagle zrzucą z piedestału, jak przestają spijać z ust twych mądrości, jak twoje zmarszczenie brwi już nie wystarczy, żeby niegrzeczna dziewczynka przeprosiła i wróciła na swoje miejsce w szeregu. Ale to się dzieje.
Nie wierzysz mi, idź na protest. Zobacz te tysiące dwudziestoparolatek z transparentami „no uterus, no opinion”, „jebać PiS”, „kastracja księży”, „this pussy bites back”, zobacz nastolatki krzyczące do księdza, żeby pokazał macicę albo wypierdalał, zobacz dziewczynę kwitującą pultanie się narodowca, że na żadne profanowanie kościoła nie pozwoli, krótkim a celnym „mam na to wyjebane”. Na tweety zatroskanych „radykalizmem” i „niewłaściwym, szkodzącym sprawie językiem” odpowiadają, owszem. Transparentami „uprzejmie proszę wypierdalać”.
I zobacz te tysiące chłopaków, dla których to jest zupełnie normalne, że czasem mogą się posunąć i dziewczyny wesprzeć.
Kobiety nie zachowują się jak damy? Nie są eleganckie, nie łagodzą obyczajów, nie siedzą cicho, uśmiechając się uprzejmie, za to drą mordę i machają pięścią, pełnym głosem wyrażają swój gniew? A fe, to takie niekobiece! Ok, boomer, pora przemyśleć swoją definicję kobiecości. Bo właśnie czołowo zderzyła się z rzeczywistością.
Te protesty nie są po to, żeby wam się podobać. Nikt was, dzbany, nie pyta o pozwolenie i nikt was nie pyta o zdanie. Znosiłyśmy wasz mentorski ton, wasze protekcjonalne pouczanie, wasze infantylizowanie, wasze „gówno wiem i mnie to nie dotyczy, ale bardzo chętnie się wypowiem”, wasz mansplaining, wasze uciszanie i przerywanie, bo tak nas niestety socjalizowano. Do bycia grzeczną, miłą i sympatyczną, do unikania konfrontacji, do bania się, że ktoś nas nie polubi, do nierobienia problemów, do poświęcania się dla dobra ogółu, który to ogół zazwyczaj okazywał się waszym dobrem. Jak widać, te nastolatki i dwudziestolatki już nie są. Przyzwyczajajcie się, bo one to już w ogóle do dzbanów i boomersów (kategoria mentalna, nie wiekowa) nie mają cierpliwości.
Coś pękło i najlepiej to uczucie podsumowuje genialne — brawo Strajk Kobiet — hasło protestu: WYPIERDALAĆ. Ono zbiera gniew, który narastał od trzydziestu lat, a dostał przyspieszenia przez ostatnie pięć. Na państwo, które na obywatela i obywatelkę się wypina. Na usługi publiczne, które ledwo zipią. Na szczucie na osoby LGBT. Na wszystkie dotychczasowe rządy, od udawanej lewicy do katoprawicy, które prawa kobiet uznawały za „temat zastępczy”, i na wyścigi je przehandlowywały za poparcie Kościoła. I tak, na Kościół. Zwłaszcza na Kościół: instytucję patriarchalną, mizoginiczną, homofobiczną, przemocową, szerzącą pogardę i mowę nienawiści, zaglądającą nam pod kiecki i do łóżka, i mimo tego mającą status świętej krowy i monopol na pouczanie, zawstydzanie i stygmatyzowanie. No więc ten status i ten monopol się skończył. Zakończył go wyrok tzw. TK, o który Kościół lobbował od 30 lat, a potem triumfował.
Wypierdalać oznacza, że doszłyśmy do ściany. Że ta ekipa rządząca, zblatowana z Kościołem, nie zasługuje na nic innego. Że o jeden raz za dużo zostałyśmy potraktowane z buta, walnięte pięścią w splot słoneczny i oplute. Że o ten jeden raz za dużo odebrano nam prawa w imię politycznych rozgrywek. Że przyzwolenie na tortury, że nakaz rodzenia bezczaszkowców, że uznanie naszego cierpienia i naszej woli za nieważne, to, surprise, jednak za dużo.
Ta cipka się odgryza.
Ani rząd, ani Kościół nie zasługuje dziś na zaproszenie do rozmowy, nie zasługuje nawet na tzw. kulturalne wezwanie do odejścia. Z osobami odmawiającymi ci podmiotowości się nie rozmawia. Z osobami uważającymi, że zygota albo zaśniad ma więcej praw od właścicielki macicy, nie prowadzi się kulturalnych sporów. Osoby przez lata używające mowy nienawiści, szantażujące Hitlerem, wyzywające od morderczyń, uważające, że mogą dysponować ciałami kobiet, bo ich bóg i biskup tak chce, nie zasługują na dialog. Wchodzicie w nasze życie i nasze ciała, to się nie dziwcie, że wchodzimy wam do kościołów. Szerzycie z ołtarzy nienawiść, to się nie dziwcie, że ktoś przed nim staje z transparentem „Aborcja jest ok”.
Z przemocowcami się nie negocjuje. Przemocowcom każe się wypierdalać.
P.S. Wykrzyczenie, pełnym głosem, jak dalece maseczka pozwala, wypierdalać, jebać PiS, biskupie, mam cię w dupie, ma też efekt katartyczny i transgresyjny. Tak bezwstydne otwarte okazywanie gniewu, w słowach, które „nie przystoją damie” i szargających tzw. świętości, jest symbolicznym przekroczeniem granicy dzielącej stary porządek od nowego, który się, mam nadzieję, tworzy. Takiego, w którym kobieta traktowana będzie — tak, wiem, to radykalny postulat — jak człowiek.
Katarzyna Wężyk
Tekst powyższy opublikowany był pierwotnie na Facebooku. Poniżej suplement: rejestracja apelu studentki Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego Oliwii Zamrzyckiej, która zaapelowała do prowadzącego wykład prof. Jakuba Steliny o rezygnację z pracy na uczelni. 22 października prof. Stelina, który jest jednocześnie sędzią TK, podpisał się pod wyrokiem w sprawie aborcji. Stelina zaczął zajęcia od tego, że chyba studenci oczekują od niego jakiegoś oświadczenia i wtedy głos zabrała Oliwia Zamrzycka. Mówiła 5 minut:

To bardzo istotny głos odzyskanej podmiotowości
Przypomina rok 68 gdy studenci równie gwałtownie upomnieli się o podmiotowość
Michel de Certeau ten gest nazwał prise de la parole czyli wzięciem we władanie słowa
To się dzieje na naszych oczach
wielkie dzięki za ten reportaż
Inaczej. Nie zarażajcie się teraz wzajemnie i zmieńcie prawo nie na ulicy. Może odezwą się bohaterscy politycy którzy dotąd przegrywali wybory, właśnie teraz aby chronić wasze życie.
Odezwą się bohaterscy politycy? Pan jednak jest fizykiem teoretykiem, a nie doświadczalnikiem.
Nie, mój Ojciec był teoretykiem. Dlatego, że ludzie się zarażają i jest to szczególna sytuacja. Przed chwilą słyszałem w TVNie oświadczenie wicepremiera Kaczyńskiego… z fejsbuka. Od dzisiaj mam go za niebezpiecznego idiotę. Wysłuchałem także dwóch już kłócących się polityków podczas gdy moja córka jest na ulicy. Chciałbym żeby ci politycy, którzy przegrywali wybory ale jednocześnie deklarowali umiejętność rządzenia krajem przekonali teraz ludzi aby zeszli z ulicy i WSZYSCY przeżyli do normalnych czasów.
!
„Od dzisiaj mam go za niebezpiecznego idiotę.”
Od dzisiaj?
Tak, od moim zdaniem nagannego przemówienia jako wicepremiera.
Dotąd był prezesem partii i posłem w Sejmie, system demokratyczny chroni wielopartyjność, że ta partia wygrywała wybory oznacza jedynie, że inne partie z nią przegrywały. Zresztą w jej środowisku politycznym znajduje się także więcej osób których postępowanie publiczne mi nie odpowiada a pozwala na nie system demokratyczny, który jest wartością niewspółmierną także jeśli próbować porównać ją z wystąpieniem wicepremiera – które ciągle może prowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa powszechnego.
Tak, od moim zdaniem nagannego przemówienia jako wicepremiera.
Dotąd był prezesem partii i posłem w Sejmie, system demokratyczny chroni wielopartyjność, że ta partia wygrywała wybory oznacza jedynie, że inne partie z nią przegrywały. Zresztą w jej środowisku politycznym znajduje się także więcej osób których postępowanie publiczne mi nie odpowiada a pozwala na nie system demokratyczny, który jest wartością niewspółmierną także jeśli próbować porównać ją z wystąpieniem wicepremiera – które ciągle może prowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa powszechnego.
Odpowiedź starszego pana. Mój podziw i nadzieja, że ten gniew coś zmiecie, coś powie politykom, którzy się wahają, iż pora przestać uciekać w mętny język grzecznych słówek. Zapyta Pani gdzie jest ale? Jest. Mianowicie przy pełnej świadomości, że Kościół nie nadaje się do rozmowy, że biskupi zasługuja na ostre słowa, że PiS nie nadaje sie do rozowy i ta banda zasługuje wyłącznie na bardzo ostre słowa, pozostaje pytanie o drogę do młodych kobiet wychowanych w katolickich rodzinach, ktore w referendum opowiedziałyby się po stronie prawa do wyboru, ale można je zgubić. Co można zrobić? Nie wiem, ale warto pamiętać, że o nie będzie bitwa i albo je przyciągniecie, albo przyciągną je ludzie depczący rowniez ich prawa. Warto o tym pamiętać, rozmawiać. Wielu młodych katolików rzuca dziś Kościół, wielu w nim pozostanie buntując się. I tu konieczny jest jakgdyby drugi plan,gdzie jednak język potrzebny jest inny (bo tu rozmowa ma sens, nawet kiedy idzie jak po grudzie).
Swoją opinię wyraziłem pod tekstem red. Szczypińskiego, więc tu nie będę się powtarzał, ale chciałbym odnieść się do Pańskiego nawiasu.
Tu rozmowa ma sens – stwierdza Pan.
Generalnie się zgadzam, że rozmowa może mieć sens, pod warunkiem wszakże, że zostaną nakreślone ramy dyskusji, ustalony temat rozmowy.
W tym momencie zdaje się, że tematem są ciała protestujących kobiet, a tu w pełni zgadzam się z nimi – jedyne co mogą odpowiedzieć komuś, kto chce decydować o ich ciałach to „wy******lać”.
Dopóki tamci nie przyjmą tego do wiadomości, że kobieta i jej ciało należy do niej samej i nie podlega negocjacji – to nie ma o czym rozmawiać.
Żeby były ramy musi być forum. W normalnym życiu to są spotkania. Spotkania twarzą w twarz, czasem w rodzinnym domu, spotkania w mediach społecznościowych, Za każdym razem mamy problem jak reagować, jak szukać klucza do tej konkretnej rozmowy, a wreszcie, w którym momencie uznać, że rozmowa nie ma sensu? Polska nie przestanie być z dnia na dzień społeczeństwem katolickim (ale musi przestać być państwem katolickim). Dziś bardzo wielu katolikków zaczyna dostrzegać, że Kościół nie jest tym za co się podaje. Stąd proste hasło: wolność sumienia tak, jak najbardziej, zawłaszczanie państwa przez religijnych fanatyków – non possumus.
Ta pani to jednak idealistka. Kazdy protest można przeczekać. Był KOD, minął KOD. Były dziewuchy, minęły dziewuchy. Ten protest także minie. Władza jest odporna na wyzwiska. Władza ma cierpliwość w obezwładnianiu poddanych albo pałkami, albo bezsilnością.
Są tylko dwa sposoby wygrywania protestów. Pierwsza metoda: Kościuszko. Proces, sznurek, i gałąź pod ciężarem zgięta. Poeta pamięta i tak dalej w tym stylu. Podobno naród i władza są dumne z polskiej historii, której podobno uczą ku chwale. No, to można by wobec nich zastosować to, czego uczą. Paru polityków i paru biskupów nieźle by się komponowało w krajobrazie. Znajdzie się zdolny malarz, który to namaluje ku pamięci. Ale tego nikt nie chce, a fuj.
A druga metoda: zorganizować się i wreszcie wygrać wybory. Przykro mi, ale trzecia metoda nie istnieje. Słowo „wyp..” daje nadzieję, ale nadzieja to nie jest plan. A tu potrzebny jest zarówno plan, jak tez jego wykonanie. Bez tego będzie tak, jak było.
Jerzy Urban powiedział kiedyś prawdziwie, że „rząd się sam wyżywi”. No i wyżywił się, ale tylko kilka lat, bo „nie samym chlebem…” Więc się zastanawiam, czy temu naszemu Nierządowi uda się rzeczywiście jeszcze parę lat przeczekać jego termin nieważności, co sobie takimi posunięciami wyraźnie przybliżają. Może jeszcze zatańczę na ich grobie ? https://uploads.disquscdn.com/images/cfe6545ef3a37abbe1e643eb097618c577cd10f4af7d964ec2ed93bcbde324b1.jpg
Od kilku dni nie wysyłam moich tekstów z FB do Studia Opinii gdyż jest w nich sporo słów „niecenzuralnych”. A bez nich trudno coś dzisiaj napisać. Więc w pełnej solidarności z Autorką i protestami tylko jedno ” Adolf Kaczyński” . Ukłony 🙂
https://uploads.disquscdn.com/images/622b3bcdeeafb1d07e9e8612da7a1e1c133ca34be9d49a2f3161236113950a59.jpg
Myślę, że nazywanie tego osobnika „mężczyzną” to gruba przesada. Słowo „mężczyzna” pochodzi od „mąż” a nie od „szczyzna”.
Pan zdaje się był pozytywnie związany z ruchem społecznym a to dobra platforma, która mogłaby być może doprowadzić do referendum w kwestii samej zasadności i ewentualnej formy zapisów aborcyjnych w konstytucji.
Symptomatyczne jest to że głos w tej dyskusji wzięli tylko mężczyźni…
ja się mógłbym przebrać, dla poddierżenia rozgawora
Jestem kobietą. Jak państwo myślą, dlaczego używam męskiego imienia?
Żeby być słuchaną. Wcześniej komentowałam jako kobieta. Moje komentarze były albo ignorowane, albo traktowane protekcjonalnie.
Pozdrawiam.
A tu jest rozwinięcie tematu