czyli dwa światy
11.03.2021

Te dwie wypowiedzi w Brukseli (niżej) pokazują jak podobne biografie prowadzą do zupełnie innych światów. Chodzi o dwie kobiety urodzone w niemal w tym samym roku w bardzo podobnych krajach, a właściwie blisko siebie. Jedna broni dzisiaj niezależnych mediów, druga stała się głosem partii, która w sposób zdecydowany prowadzi kraju od sześciu lat do dyktatury, przy jej ważnym udziale. Jedna jest Czeszką, druga Polką. Warto zestawić ich wypowiedzi.
Beata Szydło (ur. 1964) mówiła wczoraj w Brukseli:
W przeciwieństwie do większości z państwa jestem Polką i znam sytuację polskich mediów. Dlatego opowiem o faktach, a nie o fake newsach, jakie rozpowszechnia opozycja. Po pierwsze, wolność słowa gwarantuje konstytucja. Po drugie, media działają na podstawie ustawy o prawie prasowym i ustawy o KRRiT. Po trzecie, prawo, które w Polsce jest dyskutowane, jest na bardzo wstępnym etapie. Opiera się na założeniu opłaty reklamowej i to założenie jest wprost zaczerpnięte z propozycji Komisji Europejskiej z 2018 r. Po czwarte te regulacje będą dotyczyły największych gigantów reklamowych, którzy nie płacą w Polsce podatków.
To komunikat dnia podyktowany pani Szydło przed Kaczyńskiego
Vera Jourova (ur. 1964) na zakończenie debaty poświęconej wolności mediów w UE powiedziała:
Zainspirowała mnie pani Szydło, która powiedziała, że jest Polką. Jestem Czeszką, dumną Czeszką także dlatego, że mój kraj zdążył w ciągu ostatnich 30 lat zbudować bardzo stabilny system demokratyczny, a kiedy były jakieś zagrożenia, czeskie społeczeństwo zabierało głos.
Jourova swoje wystąpienie zakończyła wspomnieniami z Czech:
Jako Czeszka urodzona w 1964 r. pamiętam, co było przed 1989 r. Mieliśmy jedną, jedynie słuszną doktrynę, dyktowaną przez rząd i partię, która była nie do podważenia i nie podlegała żadnej kontroli. Za swobodną wypowiedź lądowało się w więzieniu. To, że jesteśmy w Unii Europejskiej gwarantuje mi, że taka sytuacja nie powtórzy się nigdy w żadnym państwie członkowskim. Zapewniam, że zrobię wszystko, by do tego nie doszło.
Z tego, co mówi i co robi wynika, że należy jej wierzyć.
To nie tylko dwa światy. To światy wzajemnie się wykluczające. Dobrze, że to Jourova, a nie Szydło kieruje Komisją Europejską.

