25.02.2022
To blitzkrieg, niestety, co widać już całkiem wyraźnie z niepełnych, powtarzanych, wraz z kilkoma kadrami, informacji. Gdyby były sukcesy już byśmy o nich wiedzieli. Ruscy atakują wszędzie, a info o walkach i obronie mamy tylko z nielicznych miejsc.
Obrona Ukrainy nie jest tak mocna, jak sobie obiecywaliśmy. Rosjanie zaczynają wchodzić do Kijowa. Widzimy tam tylko ludzi, którzy z niego wieją, a nie pokazują nam umocnień, wojska, czy choćby cywili kopiących okopy i budujących barykady.
Kiedy Rosjanie wejdą do stolicy, objawi się pewnie przygotowany zawczasu patriotyczny rząd ocalenia narodowego Ukrainy. Samostijnej, rzecz jasna. Rząd ten zaapeluje o zaprzestanie przelewu krwi. Putin już zapowiedział, że gotów jest do negocjacji. Oczywiście nie z obecnymi władzami Ukrainy.
Sondaże wykazywały, że ok. 20 proc. Ukraińców popiera Rosję. W obecności rosyjskich wojsk będzie ich więcej. Będzie komu opanować organy władzy i stworzyć lojalną policję. Terror rozpocznie się od razu, ale może też być wstępny okres „jak Ukrainiec z Ukraińcem”.
Putin zapowiedział też, że Ukrainy okupować nie będzie i chyba nie będzie. Okupacja wielkiego, wrogiego kraju to zbyt ciężkie zadanie. Niech się męczą jego marionetki.
Zachód wprowadza sankcje. Jego liderzy zbierają się raz po raz i uchwalają je. Nawet poważne. Co prawda, mogli się byli dogadać wcześniej i sankcje zaczęłyby wtedy działać wczoraj od rana, ale dobre i to. Jednak na skutek oporu Niemiec i Włoch nie odłączono Rosji od systemu SWIFT, a to byłby cios najdotkliwszy.
Putin, jak na szalonego, potrafi kalkulować dość sprawnie. Na dzień przed masowym atakiem można było domniemywać, że go nie będzie. I ja myślałem, że może zaatakuje, ale może i nie. Że będzie z zajętego Donbasu jątrzyć i prowokować, utrzymywać Ukrainę w stanie większego napięcia niż dotąd, nie pozwalać się jej rozwijać. Uznał jednak, że może ją sobie już teraz w całości podporządkować.
A jak już tyle zainwestował, to nie po to, aby mieć tam kolejnego Janukowycza, który jaki był taki był, będąc jednak ukraińskim prezydentem, a nie kijowskim generał-gubernatorem. Teraz Putin namaści odpowiednika Łukaszenki, przy którym żadna kolorowa rewolucja, żaden Majdan się już nie odbędzie. Ukraiński Niemcow zginie szybko, ukraiński Nawalny będzie otruty sprawnie, lub szybko znajdzie się tam, gdzie jego miejsce.
Sankcje państwo rosyjskie może przetrzymać przez dłuższy czas. A że ludziom będzie od tego gorzej, to będzie. Potem, może nawet po dłuższym czasie, wszystko ma się normalizować, według norm, jakich on sobie życzy. Z obrzydzeniem, ale Zachód będzie z nim musiał rozmawiać i Rosjanie zobaczą jak się z ich władcą liczą. W ich kraju strach jest tożsamy z szacunkiem.
Jeśliby jednak żaden członek rosyjskiej elity i wówczas nie mógł się pojawić na Zachodzie, skorzystać ze swej rezydencji w Londynie, Miami Beach i na Lazurowym Wybrzeżu, posłać dziecko na Harvard czy do Oxfordu i co najważniejsze, sięgnąć po swoje pieniądze, wówczas nadzieja na zmiany w Rosji byłaby większa. Społeczeństwo tego na ichniej władzy nie wymusi.
21 sierpnia 1968 roku, gdy zaczęła się braterska pomoc Czechosłowacji, na cały ogromny Związek Radziecki znalazło się siedmiu sprawiedliwych, protestujących na Placu Czerwonym, przez kilka minut do ich zgarnięcia. Teraz w pierwszy dzień wojny, w Rosji, zmniejszonej w porównaniu z ZSRR, samych aresztowanych demonstrantów było tysiąc.
Prominentni europejscy poplecznicy Putina przez chwilę wyduszali z siebie odcięcie się od „operacji wojskowej” Putina. Orban też. O Turcji dalej. W Polsce pożyteczni idioci, agenci i trolle pracują. Nawiedzeni brylują w sieci nawet teraz, ale nie o nich chodzi. Niebawem odzyskają głos Le Pen, Salvini i inni tacy. W Polsce usłyszymy pierwsze głosy polityków, uczonych i publicystów o wadze „realizmu i mądrości etapu”.
W przeciwieństwie do Ciebie, drogi Bogdanie, sądzę, że na miejscu był apel Tuska o jedność w obliczu zagrożenia z kraju ościennego, jak się przed wojną mawiało. Byłby bez porównania ważniejszy jako głos zjednoczonej opozycji. Skurwysyństwo Putina obejmuje też prezent dla władzy PiS, która uzurpuje sobie monopol na patriotyzm i może skorzystać z tego, że w poczuciu zagrożenia ludzie się garną do siły. Nie jest porównywalną siłą skłócona opozycja, w której podsrywa się największemu i najmocniejszemu oddziałowi.
Jeśli wyjrzymy teraz z naszego grajdołka, to zobaczymy, że turecki odpowiednik Putina wystąpił w obronie integralności Ukrainy. Wie, że Rosja to odwieczny konkurent i nieprzyjaciel Turcji. A jej opłaca się być siłą numer dwa w NATO, które ją zgani za dyktaturę, lecz niczego złego nie zrobi. Wie, po której stronie jest większa siła i której starczy na dłużej. To pociecha, ale umiarkowana.
Jako, bądź co bądź, historyk z wykształcenia i jako dziennikarz, od 1958 roku obserwujący historię, która się dzieje, nie bez sceptycyzmu przyjmuję zapewnienia typu; wiosna nasza, historia nam przyzna rację. Ona niekiedy – powtarzam; niekiedy – przyznaje rację narodom, lecz rzadko ludziom, którzy żyją za krótko, by się doczekać dziejowej sprawiedliwości.
A jednak Deus mirabilis, fortuna variabilis powtarzamy licząc, że akurat nam to się uda.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.
