15.05.2022
1.
Teresa Berganza
Jej głos rozbrzmiewał, jej głos olśniewał w La Scali w Mediolanie, Wiedeńskiej Operze, Covent Garden w Londynie, Metropolitan Opera w Nowym Jorku.
Trzymała się stosunkowo krótkiego repertuaru, by w tym, co śpiewała być najlepszą. I udało jej się. Jej kariera nie trwała, jak w wypadku wielu innych wybitnych śpiewaczek, 20 lat, ale 75. „Są bardzo piękne głosy, które kończą się po sześciu czy dziesięciu latach” – powiedziała kiedyś Berganza w wywiadzie. „Trzeba mieć bardzo dobrą głowę, żeby jej nie stracić. Nawet jeśli po przedstawieniu zobaczysz cały teatr, który bije ci brawo na stojąco, nie daj się złapać: musisz umieć dostrzec, jaka jesteś naprawdę, jaka cudowna”.

W dzieciństwie przeżywała mistyczne zachwyty, chciała zostać zakonnicą, a ojciec siłą wyprowadził ją z klasztoru. Potem była dwukrotnie zamężna, za drugim razem z księdzem, który rozwiódł się z nią i ponownie przywdział szaty kapłańskie. Berganza opowiadała o tym, jak o dobrym żarcie życia.

I nie ma jej już, już nam nie zaśpiewa, nie zachwyci urodą ciała i głosu
2.
Tak, tak, D.O. jest świadom, że próby nakłonienia Czytelników do obejrzenia czy wysłuchania czegoś zachwycającego są skazane na niepowodzenie. Mimo to ciągle próbuje. I tym razem też:
Obejrzyj, P.T. Czytelniku jej recital z Lugano, z 1990 r., z orkiestrą Radia i Telewizji Włoskiej Szwajcarii pod dyrekcją Nino Bonavolonta.
3.
Tak, tak, D.O. jest świadom, że próby nakłonienia Czytelników do obejrzenia czy wysłuchania czegoś zachwycającego są skazane na niepowodzenie. Mimo to ciągle próbuje. I tym razem też:
Obejrzyj P.T. Czytelniku; starszy raz jeszcze, młodszy po raz pierwszy, jeden z najpiękniejszych masowych spektakli w historii Europy: ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie z 1992 r.
Można sobie odpuścić przemarsze drużyn i przemówienia oficjeli, ale cała reszta jest fenomenalna.
D.O. wspomina swoje uczucia sprzed 30 lat, swój zachwyt, swoje wzruszenie. Do tamtej chwili nie sądził, że można stworzyć tak porywające dzieło sztuki, mimo upływu lat niezapomniane, niedoścignione.
Amigos para siempre!
4.
Niedziela.
D.O. przypomniał sobie, że jest drugim obiegiem. I zdał sobie sprawę, że jest jedna rzecz, jakiej pierwszy obieg zupełnie nie robi: nie zachwyca się wiosną.
Pierwszy obieg może wspomnieć o porze roku, ale niemal wyłącznie w kontekście kataklizmów i katastrof naturalnych: wielkich suszy, albo powodzi; trąb powietrznych, albo zabójczych upałów.
A o tym, że wiatr kołysze kiściami bzów, jak ksiądz miotełką z kropielnicy – nikt nie napisze. Albo, że zbitka apetycznej, soczystej, zielonej trawy z żółtymi połaciami kwitnących rzepaków – medialna cisza. A już kląskanie słowików – jakby zostało poddane totalnemu bojkotowi.
No to D.O. trochę nadrobi.

















Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
