Jacek Pałasiński: Drugi obieg (413)6 min czytania

()

03.09.2022

1.

D.O. dojechał do domu późno, rzucił pakunki, a potem sam rzucił się do łóżka. Więc P.T. Czytelnicy nie mogą się spodziewać fajerwerków, D.O. liczy, że mu wybaczą.

Rano, przekręciwszy kluczyk w stacyjce, zamiast samochodu usłyszał traktor i to popsuty.

Oczywiście uradował się niesłychanie, tym bardziej że był pośrodku niczego, na drodze, przy której rzymska ulica wyglądała na gładką autostradę. Rzadki samochód, rzadkie stacje obsługi. Na szczęście najbliższa była nie o 300, ale o 32 kilometry i zgodziła się samochód D.O. przyjąć; oczywiście, jeśli dojedzie.

Piątek, piąteczek, piątunio i roztereczka: wzywać lawetę – przyjedzie za kilka godzin, warsztat może być zamknięty i z dotarcia do domu nici, hotele, restauracje, bez lekarstw, bo były obliczone na styk? Czy próbować jechać 32 kilometry czymś, co wyglądało, że zaraz mu eksploduje silnik, tak tłoki waliły w głowicę? A jak eksploduje, no to bez samochodu Bóg wie jak długo, lawina pieniędzy, podróże pociągani na drugi koniec Polski…

Ty, co byś wybrała, Czytelniczko, ty, co byś wybrał, Czytelniku?

2.

D.O. wybrał jazdę samochodem, w którym wszystko mogło się źle skończyć. Był w nieznanej okolicy, nawigacja koniecznie chciała go wykierować na autostradę…

Ale dojechał.

Mili panowie w Sosnowcu zainkasowali 430 zł i 50 gr. za diagnostykę i przepadli na godzinkę z hakiem. Napięcie rosło. Hipoteza była taka, że padł jeden lub dwa wtryskiwacze, drobiazg, w sumie z robocizną, jakieś 3 – 3500 zł. D.O. nie jest w szajce, nie ma gdzie ukraść, więc siedział, jak na szpilkach.

Po godzince z hakiem miły pan wyszedł i powiedział, że zgłupiał czujnik na listwie sterującej wtryskiwaczami, panowie błąd skasowali i nieznośny hałas z silnika ustał. Bez kolejnych wydatków.

I tak oto D.O. znalazł się w domu, zmęczony i wyczerpaaany psychicznie.

Tym bardziej, że jeśli czujnik zwariował raz, to niebawem zwariuje i drugi.

Na dodatek jedna warstwa ledów w prawym reflektorze przestała świecić, a ponieważ D.O. już raz wymieniał ją z A.C. po przygodzie z zajączkiem (która się dla zajączka bardzo źle skończyła, niestety), więc wie, że cztery lata temu kosztowała 5500 zł netto nie licząc robocizny.

3.

W łóżeczku popatrzył na polskie media, włączył polską tv informacyjną, i to całkowicie zabiło jego zapał do komentowania czegokolwiek. Bo wie, że to się wszystko musi źle skończyć. Bardzo źle dla Polski i Polaków, jednego z najmniej, niestety, lubianych narodów europejskich. Wszystkie polish jokes, wszystkie najgorsze stereotypy, obecna „władza” codziennie potwierdza.

4.

Szajka postawiła ławkę za 100 tysięcy złotych z widokiem na pomnik wdzięczności armii czerwonej. No cała szajka w pigułce.

Ławeczka z widokiem na pomnik wdzięczności dla armii czerwonej.
https://olsztyn.wyborcza.pl/ols…/51,48726,28856606.html…

5.

Zginiemy; a zginiemy pewnie dlatego, że straciliśmy zdolność płakania.

Kiedy na przykład czytamy, że na dnie Morza Śródziemnego, w pobliżu Libanu, znaleziono wśród dziesiątek innych utopionych trupów młodą kobietę, dziewczynę jeszcze, przytulającą malutkie dziecko. Połowa jej ciała była już za bulajem, druga połowa w kutrze. Czytając, nie zapłaczemy. Straciliśmy też zdolność oburzania się; nie: wku… rzania na tych, którzy swe wyborcze fortuny zawdzięczają nieludzkiemu judzeniu, na tych nieszczęśników, na zbrodniczym odpychaniu ich od granic, na robieniu z nas wszystkich wspólników w ich iście szatańskich zbrodniach. (https://www.repubblica.it/…/libano_trovato_in_fondo…/…)

Ta mama z dzieckiem i 30 innych ciał pozostaną na dnie morza: nikt nie wyda złamanego centa, by ich wydobyć i dać przyzwoity pochówek.

Zatraciliśmy zdolność płakania, zdolność oburzania się na czyny ludzkiego bydła, zdolność odróżniania dobra od zła

D.O. ma nadzieję, że pomyślicie o nich następnym razem, kiedy roześmiani, wbiegniecie do wody, by się wykąpać w Morzu Śródziemnym.

6.

Kolejne 3 lata więzienia (w sumie 20) i przymusowe prace dla 77-letniej laureatki pokojowej nagrody Nobla.

Kolejne trzy lata więzienia i przymusowa praca dla Aung San Suu Kyi. Tym razem zarzut dla birmańskiej przywódczymi, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, dotyczy rzekomych fałszerstw przy wyborach dwa lata temu, wygranych przez jej Narodową Ligę na rzecz Demokracji. Dzisiaj ówcześni przegrani, birmańscy wojskowi, ferują piąty wyrok na „Lady”. Do tych trzech trzeba dodać więc jeszcze 17 lat, na które już została skazana od puczu w lutym ubiegłego roku.

7.

Rewizja w Mar-a-Lago wykazała dokumenty oznaczone jako tejne zmieszane z ubraniami, prezentami, wycinkami prasowymi https://edition.cnn.com/…/judge-releases…/index.html

Wśród tajnych dokumentów, zarekwirowanych w rezydencji Ciula Pomarańczowego w Mar-o-Lago na Florydzie było 90 pustych teczek. Media na nie wiedzą, co w nich mogło być. Pozostałe sprawiały wrażenie, jakby chciano je ukryć. Puszczając wodze fantazji, analitycy zastanawiają się, czy papiery z tych 90 gdzieś ukrył, czy może przekazał je już gdzieś za granicę. Gdzie? Czy nadal jest pod rosyjskim szantażem i to jest cena za milczenie?

Gdzie podziała się zawartość 90 pustych teczek z tajnymi dokumentami, zarekwirowanymi przez FBI w Mar-o-Lago? https://www.theguardian.com/…/trump-fbi-search…

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.