Sejm według Hazelharda2 min czytania

()


10.09.2023

Będziemy mieli niedługo wybory. 30% Polaków liczy na wygraną Opozycji Demokratycznej, 28% liczy na wygraną brunatnych, a 42% ma to w d…ie.

Nie jest to dobry czas na dywagowanie, czy nasz system Sejmu/Senatu/Prezydenta jest optymalny, ale… w zasadzie to nigdy ten czas nie jest dobry. Dlatego ośmielam się zamieścić parę uwag:

  1. Wśród 460 Posłów jest pewnie z 50 ludzi kompetentnych (zawsze byłem optymistą), ale tylko w swojej wybranej dziedzinie. Jest (być może) kilku, co zna się na rolnictwie, kilku, co zna się na prawie, kilku, co zna się na ekonomii, itd. Dlaczego akurat tych 460 ludzi ma prawo decydować o naszym życiu i zdrowiu? Bo ich ludzie wybrali? Wybrali, bo ktoś głośniej krzyczał, bo ktoś więcej idiotycznych bannerów powiesił, ale najważniejszym czynnikiem jest to, że tego kogoś namaścił szef partii politycznej.
    Głosujemy więc nie na osobę, tylko na szefa partii. Głosujemy na Tuska, Kaczyńskiego, Hołownię, czy Mentzena, i wierzymy, że ich namaszczanie na kandydata na posła ma sens.
    Pytanie, czy ma?
     
  2. Czy Sejm coś sam wymyślił? Nie, głosuje za tym, co rządząca partia Mu podrzuca.
     
  3. Czy coś by się stało, gdyby Sejm i Senat zniknęły, a tylko byśmy wybierali rząd?
    IMHO, nic by się nie zmieniło, a zaoszczędzilibyśmy około 600 milionów złotych. A może i więcej, bo ci ludzie, co teraz biją pianę w Sejmie mogliby coś pożytecznego robić. Ustawy by wprowadzał rząd współpracując z kancelarią prawną.
     

Czy wobec tego uważam, że Sejmu nie powinno być?

Wręcz przeciwnie, ale powinien być nieco inaczej skonstruowany.

Ponawiam tutaj swoją propozycję:

Niech Sejm będzie 300 osobowy.
200 osób jest wybieranych w wyborach powszechnych, a 100 osób jest wyłanianych tak samo, jak teraz zostaje się profesorem. Trzeba przejść przez sito egzaminów, wykazać się odpowiednią działalnością, zostać docenionym przez fachowców.

Z tych 100 osób powinno być:

Ile kosztuje utrzymanie Sejmu? Wydatki w 2024 r. będą rekordowe - Biznes w  INTERIA.PL

10 specjalistów od ekonomii,
10 od edukacji,
10 od badań naukowych,
10 od nowych technologii,
10 od medycyny,
10 od rolnictwa,
10 od ochrony środowiska,
10 od wojskowości,
10 od kultury,
10 od infrastruktury.

Kadencja takiego posła technokraty trwałaby 12 lat.

Wyobraźmy sobie, że mamy w Sejmie 120 posłów z jednej partii (tej rządzącej), a 80 z innych. Ustawy, jakie by Sejm uchwalał, musiałyby być akceptowane przez tych posłów-technokratów.
Czy to nie byłby system znacznie efektywniejszy niż obecny?

A co z Senatem?

IMHO, przy rządach technokratów można się bez Niego obejść.

Hazelhard

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. narciarz2 10.09.2023
    • Hazelhard 11.09.2023
  2. PIRS 10.09.2023
  3. j.Luk 10.09.2023
    • Hazelhard 11.09.2023
  4. Paweł 11.09.2023