Zbigniew Szczypiński: Prezydent Andrzej Duda – polski problem3 min czytania

()


24.01.2024

Wielu ludziom, mnie też, wydawało się, że Andrzej Duda, prezydent kończący swą drugą kadencję, nie może się już bardziej ośmieszyć i skompromitować, a tu proszę – prezydent wygłasza płomienne oświadczenie. Mówi że ułaskawia Kamińskiego i Wąsika, bo to są bohaterowie walki z korupcją skazani przez polskie sądy, a polskie sądy to przecież mafia działająca w interesie aferzystów. Beszta ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara za to, że nie przerwał odbywania kary Kamińskiemu i Wąsikowi, a przez kilkanaście dni analizował akta sprawy liczące kilkadziesiąt tomów, w tym wiele objętych klauzulą tajne po to, by zgodnie z procedurą, przesłać je do prezydenta, który nie związany opinią ministra, mógł podjąć decyzję o ułaskawieniu.

Prezydentowi wystarczyły trzy godziny, by zapoznać się z tą sprawą, by zaprosić żony polityków i ogłosić decyzję o ułaskawieniu – tym razem skuteczną.

Prezydent Andrzej Duda współuczestniczył w niszczeniu praworządności w Polsce przez te wszystkie lata budowy satrapii Jarosława Kaczyńskiego, który przy pomocy Zbigniewa Ziobro i właśnie Andrzeja Dudy realizował swoją wizję autorytarnego państwa z nim jako zbawcą polskiego narodu broniącego go przed tą lewacką Europą i całym zgniłym Zachodem. Prezydentura Andrzeja Dudy rodzi pytanie – czy rozwiązania zawarte w Konstytucji z 1997 roku: wyboru prezydenta w wyborach powszechnych, posiadającego prawo weta blokującego inicjatywy rządu, dysponującego – niczym monarcha – prawem łaski, będącego zwierzchnikiem sił zbrojnych, reprezentującego Polskę na arenie międzynarodowej, powołującego sędziów i profesorów – to nie za wiele jak na jednego człowieka.

Chyba za wiele – bo to może być taki człowiek, jak Andrzej Duda.

Liczenie na to, że w wyborach powszechnych, które stały się targowiskiem, igrzyskami i grą medialną, ludzie zawsze wybiorą męża stanu, człowieka z wiedzą i charakterem odpowiadającemu wyzwaniu bycia pierwszym obywatelem wielomilionowego kraju jest niebezpieczne – przykład Andrzeja Dudy wybieranego dwukrotnie na urząd prezydenta pokazuje jak niebezpieczna to sprawa.

Brałem udział w uchwalaniu obowiązującej w Polsce Konstytucji, pamiętam tamten czas i klimat polityczny Sejmu II kadencji. Głosowałem za jej przyjęciem, pamiętam też kto był przeciw.

To było prawie trzydzieści lat temu, inne czasy, inna Polska. Gdybym miał teraz pracować nad tą konstytucją to walczył bym o pozostawienie wyboru prezydenta przez Parlament – Sejm i Senat, o ograniczenie prawa weta, o bardzo precyzyjne zdefiniowanie kogo i kiedy prezydent może ułaskawiać i o to by ta prerogatywa prezydenta była kontrolowana przez jakiś organ demokratycznego państwa.

Tylko tyle i aż tyle a wszystko to po to by nie stało się tak jak mamy to teraz, gdy najwyższy urząd w państwie sprawuje taki śmieszny, mały i słaby człowiek jakim jest Andrzej Duda.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. slawek 25.01.2024
  2. WaszeR Londyński 25.01.2024
  3. Tomek 25.01.2024
  4. Jacek 27.01.2024
    • Zbigniew 30.01.2024
  5. Bungo 27.01.2024