JS: Marginalia7 min czytania

()


10.05.2025

Zdanie odrębne

Zmarł papież Franciszek leczony przez dwa miesiące w rzymskiej klinice Gemelii. W święta wyprowadzono go do wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra, spotkał się ze świeżym, amerykańskim katolikiem, wiceprezydentem Vancem i zmarł; podobno na udar mózgu. Przeszedł do ‘domu Ojca’ – jak się przyjęło mówić po śmierci Jana Pawła II. A może natura papieża Franciszka miała dość uporczywej terapii, jaką wobec niej stosowano?

Ojciec niebieski tym razem był łaskawy i szybko wziął go do siebie; śmierć była nagła… Dla części duchownych komentatorów (ks. Gęsiak?) to wyraz szczególnej łaski, bo papież nie cierpiał. Szary katolik jednak się gubi, bo w suplikacjach od wieków śpiewa: Od nagłej, a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie! Z pieśni błagalnej wynika, że śmierć powinna być przewidywana, planowana, a nawet oczekiwana… i nagle taki zwrot. Czyżby Kościół wypracował nowe spojrzenie na moment śmierci? A może to tylko koniunkturalny ukłon w stronę osoby umierającego? Albo otoczenia, które jest zmęczone opieką nad chorym? Pewne jest, że cierpienie już się ‘przejadło’, a z medycznego ( i egzystencjalnego) punku widzenia nie ma sensu…

*

Trump, komentując rezultaty nałożenia wysokich ceł na większość państw (z wyjątkiem Rosji i Białorusi), obwieszcza: „Te kraje do nas dzwonią, całują mnie w dupę. Umierają z chęci zawarcia umowy”… Po czym leci do Rzymu na pogrzeb Franciszka i jako gorliwy katolik, nie umie się zachować podczas przekazywania sobie ‘znaku pokoju!’. Gdyby nie dyskretna uwaga jego smutnej żony stałby jak kołek w płocie. Pewnie cały czas myślał o całowaniu; była okazja, zjechało się dużo ludzi… Jednak nic takiego nie nastąpiło, w dodatku kazanie nad trumną papieża w dużej części było skierowane przeciw Trampowi. Wziął więc d… w troki i odleciał, a ceremonia pogrzebowa mogła przebiegać bez zakłóceń.

*

Mogła, choć zakłócił ją nasz marszałek Sejmu, druga osoba w państwie… Zamiast kroczyć w orszaku (pogrzebowym) z powagą i w skupieniu, jął smartfonem fotografować zebranych. Żeby jeszcze dyskretnie, na poziomie głowy, albo udając gest M.B. Lichockiej. Ale nie, dla szerszego pola robił to ponad głowami, jakby z drona… W Internecie skrytykowano go za brak kindersztuby i wyczucia chwili, a on się odciął krytykom, że nie mają wstydu… Nie wiadomo do czego porównać gest marszałka – może do zanieczyszczenia powietrza w dobrym towarzystwie? Niszowy portal Studio Opinii, rzadko czytany przez młodsze pokolenie, nazwał kandydata na prezydenta Filipem z Konopi. I jest to trafne zdiagnozowane tej, coraz mniej zabawnej, postaci.

*

W Watykanie kolejny cud! Przed pogrzebem papieża Trump i Zełenski siedli naprzeciw siebie pod sklepieniem bazyliki; wyglądali jakby na wzajemnej spowiedzi… Włosi to zabawowy naród; są jak dzieci[1]. Po śmierci ‘naszego’ Ojca św. głośno krzyczeli: Santo subito! Po rozmowie dwu polityków w kościele, ogłosili kolejne miracolo; lada moment ma on skutkować ogłoszeniem pokoju między Ukrainą a Rosją. Kto im zabroni, skoro mają fantazję… Bawią się tak od ponad dwu tysięcy lat, kiedy uciekinierzy z Judei zainstalowali w Rzymie chrześcijaństwo.

*

Media każdego dnia donoszą o pladze ‘wymierzania sprawiedliwości na drodze’. Kierowca wyskakuje z auta, podbiega do innego, który mu się nie podoba, wyciąga z pojazdu, bije, kopie, wali pięścią w dach, rysuje maskę; niszczy cudzą własność… Policja jest bezradna, radio apeluje o „kulturę na drodze” i ogłasza Dzień grzeczności za kierownicą (podobnie jak Miesiąc trzeźwości Narodu). Psycholodzy transportu i socjolodzy nie mogą dociec przyczyn takich zachowań społeczeństwa, które zmotoryzowało się gwałtownie.

Spiesząc z pomocą, informuję, że czkawka pokoleniowa odbija się dopiero w trzeciej generacji… Dziadek miał konia (albo parę), wóz i batog; jak mu ktoś wszedł (wjechał) w drogę, nie odpuszczał. Zeskakiwał z siedziska, okładał batem konie oraz woźnicę ‘zawalidrogi’; czasem dochodziło do ciężkich pobić… Przykład płynął z góry – od magnatów i panów szlachty, których furmani spychali cudze karoce i bryczki na pobocze, bili, łamali koła, rozpędzali konie itp. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy z brzegu opis „obyczajów w dawnej Polsce”.

Syn sprzedał konie, wóz wstawił do stodoły i przesiadł się na pojazd mechaniczny, wymuszający nowe myślenie. Prowadzenie auta (i traktora) wymagało wiedzy i stosowania się do znaków. Zdobycie papieru kierowcy zawodowego trwało rok, chyba że ktoś to zrobił w wojsku. Niewłaściwe zachowania na drogach były rzadkie i surowo karane.

Wnuk dziadka, (którego konik „powoli człapał skrajem szosy”), zdobywa ‘prawko’ w ciągu kilku tygodni, albo je kupuje na bazarze. Od dziecka jeździ quadem (prezent na I komunię), albo ścigaczem (za maturę). Potem ściąga z Niemiec beemkę, alfa romeo, czy jakieś audi, które osiągają ‘setkę’ w ciągu parunastu sekund… Jak mu ktoś przeszkadza (tzn. jeździ według przepisów), ‘dyscyplinuje’ takiego drogowego ciurę, albo blondynkę… Zamiast batoga ma kij bejsbolowy, klucz lub inne narzędzie; zachowuje się jak własny dziadek albo „wściekły sołtys z Kątów Rybackich”[2]. W najlepszym razie pogrozi pięścią i pokaże środkowy palec. Pobitym można też zostać na parkingu, bo się źle stanęło[3]

*

Nienawiść rozbudzona przez ‘złego człowieka’[4] w końcu zaczyna się materializować. Wrzaski w Sejmie: „zabiliście mi brata, jesteście kanaliami!”, ataki na emigrantów, uchodźców, nauczycieli, pielęgniarki, gejów i lesbijki; podsycanie nienawiści wobec jednostek i grup ludzi nie pozostaje bez skutków… Nienawistna reakcja znajduje naśladowców; oto najnowsze obrazki: grupa posłów otacza w sejmie Giertycha i – w takt wybijany piąstką prezesa o blat mównicy – wrzeszczy: „Morderca, morderca!”; poseł Czarnek do posłanki PO w trakcie afery mieszkaniowej Nawrockiego: „Macie krew na rękach”…

Parę tygodni wcześniej zginął ratownik medyczny z Siedlec, zabity przez poszkodowanego, niezadowolony pacjent zabija lekarza szpitala w Krakowie, a student prawa portierkę z UW. Faszyzujący europoseł dokonuje ‘obywatelskiego zatrzymania’ lekarki w Oleśnicy i przez godzinę blokuje jej dostęp do pacjentek. Kilkuletnia nienawiść wobec obcych przejawia się w agresji i mordowaniu swoich[5]. Język hejtu czołowych polityków przejmują nie tylko ich zwolennicy, ale i apolityczni obywatele, którzy dokonują zemsty, wyrównują rachunki, wymierzają ‘sobie’ sprawiedliwość …

*

„Skoro bezkarnie można siać mowę nienawiści z sejmowej mównicy, skoro jad sączy się z areny debaty wyborczej, skoro przedstawiciele narodu nie ponoszą konsekwencji za fizyczną napaść na drugiego człowieka, co więcej, znajdują wręcz uznanie, trudno się dziwić narastaniu agresji w społeczeństwie… Podstawową rzeczą jest ściganie z urzędu i karanie każdej mowy nienawiści. Hejt, szerzony nawet przez polityków – i to nierzadko z Bogiem na ustach – jest tolerowany i bezkarny. To doprowadza do przekraczania kolejnych granic” – napisali w apelu do rządzących państwem krakowscy lekarze.

*

Mocarstwa wielkie i małe straszą się bronią atomową, tymczasem najbardziej niebezpiecznym orężem jest słowo, które nagle straciło znaczenie. Można nim nie tylko zranić, ale zabić i przyzwolić na zabijanie. Oto amerykański prezydent kraj, który jest ofiarą najazdu, czyni odpowiedzialnym za wojnę (podobnie mówił zmarły papież), a najeźdźcę przedstawia jako gołębia pokoju… ‘Obywatelski kandydat na prezydenta RP’ (prywatnie oszust mieszkaniowy) jest kreowany na dobroczyńcę ludzi starych, a na wiecu wyborczym woła z faryzejską miną: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią…

„Świat wyszedł z formy” – mówił kiedyś Szekspir…


  1. Niektórzy językoznawcy uważają język włoski za zinfantylizowaną łacinę…
  2. „Zajechał drogę kierowcy opla, wywlókł go (…) i pobił na środku ulicy. (…) Nie spodobała mu się reakcja tego kierowcy na niebezpieczne manewry jego żony (…). Miała m.in. wyprzedzać inne pojazdy na łuku drogi.”
  3. https://wiadomosci.onet.pl/poznan/klotnia-na-parkingu-zakonczona-atakiem-nozem-chwile-grozy-w-poznaniu/cybxzv9?utm_source=livebar&utm_campaign=newsy_sg Podejrzany najpierw uszkadzał auto, rysując lakier, a kiedy właściciel zareagował, sprawca ugodził go nożem w brzuch i uciekł — 
  4. Jarosław Kaczyński
  5. https://www.onet.pl/informacje/onetkrakow/zaatakowal-kobiete-w-parku-w-domu-trzymal-zwloki-straszne-odkrycie-pod-krakowem/pydjybe,79cfc278

JS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

12 komentarzy

  1. WaszeR Londyński 11.05.2025
  2. Stanisław Obirek 11.05.2025
  3. Odradek 11.05.2025
  4. Makary 11.05.2025
  5. HK 11.05.2025
  6. slawek 11.05.2025
  7. Bungo 12.05.2025
    • slawek 12.05.2025
    • Izydor 13.05.2025
  8. Robert A 26.05.2025