29.11.2025
Obejrzałem (z nudów) taki materiał poświęcony dwóm aktorom – Ronaldowi Reganowi i Karolowi Wojtyle. Obaj byli aktorami, jeden filmowym a drugi teatralnym, ale i u jednego i drugiego zostawiło to trwały ślad w ich życiu. Materiał – w końcówce dowiadujemy się, że to polski produkt – pokazuje wzajemną fascynację jaka była pomiędzy nimi w czasie gdy pełnili oni swoje role – prezydenta Stanów Zjednoczonych AP i papieża w Watykanie. Pokazano wiele zdarzeń i spotkań, jakie miały miejsce w tych bardzo ważnych czasach – walki pomiędzy Krajem Rad a Stanami Zjednoczonymi i kolejnych etapów rozpadu i upadku ZSRR oraz rosnącej roli Papieża-Polaka na światowej scenie. Na filmach mogliśmy zobaczyć kolejne spotkania obu przywódców, ich rosnącą przyjaźń i zrozumienie ról w jakich się mogą spełnić. Sporo miejsca zajmowały filmy z powstania polskiej Solidarności (ale bez pokazania Lecha Wałęsy), upadku muru berlińskiego i krajów dawnego obozu socjalistycznego, które ogarniał rewolucyjny ferment.
To, co mnie uderzyło i dlaczego piszę to wszystko, zawarte było w puencie do tego materiału, a co wyraziła jakaś bardzo egzaltowana pani mówiąc, że w tym wszystkim, w tym, że w takim momencie prezydentem w Stanach i papieżem w Rzymie byli oni – Ronald Regan i Jan Paweł II, musiała być ręka boga. Bez bożej woli nic takiego by się nie stało i Związek Radziecki trwałby nadal, a świat byłby nadal podzielony na wrogie zwalczające się strony.
Można i tak, można widzieć boską interwencję, gdy wierzy się w boga. Ja nie wierzę. Nie mam łaski wiary, jak mówili mi zaprzyjaźnieni dominikanie w latach podziemnej działalności po wprowadzeniu stanu wojennego w 1980 roku. I jako taki pytam – czy jeżeli upadek komunizmu i wielkie zmiany, jakie zaszły w Polsce, ale i świecie po 90 tym roku to była wola boża, to jak wytłumaczyć, że teraz, trzydzieści lat później, jest to co jest. Czy to też wola boża daje tą pozycję carowi Putinowi i czy to z woli boga prezydentem w Stanach jest Donald Trump?
Albo-albo, trzeciego wyjścia nie ma.
Jeżeli robi się założenie o boskiej interwencji w historię ludzkich społeczeństw, to zostawiam to do przemyślenia wszystkim mającym taki światopogląd i wiarę w boską interwencję, w to co działo się kiedyś i dzieje się teraz na tej naszej malutkiej planecie zwanej Ziemia.
Na koniec coś realnego – ostatnie dni przynoszą dramatyczne wiadomości z Ukrainy, tego co dzieje się tam w bezpośrednim kręgu prezydenta Zełenskiego. Ustąpienie jego najbliższego współpracownika, człowieka numer dwa na Ukrainie w związku z postępowaniem służb tropiących gigantyczną korupcję i kradzież ponad 100 milionów euro z funduszy pomocy dla walczącej Ukrainy jest najgorszą wiadomością dla nas i najlepszą dla Putina. Jeżeli okaże się za chwilę, a jest to wielce prawdopodobne, że w tej aferze umoczony jest również sam prezydent Zełenski to mamy przechlapane.
Jaki kraj zgodzi się na dalsze wspomaganie pieniędzmi Ukrainy jeżeli te pieniądze są rozkradane przez ukraińskie elity rządzące ?
Stanowisko cara Putina, że on nie uznaje Zełenskiego za prezydenta bo nie odbyły się wybory (nie odbyły, bo odbyć nie mogły, gdy trwa tam wojna) zostanie wzmocnione tezą, że to nie prezydent, a aferzysta. Nic, że będzie to mówił największy aferzysta w historii jakim jest Putin. Do ludzi dotrze taka prosta prawda i to będzie koniec Ukrainy i początek wielkich kłopotów dla Europy i dla Polski.
Oby nie…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Panie Zbigniewie, ma Pan łaskę niewiary, czyli racjonalnego oglądu tego świata. To wielki dar, który jest dany niewielu i umożliwia widzenie świata takim jaki jest. Poznałem kilka osób obdarzonych tym darem jak Stanisław Lem i Zygmunt Bauman, należały do tego grona Hanna Swida-Ziembabi Barbara Skarga. Rozmowy z nimi uważam za dar, którego nie zastąpią nabożne gadania wielu wierzących.
Ciekawe zestawienie dwóch rodzajów przekonań. Niektórzy uważają, że tzw. „łaska wiary” jest wielkim darem jednostki. Inni z kolei za taki dar uważają „łaskę niewiary” czyli racjonalne podejście do rzeczywistości.. Za słabo mam przemyślaną każdą z tych rodzajów „łaski”, aby zająć stanowisko. Co mnie uderza w tego rodzaju historiach jak opowiedziane w artykule Pana Zbigniewa to zastanawiające zbiegi okoliczności, koincydencje, przypadki ? Takich zastanawiających rzeczy w wielu decyzjach, zdarzeniach czy procesach odnajdujemy wiecej. Nic dziwnego, że poszukując wytłumaczenia udzielamy odpowiedzi zgodnych z naszymi poglądami, intuicjami czy przekonaniami. Ostatnio coraz częściej interpretacji w tych obszarach próbuje dostarczać fizyka kwantowa.
Ja też mam dar nie wiary. Trochę póżno na mnie spłynął ale zawsze lepiej póżno niż wcale. Co do Ukrainy. Niesamowite że w sytuacji wojny zrobili takie przekręty. Jakie to smutne.
Czas wojny, czas chaosu i niekontrolowanego przepływu pieniędzy i materiałów oraz deficytu towarów.
Może za mało śledzę, ale nie spotkałem się jeszcze z tym, by w takich okolicznościach ktoś nie próbował zgarnąć korzyści dla siebie (oprócz Polaków, oczywiście- zawsze szlachetnych i mających na uwadze zawsze tylko dobro udręczonej, umiłowanej ojczyzny, a nie własne korzyści).
Naganne – jak najbardziej. Nadzwyczajne – ani trochę.
Ale nie zmienia to faktu, że bardzo niefortunne, tak dla samej Ukrainy, jak i dla jej sojuszników w tym Polski.
.
Przy tym kradzież 100 mln EUR (powtórzę – naganna i nie powinna mieć miejsca, a w stanie wojny powinna kończyć się sądem wojennym i odpowiednimi dla tej instytucji wyrokami) to ułamek promila. W zestawieniu ze skalą defraudacji u nas – w funduszu sprawiedliwości – drobne. Ciekawe, którzy politycy najgłośniej na tę kradzież się będą oburzać.
Pani Magdo – proszę spojrzeć kogo wymienia profesor Obirek i od razu zrobi się pani lepiej. To bardzo dobre towarzystwo