07.06.2026
Damage control. Tak się nazywa taktyka, którą należy stosować kiedy coś złego się dzieje. Przede wszystkim przerwać to dziejące się zło. Załatać szybko dziurę w tamie, żeby przestała się wlewać woda, a potem postępować w myśl zasady respice finem, czyli robić wszystko, dbając o skutki jakie przyniesie nasze działanie.
Często jednakże dziejące się zło służy komuś do załatwienia swoich interesów, wśród który mieści się wyładowanie swoich fobii czy innych emocji.
Tak zbrodnie państwa Izrael, jego rządu i armii, pozwalają antysemitom na całym świecie zademonstrować swój antysemityzm, z przekonaniem, że to wszak w słusznej sprawie, więc już nie należy się go wstydzić. A należy.
Niefortunna, z polskiego punktu widzenia, decyzja prezydenta Zełenskiego pozwoliła wielu ludziom wyładować swój szowinizm, poczucie wyższości nad innymi, w tym przypadku nad Ukraińcami i Ukrainą. I sprzedawać to jako dowód swojego patriotyzmu. Jakiego końca patrzają?
Poważni, zdawałoby się, politycy domagają się, by Zełenski zmienił swoją decyzję. Przecież muszą wiedzieć, że nie może on tego zrobić. W ten sposób tylko poszerzają dziurę w tamie, żeby szkoda trwała i by oni mogli dłużej obnosić się za swym, pożal się Boże, patriotyzmem. Czyli Polak i po szkodzie głupi.
Tracą na tym i będą tracić oba narody. Sed cui prodest? Wiadomo kim jest ten trzeci, który korzysta na kłótni dwóch.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Tak to jasne kto korzysta, ale też wiadomo kto tych korzyści najwięcej przysparza. I to nie pierwszy raz.
Z wielką uwagą przeczytałem ten krótki, ale bardzo treściwy tekst Pana REdaktora Skalskiego. To ważny głos przypominający, że w polityce i w życiu publicznym nie wolno dać się ponieść emocjom, tylko trzeba chłodno oceniać skutki własnych działań, zgodnie z zasadą respice finem.
Szczególnie cenne wydaje mi się ostrzeżenie przed tym, jak łatwo różne środowiska potrafią wykorzystywać realne kryzysy do podsycania własnych fobii, resentymentów i politycznych interesów. W polskich warunkach widać to dziś wyjątkowo wyraźnie: duża część opinii publicznej, podjudzana przez patoprawicową opozycję, coraz częściej żyje przeszłością, zamiast orientować się na przyszłość, bezpieczeństwo i długofalowy interes państwa.
To właśnie dlatego tak potrzebny jest spokój, rozwaga i myślenie państwowe, a nie emocjonalne rozgrywanie historii na bieżący użytek. Państwo poważne nie buduje swojej siły na ciągłym otwieraniu dawnych ran, lecz na umiejętności ograniczania szkód, gaszenia konfliktów i szukania rozwiązań, które służą jutru, a nie jedynie doraźnym sympatiom politycznym.