24.07.2026

Niemiecki pisarz Tomasz Mann w czasie II wojny światowej z obszaru Ameryki wygłaszał przemówienia radiowe do niemieckich słuchaczy BBC. Były nadawane od listopada 1940 roku – aż do jej zakończenia. W jednym z wystąpień znalazły się następujące słowa: „W trakcie swego uciesznego przemówienia pan Hitler prowokował do manifestacji ku czci własnej osoby: niech ktoś przyjdzie, wołał, i spróbuje oddzielić naród niemiecki od niego, jego wodza”.
*
Polski prezydent na platformie X, w ramach eskalacji w wojnie orderowej napisał: „Jestem częścią narodu, który mnie wybrał, moje serce bije polskim rytmem. Mówię głosem Polek i Polaków oraz stoję na straży ich interesów. (…) Prezydent ma obowiązek narzucać wolę narodu tym, którzy nie czują się wobec Polek i Polaków szczególnie zobowiązani. Tym, którzy zamknęli się w świecie politycznych kalkulacji, słupków sondaży czy plemiennych walk, przez co stracili kontakt ze społeczną rzeczywistością i oczekiwaniami obywateli”.
(Słowa różne – myśl ta sama.)
*
Pomysłodawca obecnej prezydentury prof. Andrzej Nowak, reklamując książkę Skąd się wziął Karol Nawrocki, mówi coś takiego: „Próbowano otruć Karola Nawrockiego. Po prostu otruć, wyeliminować z tej kampanii, kiedy było już widać, że idzie po zwycięstwo, nie jest kandydatem skazanym na przegraną”.
(Robi to z profesorskim namaszczeniem, przez które przebija obłęd w oczach Antoniego Macierewicza. Trudno się dziwić; po katastrofie smoleńskiej multiplikował liczbę ofiar, które zeszły z tego świata w reakcji na ‘zamach’).
*
A tak swoje, nieskuteczne otrucie przedstawia bohater książki: „Miałem wtedy sytuację naprawdę mocno podbramkową. Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie”. Po krótkim wystąpieniu na rynku w Ząbkowicach Śląskich[1] miał wrażenie, jakby jego organizm przestał funkcjonować: „Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę”.
Kandydata szybko odprowadzono do autokaru. Tam stracił przytomność i przez kilka minut nie wiedział, co się z nim dzieje. „Zaprowadzili mnie do środka, położyli. (…) Jak tylko położyłem[2] się na tylnym siedzeniu i straciłem przytomność. I od tego momentu (nic) nie pamiętam”. Kiedy ją odzyskał, zauważył, że współpracy byli wyraźnie wstrząśnięci. Z ich relacji wynikało, że objawy były nagłe i trudne do opanowania: „Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. (…) Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu Egzorcysta”. Jeden z członków sztabu był przekonany, iż doszło do najgorszego scenariusza…
Mimo wstrząśniętych współpracowników, zbryzganych „kompulsywnymi wymiotami’ autokaru i garnituru – kandydat ruszył w trasę. Pominięto SOR, autobus nie zjechał na myjnię, a garnitur (pewnie) mieli zapasowy… Zaprawiony w bojach były kibol (i nie tylko) dalej walczył o Polskę.
(Kiedy po roku ‘zamach’ wydostaje się na światło dzienne, ludowy poeta kwituje to wierszem: Po trzydziestym snusie/ rzyga się w autobusie!)
*
Dziennikarz do Morawieckiego: „Polityka transakcyjna pod tytułem: my wam czołgi, a wy nam waszą krew. To jest polityka transakcyjna?” Odpowiedź byłego premiera: „Tak, to jest polityka transakcyjna. Od samego początku prowadziłem (…) politykę transakcyjną. Polacy otwarli swoje drzwi, otwarli swoje serca, ale polski rząd pod moim kierownictwem prowadził politykę transakcyjną. Wy płacicie waszą krwią. Jaką jeszcze większą cenę można zapłacić niż własnej krwi, panie redaktorze? Chyba to jest najwyższa cena, prawda? Tak mi się wydaje. A my płacimy starym sprzętem po to, żebyście wy się obronili i żeby było to marzenie Piłsudskiego spełnione”…
(W czasie pokoju Polacy mogą „zapier… za miskę ryżu”. W czasie wojny Ukraińcy mogą „płacić własną krwią” za „stary sprzęt”. Obcowanie z żądnym krwi prezesem partii, nie pozostaje bez wpływu…)
*
Rydzyk o posłach na Jasnej Górze, w „sercu polskiego katolicyzmu”: „Nieraz patrzę na niektóre twarze w Sejmie, to jakbym żulików jakichś widział, no naprawdę. Nie mówię to przeciwko człowiekowi, tylko: człowieku — czyń dobrze”.
O totalitaryzmach ubiegłego wieku: „Zaczynały od kłamstwa… Odbierasz dobre imię, atakujesz. Jak oni atakowali Kościół, księży. Jak robili z nich pedofilów i nie wiadomo jakich przestępców. A teraz co robią w Polsce? Grzech może się wszędzie zdarzyć, niepokalana była tylko Maryja. Ale robić z księży przestępców? Co by było w Polsce, gdyby nie księża? Nie dajcie się zwieść tym kłamstwom. Kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem popycha. Jak widzę tych ludzi mówiących, to mówię: żuliki nie z tej Ziemi (…) w krawatach eleganckich mówią, w koszulach… (…) Do mediów potrzeba dziennikarzy. Macie młodzież, to nie wysyłajcie jej na uniwersytety, te marksistowskie, na dziennikarstwo, bo będą następni kłamcy. Po to została stworzona Akademia Kultury Społecznej i Medialnej. Liczymy na świadomych katolików i odważnych. Takich z wielkimi charakterami, a nie takich, którzy będą ludzi oszukiwać”.
(Faktyczny przywódca polskiego Kościoła – nie wiedzieć czemu – nie lubi żulika, czyli strucli tureckiej – drożdżowego chlebka z rodzynkami, na maśle, z miodem, melasą i kawą zbożową… Pewnie myślał o żulach (łajdakach i chuliganach), których nie chciał obrazić, bo siedzieli obok ołtarza, w pierwszym rzędzie, razem z biskupami…)
*
Prawnuczka Nikity Chruszczowa – Nina, w wywiadzie dla GW, tak mówi o Trumpie: „Wielu ludzi go uwielbia, bo w głębi duszy chcą być prości i wulgarni, ale ich formuły cywilizacyjne im na to nie pozwalały. Teraz tama pękła, można wszystko. Nadmiar, nihilizm, amoralność są jak najbardziej dopuszczalne. Wszystko jest trywialna rozgrywką. Stany Zjednoczone osiągnęły Nowy, wspaniały świat Huxleya pięćset lat wcześniej, niż zakładała książka. Trump musiał wygrać. Jego druga kadencja jest szokiem, ale na pewno nie niespodzianką”(…).
Trump „jest tak popularny, bo powiedział ludziom wprost, że mogą nienawidzić drugiego człowieka. Wprost, bez żadnych filtrów cywilizacyjnych. Po prostu empatia jest zła, głupia, bez sensu. Chcesz, to wylej na innych nienawiść. Czarni, kobiety, niepełnosprawni, imigranci – nie ma znaczenia. Wyciągamy na wierzch to, co w nas jest najbardziej pierwotne, a trudno o bardziej pierwotną emocję niż nienawiść” [3].
(Który z naszych polityków od lat mówi do nas podobnym językiem?)
*
Pytanie dziennikarki do psychiatry Thomasa Fuchsa: „Donald Trump jest narcyzem? Czy można wiarygodnie diagnozować kogoś na odległość? Odpowiedź: „Specjaliści z dobrych powodów są ostrożni wobec diagnozowania na odległość. W przypadku Donalda Trumpa tak duża powściągliwość nie jest jednak konieczna. On jest podręcznikowym przykładem wielkościowego, a wręcz złośliwego narcyzmu. U niego można znaleźć niemal każdą cechę narcyza w czystej postaci.
– Jakie to cechy? Przesadna pewność siebie i nieustanne poszukiwanie uznania oraz sławy. Do tego dochodzi ogromna wrażliwość na krytykę, która objawia się żądzami zemsty. Kto skrytykuje Trumpa, musi liczyć się z surowymi konsekwencjami. Kolejna cecha to jego nieustanny niepokój. Trump nigdy nie jest zadowolony. Wciąż potrzebuje nowego sukcesu, kolejnego triumfu. To, co nie stawia go w świetle wielkości, natychmiast przestaje mieć znaczenie. Jest w dosłownym tego słowa znaczeniu — nienasycony.
– Co wybór Donalda Trumpa mówi o kondycji społeczeństwa we współczesnym świecie? Naukowo nie jest jednoznacznie potwierdzone, czy liczba osób z narcystycznym zaburzeniem osobowości faktycznie rośnie. Pewne jest jednak jedno: nasze struktury społeczne sprzyjają rozwojowi cech narcystycznych. Widoczność, uwaga i autoprezentacja są nagradzane. Osoby o takich cechach mocniej przebijają się do przodu i osiągają wyższe pozycje.
– Co to oznacza dla nas? Nie musimy oddawać pola narcyzom. Także ludzie bez wielkościowej autoprezentacji powinni zabierać głos, angażować się i przejmować odpowiedzialność. Nikt nas nie zmusza do tego, by ciągle wybierać na szefów czy liderów politycznych te same narcystyczne osobowości.”[4]
(Fragmenty wywiadu – ku pouczeniu i przestrodze…)
- Kiedyś jechało się „Do Rygi przez Ząbkowice”; teraz śląskie miasto jest na początku trasy ↑
- Albo go ‘położyli’, albo sam ‘się położył’? Jedno wyklucza drugie… ↑
- Magazyn Wyborcza, 11-16 lipca 2026. ↑
- Onet, 21 lipca 2026 r. ↑
JS
