09.10.2026
Przez blisko czterdzieści lat pracowałem na uniwersytecie. Zajmowałem się szeroko rozumianymi doktrynami zarządzania oraz Corporate Finance (CF). Równocześnie działałem jako analityk, konsultant, ekspert, menedżer wysokiego szczebla, inwestor i przedsiębiorca.
Kilka tygodni temu, na prośbę szefa dużej korporacji, przesyłałem CV. W części „Umiejętności” na pierwszym miejscu niezmiennie pozostaje planowanie strategiczne. Zajmowałem się nim zarówno praktycznie — pracując nad dziesiątkami biznesplanów, także dla podmiotów publicznych — jak i teoretycznie, przez ponad dwadzieścia lat wykładów.
Gdy czytelnik zauważa, że w moim poprzednim artykule nie ma strategii państwa polskiego, najprościej odpowiedzieć: nie ma, bo nie miało jej tam być. Apel o rozpoczęcie narodowej debaty nad strategią nie jest strategią. Nie zostało to zaznaczone wprost, ale — jak sądzę — dla uważnego czytelnika było oczywiste.
Spośród wielu sposobów definiowania strategii najbardziej odpowiada mi synteza z amerykańskiej literatury zarządzania:
Strategia — cokolwiek byśmy pod nią rozumieli — nie jest po to, aby podmiot ją formułujący miał lepszą przyszłość. Jest po to, aby w ogóle miał przyszłość.
Chodzi o zespół trwałych celów ogólnych, do których dążymy, aby przetrwać, rozwijać się i zachować wpływ na kierunek, skalę, tempo oraz jakość rozwoju.
Państwo bez strategii nie panuje nad własną przyszłością. Reaguje na kolejne kryzysy, naciski zewnętrzne, protesty, sondaże, medialne emocje i żądania resortów. Podejmuje wiele pojedynczych decyzji, lecz nie zawsze potrafi ułożyć je w spójną całość.
Cztery teksty, jeden problem
Punktem wyjścia do tej dyskusji są cztery teksty opublikowane w „Studiu Opinii”.
Pierwszy to koncepcja rozwoju Polski przedstawiona przez prof. Krzysztofa J. Konsztowicza w artykule „Czy radykalne centrum wyprowadzi nas z Magdalenki?”. Jej sednem jest państwo budujące przyszłość na wiedzy, nauce, edukacji, innowacyjności i nowoczesnej gospodarce.
Mój tekst „Po Magdalence — państwo dla wiedzy i innowacji” rozwijał tę myśl. Polska nie może utrwalać modelu opartego na taniej pracy, prostym montażu i imporcie cudzych technologii. Musi rozwijać własne kompetencje naukowe, technologiczne, przemysłowe, energetyczne i organizacyjne.
Trzeci artykuł, „Wygrać Polskę 2027 — wielka strategia państwa polskiego”, dotyczył politycznego warunku realizacji takiego projektu. Obóz demokratyczny nie wygra wyborów samą techniką tworzenia list, budowania bloków i przeliczania mandatów. Musi odpowiedzieć, po co chce rządzić i jaki mandat chce uzyskać od obywateli.
Czwartym głosem jest artykuł prof. Krzysztofa J. Konsztowicza „PO MAGDALENCE — kiedy wreszcie do XXI wieku?”. Autor podziela potrzebę wyznaczenia długofalowych celów, lecz polemizuje z częścią moich propozycji ustrojowych. Zwraca również uwagę na konieczność rzetelnej diagnozy, mierzalnych celów i mapy drogowej.
Takie różnice stanowisk są treścią potrzebnej debaty, a nie przeszkodą w jej rozpoczęciu.
Przywołane artykuły wskazały kierunek. Ten tekst ma rozpocząć rozmowę o tym, jak przejść od kierunku do wielkiej strategii państwa polskiego. Nie przedstawiam gotowego dokumentu. Proponuję pytania, bez których taki dokument nie powstanie.
Czym strategia nie jest
Wielka strategia państwa polskiego nie może być programem jednej partii ani listą wyborczych obietnic. Nie zastąpi też budżetu, ustaw, harmonogramów inwestycji czy decyzji rządu.
Nie może być katalogiem wszystkich słusznych celów: lepszej szkoły, krótszych kolejek do lekarzy, bezpiecznej energii, silnej armii, mieszkań, nowoczesnego przemysłu i sprawnej administracji. Strategia zaczyna się, kiedy trzeba ustalić wzajemne związki tych celów, ich hierarchię i kolejność, a także koszty oraz ryzyka.
Nie oznacza rezygnacji z demokratycznego sporu. Partie powinny różnić się w sprawie podatków, redystrybucji, długu, tempa transformacji energetycznej, polityki mieszkaniowej, praw pracowniczych, migracji czy zakresu usług publicznych.
Zdecydowanie nie powinny po każdej zmianie władzy od nowa kwestionować podstawowych warunków rozwoju: sprawnych instytucji, niezależnych sądów, dobrej edukacji, bezpiecznej energii, nowoczesnej gospodarki, bezpieczeństwa militarnego oraz silnej pozycji Polski w Unii Europejskiej i NATO. To nie jest zgoda narodowa ani rządy ekspertów. To higiena państwowa.
Co powinna zawierać strategia
Strategia państwa nie musi od razu być gotowym planem wykonawczym. Musi jednak wskazać, jak do takiego planu dojść.
Powinna odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:
- Jakie są trwałe i nadrzędne cele Polski na najbliższe kilkanaście lub kilkadziesiąt lat?
- Które cele są warunkiem realizacji innych?
- Co należy zrobić najpierw, a co może poczekać?
- Jakie zasoby, ograniczenia i ryzyka musi uwzględnić państwo?
- Z czego będą finansowane najważniejsze działania?
- Kto odpowiada za ich wykonanie?
- Jak obywatele będą mogli sprawdzać rezultaty?
Szczególnie istotne są dwa pytania: co jest warunkiem czego i według jakich kryteriów rozstrzygać konflikty między celami? Bez odpowiedzi na nie strategia łatwo stanie się kolejną listą dobrych intencji.
Strategia bez wykonania jest nieukończona. Wykonanie bez strategii jest ślepe. Dlatego musi ona prowadzić do programów rządowych, ustaw, budżetów, wieloletnich planów inwestycyjnych, wskazania instytucji odpowiedzialnych za realizację i jawnych mierników rezultatów.
Nie należy żądać od pierwszego zaproszenia do dyskusji pełnego kosztorysu i harmonogramu dla każdej dziedziny. Takie elementy powinny być wynikiem dalszej pracy, a nie warunkiem rozpoczęcia rozmowy.
Cele do dyskusji
Poniższe propozycje nie są zamkniętym projektem strategii. Stanowią punkt wyjścia. Można je uzupełniać, łączyć, zmieniać ich kolejność albo odrzucać.
Najważniejsze jest ustalenie nie tylko tego, jakie cele są potrzebne, lecz także tego, które z nich stanowią fundament rozwoju, a które są jego rezultatami lub narzędziami.
Polska bezpieczna i europejska
Bezpieczeństwo to nie tylko armia. To również obrona cywilna, odporność infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwo energetyczne, cyberbezpieczeństwo, sprawne służby i zdolność państwa do działania w sytuacji kryzysowej.
Polska nie osiągnie samodzielnie skali potrzebnej do długotrwałej konkurencji technologicznej, gospodarczej i militarnej z USA oraz Chinami. Powinna współtworzyć silniejszą Unię Europejską, zdolną rozwijać naukę, przemysł, bezpieczeństwo, wspólny rynek i technologie przyszłości.
Trwałe zakotwiczenie w NATO pozostaje podstawą bezpieczeństwa militarnego. Silna pozycja Polski w Unii, NATO i współpracy regionalnej nie musi ograniczać suwerenności. Przeciwnie — może być warunkiem jej realnego wykonywania.
Współczesna suwerenność oznacza zdolność ochrony własnych interesów dzięki kompetencjom, nowoczesnej gospodarce i trwałym sojuszom.
Rozwój oparty na wiedzy — społeczeństwo innowacyjne i kreatywne
Punktem wyjścia musi być edukacja: od przedszkola po uczelnię. Szkoła powinna uczyć języka, rozumienia tekstu, myślenia matematycznego, samodzielności, współpracy, sprawdzania źródeł i odpowiedzialnego korzystania z technologii.
Szkoła średnia powinna dobrze przygotowywać zarówno do studiów, jak i do pracy. Potrzebne są silne szkoły techniczne i branżowe, powiązane z lokalnym rynkiem pracy oraz rzeczywistym doradztwem zawodowym.
Uczelnie i instytuty naukowe potrzebują stabilnego finansowania, autonomii, przejrzystych zasad awansu oraz silniejszych relacji z gospodarką. Państwo powinno wspierać nie tylko badania podstawowe, lecz także wdrażanie ich wyników w energetyce, medycynie, przemyśle, rolnictwie, obronności i usługach.
Sztuczna inteligencja powinna wzmacniać kompetencje uczniów, nauczycieli, lekarzy, urzędników i przedsiębiorców. Nie może być ani gadżetem dla nielicznych, ani wyłącznie sposobem obniżania kosztów pracy. Powinna poprawiać produktywność i jakość usług publicznych, przy zachowaniu ochrony danych oraz ludzkiej odpowiedzialności za decyzje.
Polska tworząca wartość
Polska nie może przez kolejne dekady opierać konkurencyjności na taniej pracy, prostym montażu i imporcie cudzych rozwiązań. Musi coraz więcej tworzyć: własne produkty, technologie, patenty, kompetencje, przedsiębiorstwa i instytucje zdolne do działania na rynku międzynarodowym.
Warunkiem jest energia dostępna, stabilna i bezpieczna. Strategia musi połączyć modernizację sieci, nowe źródła energii, termomodernizację, efektywność energetyczną, potrzeby przemysłu i gospodarstw domowych oraz konkurencyjność firm.
Tu pojawiają się prawdziwe pytania strategiczne. Jaki model energetyczny jest dla Polski najlepszy? Które inwestycje powinny mieć pierwszeństwo? Jak podzielić koszty transformacji? Jaka część finansowania powinna pochodzić z budżetu, środków europejskich, kapitału prywatnego i cen energii?
Nie ma uczciwej strategii bez odpowiedzi na pytanie o koszty i ich podział.
Państwo polskie spójne społecznie i terytorialnie
Rozwój nie może kończyć się na granicach metropolii. Polska lokalna potrzebuje transportu publicznego, szybkiego internetu, dostępnej szkoły, przychodni, mieszkań, dobrych miejsc pracy i silnego samorządu.
Zdrowie, mieszkania, kolej, autobusy i usługi dla seniorów nie są dodatkiem do nowoczesności. Są warunkiem społecznego zaufania, aktywności zawodowej, bezpieczeństwa rodzin i gotowości obywateli do ponoszenia kosztów koniecznych zmian.
Obywatel nie musi znać tytułu strategii. Ma odczuć jej skutki: krótszy czas oczekiwania na diagnozę, dostępny autobus lub pociąg, sprawniej załatwioną sprawę urzędową, stabilniejszy rachunek za energię, większą dostępność mieszkania i poczucie, że państwo przestaje być przeszkodą.
Polska sprawnym państwem prawa
Nawet najlepsze cele pozostaną na papierze, jeśli państwo nie będzie zdolne ich realizować. Potrzebuje profesjonalnej administracji, stabilnego prawa, sprawnych sądów, niezależnej prokuratury, jasnych procedur, jawności wydatków i usług publicznych dostępnych cyfrowo.
Profesjonalna służba publiczna musi być chroniona przed traktowaniem państwa jako łupu partyjnego. Bez jej kompetencji żaden rząd nie przygotuje dobrze wielkich inwestycji, nie obroni interesu publicznego w umowach, nie zbuduje skutecznej polityki przemysłowej ani nie wykorzysta technologii w służbie obywatelowi.
Sprawność państwa nie polega na mnożeniu aplikacji i formularzy. Polega na tym, że obywatel rozumie reguły, urząd działa w terminie, decyzję można sprawdzić, a odpowiedzialny za nią człowiek nie jest anonimowy.
Zaproszenie Czytelników do debaty
Nie przedstawiam gotowego projektu, który należałoby tylko zaakceptować. Zapraszam do dyskusji zarówno o samej idei strategii, jak i o proponowanych celach oraz sposobie ich realizacji.
Na początek proponuję trzy pytania podstawowe:
- Czy wskazane cele obejmują najważniejsze warunki przyszłości Polski? Czego brakuje, co należy usunąć, a co połączyć?
- Które cele są nadrzędne i od czego zależy realizacja pozostałych? Czy bezpieczeństwo, sprawne państwo, edukacja i energia tworzą fundament, bez którego inne cele pozostaną niewykonalne?
- Jak rozstrzygać konflikty między celami, gdy nie da się zrealizować wszystkiego jednocześnie? Jak ustalać priorytety, dzielić koszty i oceniać ryzyko?
W dalszej kolejności warto odpowiedzieć na następujące pytania:
- Jak ustalić kolejność działań? Co powinno zostać wykonane do 2031 roku, co do 2035 roku, a co wymaga perspektywy 2040–2045?
- Jakie mierniki powinny pokazywać, czy Polska rzeczywiście zmierza w uzgodnionym kierunku?
- Kto powinien uczestniczyć w tworzeniu strategii: rząd, parlament, samorządy, uczelnie, przedsiębiorcy, związki zawodowe, organizacje społeczne, eksperci, media i obywatele?
- Jak ochronić cele strategiczne przed porzuceniem po zmianie władzy, nie ograniczając prawa wyborców i kolejnych rządów do demokratycznej zmiany środków oraz priorytetów?
- Czy punktem wyjścia powinien być krótki manifest strategiczny: kilkanaście tez, kilka celów długofalowych i kilka mierzalnych zobowiązań na kadencję 2027–2031?
- Jakie pytania należy skierować do ugrupowań politycznych przed wyborami 2027 roku, aby ich odpowiedzi stały się publicznym sprawdzianem odpowiedzialności?
Nie oczekuję, że każdy uczestnik debaty odpowie na wszystkie pytania. Równie cenny może być głos dotyczący jednej dziedziny, wskazanie pominiętego problemu albo zakwestionowanie założenia, które wydaje się oczywiste.
Od dyskusji do pracy
Dyskusja pod tekstem może i powinna być pierwszym etapem. Nie chodzi o osiągnięcie pełnej zgody, lecz o rozpoznanie rzeczywistych sporów, interesów, czynników ryzyka i możliwych wspólnych celów.
Drugim etapem mógłby być krótki dokument roboczy: definicja strategii, kilka celów długofalowych, główne zagrożenia, propozycja instytucji odpowiedzialnych oraz pytania o finansowanie, harmonogram i mierniki.
Taki dokument powinien następnie zostać poddany ocenie ludzi nauki, samorządowców, przedsiębiorców, pracowników, nauczycieli, lekarzy, organizacji zawodowych, związków zawodowych, organizacji obywatelskich i mediów.
Strategia tworzona wyłącznie w gabinetach ekspertów nie uzyska społecznego mandatu. Tworzona wyłącznie w partyjnych gabinetach będzie narażona na to, że kolejna większość potraktuje ją jak dokument poprzedników.
Dopiero po takiej pracy można skierować do partii i kandydatów publiczne pytania: które cele przyjmują, które kwestionują, jakie proponują środki, terminy, źródła finansowania oraz mechanizmy kontroli.
Wtedy strategia nie będzie ani petycją, ani kolejnym apelem. Stanie się sprawdzianem wiarygodności ludzi ubiegających się o władzę.
Debata punktem wyjścia
Nie twierdzę, że jeden autor, jeden portal lub grupa jego czytelników stworzą wielką strategię państwa polskiego. Twierdzę natomiast, że bez rozpoczęcia takiej rozmowy Polska pozostanie państwem reagującym, zamiast państwem wybierającym własną drogę.
Strategia nie wyłącza demokratycznego sporu. Przeciwnie — wymaga go. Zmusza przy tym, aby spór dotyczył rzeczywistych wyborów: priorytetów, kosztów, czynników ryzyka, tempa zmian i odpowiedzialności.
Zapraszam Czytelników „Studia Opinii” nie do potwierdzania gotowych tez, lecz do ich kwestionowania, uzupełniania i porządkowania. Od tego musi zacząć się każda poważna rozmowa o przyszłości Polski.
Sławek
