2014-03-12. czytam i szczypię się w policzek. ten fragment mojej pięknej twarzy od lat już jest porośnięty srebrną brodą. osobnicy gatunku homo sapiens z takim odcieniem owłosienia mają, jak wiadomo, skłonność do trzeźwej refleksji na zdarzenia. nie dziwią się więc byle tytułowi na gazetowej płachcie. a tu – masz babo placek… zamiast codziennej porcji połajanek w stylu: kto narobił pod mój próg, peany na cześć przywódcy lojalnej opozycji. media pełne są wzruszających opisów jak to jarosław ka. oklaskiwał sejmowe przemówienie (premiera) donalda tu. nie tylko oklaskiwał, lecz nawet, choć od czasów poprzedniej prezydentury, z którą był silnie spokrewniony, nigdy nie chodził, poszedł na posiedzenie BBN. nie tylko na nie przyszedł, ale uścisnął dłoń premiera tu., (którego przecież od dawna już należało rozliczyć z katastrofalnego zamachu czy też zamaszystej katastrofy). podał również rękę prezydentowi ko., wybranemu przez nieporozumienie.
choć od tego posiedzenia sejmu i BBM w sprawie sytuacji na ukrainie minęło już nieco czasu, a wydarzenia rozgrywają się z dużym przyśpieszeniem, temat nie sczezł z wokandy. we wtorek można było przeczytać w „GW”:
„Sytuacja na Ukrainie z pewnością pomoże PO odzyskać stracone sondażowe punkty. Ma fantastyczny fundament, na którym może budować wizerunek partii odpowiedzialnej i liczącej się w Europie. Premier i minister spraw zagranicznych pokazali i klasę, i skuteczność. To samo można powiedzieć o Jarosławie Kaczyńskim – odłożył doraźne spory na bok. To też dobra podstawa do budowania skutecznej kampanii wyborczej, pod warunkiem jednak, że nie wrócą dawne obsesje. Nie ma wątpliwości, że PiS, który swoją skuteczność buduje na totalnym sprzeciwie wobec rządzących, musi teraz całkowicie się zreorganizować. Wielu już wątpi w szczerość przemiany. Ale przynajmniej przez moment zostańmy ze złudzeniem, że nauczyliśmy się czegoś ważnego w tych dniach niepokoju – że mimo różnic, sporów i demonów, które nami targają, jesteśmy wspólnotą, mamy wspólne interesy i wartości.”
ta chwila normalności w życiu politycznym jest w polsce zjawiskiem tak egzotycznym, że wprawia wszystkich dookoła w osłupienie i godna jest pióra mistrza sławomira. mogę sobie łatwo wyobrazić dziękczynne przesłanie mrożka: pragnę serdecznie podziękować kochanemu panu bandycie za to, że nie ugodził mnie majchrem, choć mógłby łatwo to uczynić, bo zetknął się ze mną w miejscu publicznym. ta cnota zaniechania uwidacznia wszystkim jak dobrym krajem jest polska, w której nawet notoryczni przestępcy są wierzącymi chrześcijanami i stosują się jeżeli już nie do 6. , to przynajmniej do 5. przykazania.
gdyby wszelako któremuś z czytelników wydało się, że posłużyłem się zbyt ekstremalnym przykładem, to mam w zanadrzu również wersję lajt, opartą na autentycznym zdarzeniu.
moja warszawska znajoma, która dziś pracuje w policji, wspomina z rozrzewnieniem swój pierwszy kontakt z drogówką w swoich latach szkolnych. pewnego dnia poszła zdać egzamin na kartę rowerową i zasiadła przed zasapanym funkcjonariuszem, stukającym z wysiłkiem w klawisze maszyny do pisania
– nazwisko i imię?
– …ra …ska
– miejsce urodzenia?
– phnom penh
– gdzie to jest?
– w kambodży
– gdzie?
– pisz warszawa – pouczył kolegę starszy rangą funkcjonariusz zza sąsiedniego biurka…
prezes ka. również zdał w tych podniosłych dniach egzamin na kartę rowerową. na pytanie o miejsce urodzenia odpowiedział „majdan” i funkcjonariusz drogówki wklepał w komputer dumną nazwę: warszawa
nathan gurfinkiel


Ja też ze wzruszeniem czytam relacje z wydarzenia, jakim jest to że prezes komuś podał rękę lub nie i co z tego wynika dla przyszłości Polski. Przypomina to analizy kremlinologów, którzy na podstawie kolejności ustawienia ludzi na trybunie snuli rozważania co do zmian układu sił we władzach i przyszłości ZSRR.
No toć już od kilku dni Gwardia Sempiterniańska Prezesa głosi wszom i wobec, że to nie prezes się zmienił, tylko ten okropny Kaszub nawrócił się na wiarę jarosławną i „mówi językiem PiS”.
A już Biblia nakazuje, by przytulić do piersi sk***syna marnotrawnego, czyż nie?
Nic nie znormalniało, ja już na pewno nie jarosław ka. On coś knuje, kto się założy?
Nie założę się. Prezes ma Końskie Prawo Jazdy i znowu wiatr mu rozwiewa pukle. A nikt nie rozkazuje wiatrom. Po jakimś fakcie można to dopiero interpretować – w te i wefte. Słyszałem, że ostatnio był u astrologa.
Ale, ale nie chciałbym, żeby umknęła PT. Autorowi i jeszcze P.szym.T. Czytelnikom trafność tezy adama ho, że PO mówi językiem pis-u. Bo mówi i to nie od dziś!
…”ten okropny Kaszub nawrócił się na wiarę jarosławną i „mówi językiem PiS”….
z bardzo czytelnym przesłaniem: kochani polacy, głosujcie na nas. nie wybierajcie nędznej kopii zamiast oryginału.
wiem (i chyba wynika z tekstu, że wielki jan wilkołaz z goethe mial rację, gdy upstrzył swe główne dzieło sentencją:”verweile doch, du bist so schön”…
Od każdej chwili można pożyczyć sobie „chwilówkę” – oczywiście. Tylko z każdą chwilą – jak wykazują te słupki – ubywa żyrantów. (co się po niemiecku tak ładnie nazywają: Gläubiger).
Wszelako trzeba być ostrożnym, bo istnieje też inna – du glaubst zu schieben und du wirst geschoben.
Nie wiem czy ma pan swiadomosc, ale doskonale z tym pisaniem trafia w glowny nurt intenetowego tworzenia. Ten sam brak argumentow, atakowanie osoby a nie programu. Tego juz nawet telewizja publiczna nie praktykuje. Jest resortowa, pokazuje swoje preferencje, ale zadaje drugiej stronie madre pytania. Jest to dla wielu na tej stronie bardzo bolesne i rozczarowujace. Na koniec maly plusik, to co pan pisze to takie soft porno.
sza, jacku!
Art. 265
§ 1. Kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje niejawne o klauzuli „tajne” lub „ścisle tajne”, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.