2012-08-01. Zjawisko, które staje się coraz bardziej niepokojące – nie pojawiło się dziś. Rozum choruje. Dotyka to ludzi w różnym wieku, ale najgorsze spustoszenie robi wśród ludzi młodych. Nie wiedzą, jak dalece wypaczone są pojęcia opisujące polską rzeczywistość, nie znają historii, nie mają doświadczeń, ani czego z czym porównać. Często są ofiarami takiej czy innej ideowej mody. A tupet i pewność są proporcjonalne do niewiedzy.
Najdobitniej widać to na zwolennikach radykalnej „prawicy”. Wśród tych nieświadomych entuzjastów draki i wścieklizny dziś nic nie jest tak proste – panuje olbrzymie pomieszanie pojęć i politycznych etykietek. Nie wszystko co radykalne jest prawicą. Tak jak nie wszystko co wyczyniają, musi być dziełem faszystów, choć na to wygląda. Być może uświadomienie sobie tego pozwoliło by im uleczyć się z tego.
Tu nie chodzi tylko o ludzi „wodza”, choć nie ukrywam, że głównie o jego wyznawców. Sporej znów części zwolenników prezesa, która gustuje w wulgarności internetowej, nie musi motywować aż faszyzowanie. Choć tak właśnie się odsłaniają. To też jego zwolennicy, zgadzam się: są wyłącznie „przeciw”, a wódz wciąż udowadnia, że konflikt jest jego sposobem na politykę. A ileż było trzeba cynizmu, by wpaść na pomysł „operacji Romeo”, czymże był on jak nie totalnym podporządkowaniem wszelkich zasad swoim celom?
Z przykrością trzeba stwierdzić, ze ten awanturniczy styl – jak to na wojence bywa – udziela się niekiedy i innym uczestnikom politycznej sceny. I to nie są żarty. To zawsze daje do myślenia, kiedy polityka zawodzi poczucie humoru. Infantylna wymówka przy rozbiciu rozmów Trójkąta Weimarskiego wiele mówiła o innych poczynaniach. Zło rzadko robi się na zabawnie.


*Uwagi bardzo słuszne. Wszak gdy rozum zasypia, budzą się upiory. Akurat czytam sporo gazet z relacjami z tego, co się działo w Niemczech w latach 1932-33. Upiory już tam harcowały. Do tego, aby weszły w taniec śmiertelny, potrzeba radykalizowania się dwóch stron (tam naziści mieli przeciw sobie równie radykalnych komunistów). U nas na razie krzyczą i prężą muskuły zwolennicy PiS-u (choć to coraz częściej już tylko pisk). Uwijają się nie tylko w internecie, ale nawet na cmentarzach i przy grobach bohaterów. Prowokują. Na szczęście nikt im nie odpowiada równie radykalnie. Jeżeli nikogo nie sprowokują, będą coraz mniej słyszalni – mimo nagłaśniania ich aktywności przez media, które w relacjach z „patriotycznych” ceremonii zwykle podają zwiększoną liczbę „patriotów”.
Pozostaje marzyć o sensownej opozycji.
Serdecznie pozdrawiam.
„Pozostaje marzyć o sensownej opozycji”
Pozostaje marzyć o sensownym RZADZIE, i o sensownej OPOZYCJI.
*Dobrze, że w Ameryce już Murzynów nie biją. Marzyć sobie każdy może, o czym chce. Najlepiej pod swoim nazwiskiem.
*Swój „sukces” PiS-patrioci zawdzięczają przede wszystkim mediom en bloc.Byle kichnięcie panaprezesowe,byle jakie nowe słówko celowo wtrącone przez niego jest podchwytywane przez media i puszczane w lud…A prosty lud to kupuje bo prosty lud lubi awanturki.
Dopóki media nie zaczną ignorowac burzyciela – kaczora dopóty będzie on miał swoje dwadzieścia kilka procent wyborców , „buczaczy cmentarnych” i kiboli – „patriotów” … A i polski krk powinien być wstrzemięźliwszy w głoszeniu PiS-wiary…