Andrzej Lewandowski: Rodzinna fotografia

rzub2015-01-15.

ECHA WYDARZEŃ: Z natłoku spraw i wydarzeń ze sportem związanych wybiorę kilka. Pozostałe niech żyją życiem własnym…

Odszedł Ryszard Zub. Jak większość jego kolegów po szabli ze sławnej drużyny szkolonej przez węgierskiego fechtmistrza Janosa Keveya. Wiek, jak to się mówi, słuszny, ale odejście przedwczesne. We Włoszech, gdzie mieszkał i pracował. Szkoląc tamtejszych szermierzy, gdy własną szablę zawiesił na kołku. W Ojczyźnie bywał, pamiętam jak spotkałem Go –  lata temu –  w biurze Ryszarda Parulskiego, mecenasa i też szermierza-olimpijczyka.

Zgodnie ze złym zwyczajem o pożegnaniu ze światem mało który portal internetowy pamiętał. Z tego wniosek, że trzeba przypomnieć Osobę. „Trzykrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich: w 1956, 1960 i w1964. Na każdych zdobywał medal w konkurencji drużynowej: srebrny w 1956 i 1960 oraz brązowy w 1964. Należy do najbardziej utytułowanych polskich olimpijczyków. W drużynie zdobywał również medale mistrzostw świata: brązowy w 1957 oraz czterokrotnie złoty w 1959, 1961, 1962, i 1963. Po zakończeniu kariery zawodniczej był trenerem w Polsce i we Włoszech.”

„Gruby” –  ksywa z zawodniczej przeszłości, trzymał szablę w lewej ręce, magister-awuefiuak… Jeden z tych, którzy nasz sport w świecie rozsławili…

Myśl o ryzyku oraz napięciu, które owo ryzyko z wielkiego czyni jeszcze większym… I czy w ogóle ryzyko ma rozsądne granice?

–  Na sławnym rajdzie Dakar rozstał się z naszym światem motocyklista Michał Hernik. Z Krakowa, 39 lat, debiutował w imprezie, która na sportowej drodze miała urzeczywistnić wieloletnie wrażenia. Nie kraksa, nie tzw. inne zdarzenie drogowe, lecz – jak się okazało –  upał prowadzący do takiego odwodnienia, że … Dramat. Niby na swój sposób wpisany w ryzyko sportu na takim poziomie, ale jednak zmuszający do głębszej refleksji. Kołacze mi się pytanie: czy organizatorzy wielu imprez, chcąc by wciąż wyrównana rywalizacja była bardziej kolorowa nie za łatwo czynią to przez utrudnianie warunków.

Dla kolarzy –  takie góry, by były „selektywne”, wspinacze sami wymyślili normy podboju szczytów m. in. bez tlenu, a wysokość taka, ze pilot myśliwca dawno już założył maskę, upał – nadupał… Wiem, upraszczam, ale, czy nic nie jest –  jak to mówią – na rzeczy?

Justyna Kowalczyk, inny odcień ryzyka. Dyspozycja psychofizyczna w pewnym dołku ( wciąż wierzę, że przejściowo), a program jak w czasie szczytu szczytów. I organizm nie wytrzymuje, omdlenie na trasie, która wprawdzie bezsensownie (moje zdanie) mordercza, ale wcześniej dawała sukcesy? Czy nie plącze się myśl, że gdy natura mówi jedno, nie zawsze warto mówić jej coś odwrotnego? I np. odzipnąć, a nie iść na batalię z sobą? Powtarzam –  sądzę, że będzie ok, ale mistrzyni na deskach ( bokserska przenośnia to obrazek wywołujący znak zapytania…

Noworocznie spotkała się Rodzina Olimpijska. Niech mi „pierwszy rząd” ceremonii nie ma za złe, że ten fragment zostawiam na boku. Tak to już ze mną jest, iż skupiam się na części umownie zwanej towarzyską. Nie tylko dlatego, że kuchnia przednia, ale po pierwsze –  dlatego, ze jest okazja do spotkań, których na innych płaszczyznach sportu coraz mniej. Międzypokoleniowych, pełnych wspomnień, refleksji. I w ogóle –  fajnych.

Znów zapamiętałem wiele obrazów. Np. jak Janusz Gortat medalista w boksie opowiada o dzieciństwie Marcina Gortata –  dziś jednej z gwiazd NBA. Jak mu zakładał rękawice i bawił się z synem w boks, a potem podpowiedział, ze koszykówka to będzie TO… I wpada do ucha nutka żalu, że chyba rodzimy światek koszykarski nie bardzo rękę przyłożył… potrzebna była „ręka zagraniczna”…

Ryszard Szurkowski akurat ma urodziny, więc przyjmuje życzenia. Sam stawia pytanie, co myślę o zorganizowaniu muzeum kolarstwa? „Tyle sprzętu jest w piwnicach, tyle ciekawych eksponatów…” Może…

Pani Dorota Idzi (24-krotna medalistka mistrzostw świata i 12-krotna mistrzostw Europy, uczestniczka Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000. 5-krotna mistrzyni Polski…) przyjmuje życzenia „na nową drogę życia” –  została wiceministrem sportu. Ciekawe, pięciobój nowoczesny najłatwiej zdobywa ministerstwo. Był wice Zbyszek Pacelt, teraz poseł, jest pani Dorota… No, najwyżej z olimpijskiego grona we władzach administracji to jednak był kolarz –  Mietek Nowicki, minister sportu. Też ucinamy pogaduchę. „Wiesz, że wkrótce będę miał wnuka? Wnuczka jest, ale wnuk, to zachowanie linii rodowej… ” Będą młodzi Nowiccy!

Red. Tomek Zimoch agituje ekskoszykarza Andrzeja Pstrokońskiego, by w książkę przekształcił wspomnienia –  sportowe, okupacyjne, życiowe, które publikuje na Facebooku. Swoje i rodzinne; także kilka „ w imieniu” Witolda Zagórskiego, kolegi z boiska i trenerki.

Wspieram Pana Tomka, dodając, że np. andrzejowe opowieści o przeżywanym przez dziecko Powstaniu Warszawskim są kapitalnym dokumentem czasów. Podobnie jak wspomnienia sławnego kiedyś kolarza Elka Grabowskiego… Andrzej Szalewicz, Zbigniew Pacelt, Janusz Kluczyński, Zbigniew Sikora spierają się o pomysł, czy PKOl nie powinien stworzyć dyskusyjnego klubu seniorów olimpijskich; nie „od nowego roku”, pracującego na okrągło…

… Gdy już nogi zabolą od chodzenia między znajomymi, można pogadać na siedząco. Zenon Jaskuła (kłania się m.in. Tour de France), Marian Woronin (sto metrów w 10 sekund), Wojciech Gąsowski ( słynne „prywatki”, ale też kibicowanie sportowi od chłopięcia po dziś), pani Ania Kalata –  kiedyś na funkcji ministerialnej, teraz m.in. jako człowiek sportu. Uroda, figura, poczucie humoru… Ze słów wnoszę, że stosuje sportową metodę na drodze przez życie; wygrała z kilogramami i innym radzi, jak to robić… Wygląda jak wnuczka, a sama mówi, że… jest babcią. Sprawdziłem w sieci, maleńki wnuk ma piękne imię… I tak dalej i tak dalej. Przynajmniej raz w roku, w styczniu…

Teraz wklejka z rumieńcem zawstydzenia, bez komentarza: „Grupa kibiców w drodze na coroczną pielgrzymkę na Jasną Górę okradła stację paliw. Wywołali sztuczny tłok i ukradli z półek różne towary. Kilka godzin później policja zatrzymała pięć osób. Do zdarzenia doszło w miniony weekend w okolicach Jędrzejowa (woj. świętokrzyskie).”

I na finiszu felietonu odpowiedź prezesa ciężarowców na emaliowe pytanie o losy sławnego zawodnika, który stoi pod zarzutem stosowania środka dopingującego:

Szanowny Panie, Postępowanie w sprawie prowadzi Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów ( IWF) i do czasu jego zakończenia nie podajemy szczegółowej informacji. Do czasu zakończenia postępowania p. M. D. jest zawieszony w prawach zawodnika. Do chwili obecnej nie otrzymaliśmy również wyniku badania próbki „B”.

Prezes PZPC Szymon Kołecki

W liście są pełne personalia, pominę do rozstrzygnięcia sprawy. A Panu Szymonowi cześć i chwała za szybką reakcję. Europa!

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. skrzydla 2015-01-20
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com