Dziś słowo o muzyce, która rzadko u nas gości, aczkolwiek przed laty, jako bywalców warszawskiej Filharmonii Narodowej widywało się redaktorów Bogdana Misia i Ernesta Skalskiego, obecnie z grona Studia Opinii spotykam tu panią prof. Elżbietę Skotnicką – Illasiewicz (siostra mojego nieżyjącego przyjaciela, wybitnego artysty Jana Skotnickiego, twórcy Teatru Dramatycznego w Płocku; w styczniu br. odbyła się uroczystość nadania imienia Jana Skotnickiego Scenie Kameralnej teatru płockiego). Przywiązanie do muzyki bierze się pewnie stąd, że zdobyłem muzyczne wykształcenie na poziomie podstawowym i do dziś zasiadam do domowego pianina wtedy, gdy nikt w promieniu kilometra nie jest w stanie usłyszeć tej gry. Jestem melomanem. Dlatego zabieram głos.
Po perturbacjach pogodowych (śnieżyca w Nowym Yorku), z opóźnieniem kilku dni, na najbardziej prestiżowej scenie świata – Metropolitan Opera, odbyła się premiera dyptyku „Jolanta/Zamek Sinobrodego” w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Wystąpił również światowej sławy tenor Piotr Beczała. Publiczność przyjęła spektakl owacjami na stojąco. „Polscy artyści byli w spektaklu wszystkim. Ich wkład w produkcję był znakomity i stanowił wspaniały podarunek dla widowni Nowego Jorku” — powiedział dyrektor Metropolitan Opera Peter Gelb. Teraz rozważa on wystawienie polskiej opery. Piotr Beczała uważa, że droga do tego została właśnie utorowana. Dotychczas wystawiono w Metropolitan Opera jednie „Manru” Paderewskiego. 113 lat temu!
Ale sukces Polaków na deskach Metropolitan Opera – to jedna strona medalu. Druga zapisana została całkiem inaczej.
Orkiestrą dyrygował Rosjanin Walerij Giergijew. Partię tytułowej Jolanty śpiewała jego rodaczka Anna Netrebko. On jest wybitnym dyrygentem, ona śpiewa „jak z nut”. Jednak oboje gorliwie popierają Putina, czynią to publicznie. Gdy po zakończeniu premiery artyści kłaniali się publiczności, w momencie, gdy Netrebko przyjmowała kwiaty, na scenę wbiegł mężczyzna. Trzymał plakat z hasłami sprzeciwu wobec polityki Putina wobec Ukrainy oraz przeciwko obecności obojga – Giergiejewa i Netrebko – w Nowym Jorku. Także przed gmachem opery demonstrowała grupa osób.
Na plakacie widniała widać twarz Władimira Putina ucharakteryzowana na Hitlera. Mężczyzna rozwinął plakat i pokazał go najpierw widowni, a następnie odwrócił się i pokazał go artystom. Następnie został zaaresztowany.
Jak to jest z tą muzyką, jak to jest z dyrygentami, artystami, którzy byli czy też są obecnie na usługach reżimów totalitarnych, wspierają dyktatorów, prezydentów – agresorów?
Czarną kartę zapisał jeden z największych dyrygentów II połowy XX w. – Herbert von Karajan. Przełomowym momentem w jego karierze było poprowadzenie w 1939 r. w berlińskiej operze m.in. „Śpiewaków norymberskich” Wagnera. Odniósł sukces muzyczny i zyskał poparcie nazistów. Został dyrektorem pierwszej sceny III Rzeszy. Jego nazwisko figurowało na Gottbegnadeten-Liste (Lista obdarzonych łaską bożą w III Rzeszy). Po drugiej wojnie światowej za przynależność do NSDAP ukarany został zakazem występów. Na krótko.
Po dzień dzisiejszy toczy się dyskusja – na ile twórczość muzyczna Ryszarda Wagnera, jego opery, w których brzmi siła germańska, dała impuls do stworzenia, czy współtworzenia ideowych fundamentów Rzeszy hitlerowskiej. Do Wagnera odwoływał się Hitler, wziął go za patrona. Jednak Ryszard Wagner umarł… w 1883 r., dokładnie pół wieku przed dojściem Hitlera do władzy. Więc gdzie Krym, gdzie Rzym – chciałoby się zawołać.
A jednak… Prawnuk kompozytora Gottfried Wagner ( ur.1947 r.) doktor muzykologii, reżyser i publicysta, prawnuk kompozytora, w książce „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner – pole minowe”, pokazuje mroczne oblicze swojego pradziadka, antysemity i mizogina.
Prawnuk dowodzi , że za pomocą muzyki można wywoływać negatywne emocje. Uważa, że rasistowskie dziedzictwo Ryszarda Wagnera jest nieludzkie i antyeuropejskie. Jest to – pisze prawnuk kompozytora – śmiertelna trucizna przeszłości, której bezwzględnie należy się pozbyć; Ryszarda Wagnera otacza wielka mistyfikacja, przez ostatnie niemal 200 lat wciąż się go gloryfikuje i nikt się nie zastanawia kim był; a przecież był nie tylko muzykiem, dysponował niesamowitą wręcz zdolnością budzenia w człowieku zła.
Nie bez powodu Hitler włączył rodzinę Wagnerów do swojego klanu , korespondował z jej członkami, spotykał się z nimi. W „Śpiewakach norymberskich” jedna z postaci, przedstawiona jako Żyd, wykrada muzykę drugiej. I prezentuje ją, ale ta muzyka jest zdeformowana. Wagner przedstawia muzykę żydowską jako coś, co jest złe.
Wagner, Hitler, Giergijew, Netrebko, Putin. Nie tylko oni…
Jerzy Klechta


Ach ta muzyka..
Zacznijmy od jej definicji, najprostszej jaka może być a którą to jako uczeń szkoły muzycznej musiałem zapamiętać..
„Muzyka jest jedną ze sztuk pięknych która działa na nasza psychikę za pomocą dźwięków”
Siedzę ci ja w tej sztuce pięknej od bachora, żyję z niej do dzisiaj i znam ciutek środowisko które mnie otaczało o otacza.
Moi mistrzowie odeszli już z tego świata a nasłuchałem się od nich opowieści jak to drzewiej bywało, kto był kim, jakie zasługi poniósł dla kultury, komu się sprzedał i za ile itp.
Najistotniejsza jest ta druga część definicji, działanie na psychikę.. Każdy kompozytor a potem muzyk wykonawca chce oddziaływać na słuchaczy, ba, musi!! Jeśli tego nie potrafi to odbiorcy i środowisko nisko go ocenia. Manipulacja dźwiękiem jest jak manipulacja kolorem, czerń i biel są bezwzględne. Podobnie dźwięk i towarzysząca mu cisza. Wagner był i jest genialny choć jako człowiek to było bydlę. Takich jak on w świecie sztuki były tysiące. Nie interesuje mnie jakie mieli poglądy malarze, poeci, kompozytorzy, ani jak się prowadzili. Istotne jest ich dzieło. Jak jest coś genialne to będzie wieczne.
A polityka? No cóż, politycy dają żyć artystom. Sławna polska muzykolog napisała jak tworzono PRL, że Ludwig van Beethoven przewidział Rewolucję Październikową pisząc swoją
V Symfonię c-moll.
Można i tak..
A odnośnie niełagodzenia obyczajów, kibolskie wykonanie Mazurka Dąbrowskiego na pewno ma wpływ, na naszą narodową psychikę.
ps.
komponowano też i tak.
https://www.youtube.com/watch?v=od7OuxY5kBc
Chyba to mialo wpływ na obyczaje?
Jeśli zgodzimy się, że muzyka może łagodzić obyczaje to jakby z tego wynika również odwrotna zależność. Może też podjudzać.
Cenzura działa. Ale niestety z opóźnieniem.
Zobaczmy jak na dyskotece ludzie są wpędzani w trans, albo jak kibice nakręcają się swoimi piosenkami. Muzyka ma własności narkotyczne. W małych wysublimowanych dawkach (jak herbatka) jest świetna, ale może być i destruktywna (jak heroina). Przykro mi o tym pisać, ale… Wagnera bardzo lubię!
muzyka broni się sama, a przylepiane kompozytorom etykietki szybko odpadają. wagner był wielkim reformatorem opery i fakt, że prywatnie był antysemitą, albo okolicznośż, że hitler go sobie upodobał jako krzewiciela germańskiego ducha jest niewieleo znaczy w porẃnaniu z miejscem, które wagner zajmuje w dziejach muzyki.’wielcy artyści często bywali poliyucznymi idiotami, a w najlepszym razie ta dziedina życia zbioowego nie wiele ich obchodziła.
przytoczony tu przykład jest jest nieco chybiony, bo „spiewacy norymberscy” słabo nadają się jako materiał propagandowy. bardziej poręczna do tych celów byłaby już tetralogia („złoto renu”,”walkiria”, „zygfryd” i „zmierch bogów”). von karajan należał do NSDAP, ale bardziej chyba ze względów koniunktutaralnych, niż z przekonań politycznych(o ile w ogóle miał takie). równie dobrze możnaby zarzucać wielu polskim muzykom przynależność do PZPR, co nie miało samo przez się wpływu na dokonania muzyczne.
Karajan nie zasłynął zresztą nigdy jako wybitny wagnerzysta, a dyrygent mający wybitne dokonania w tym repreruarze, hans knappertbusch,choć również mial legitymację NSDAP uchodził za przeciwnika reżimu i był ledwo tolerowany.
Bruno Walter, który jako żyd musial opuścić scenę w monachium i wyjechać z niemiec dyrygował w roku 1935 jednym z najsłynnejszych wykonań „walkirii” z lotte lehmann i lauritzem melchiorem, prowadząc filharmoników wiedeńskich.
w USA w czasie wojny wielokrotnie nagrywano opery wagnera w znakomitych wykonaniach.
upolitycznianie muzyki wydaje mi się niedorzeczne i nie ma chyba wielkich szans na osiągnięcie jakieś trwałego celu.
również w izraelu wykonywanie muzyki wagnera było obłożone zakazem i w miarȩ upływu lat rygory w tej kwestii stawały się coraz słabsze.
nie wydake mi sie, by polityczna manifestacja na rzecz putina osłabiła zainteresowanie anną netrebko jako śpiewaczką i mogło przekreślić jej dorobek. jest to bieżąca sensacyjka polityczna, która szybko zostanie zapomniana i jeszce jednym potwwierdzeniem faktu, że talent artystyczny często rozmija się z politycznym rozsądkiem i umiarem w zachowaniu.
P.S. – mam w swoich zbiorach znagranie z publicznego występu w berlinie, z roku 1937. najwybitniejszy wówczas skrzypek niemiecki georg kulenkampff wykonywał koncert skrzypcowy e-moll felixa mendelssohna. w owych czasach mendelssohn jako główny żyd w historii muzyki niemieckiej był już obłożony anatemą, ale wirtuoz zagroził goebbelsowu, że opuści na zawsze niemcy, jeżeli będzie musiał zmienimuzyka broni się sama, a przylepiane kompozytorom etykietki szybko odpadają. wagner był wielkim reformatorem opery i fakt, że prywatnie był antysemitą, albo okolicznośż, że hitler go sobie upodobał jako krzewiciela germańskiego ducha jest niewiele znaczy w poróẃnaniu z miejscem, które wagner zajmuje w dziejach muzyki.’wielcy artyści często bywali poliyucznymi idiotami, a w najlepszym razie ta dziedizna życia zbiorowego niewiele ich obchodziła.
przytoczony tu przykład jest jest nieco chybiony, bo „spiewacy norymberscy” słabo nadają się jako materiał propagandowy. bardziej poręczna do tych celów byłaby już tetralogia („złoto renu”,”walkiria”, „zygfryd” i „zmierch bogów”).
von karajan należał do NSDAP, ale bardziej chyba ze względów koniunktutaralnych, niż z przekonań politycznych(o ile w ogóle miał takie). równie dobrze możnaby zarzucać wielu polskim muzykom przynależność do PZPR, co nie miało samo przez się wpływu na dokonania muzyczne.
karajan nie zasłynął zresztą nigdy jako wielki wagnerzysta, a dyrygent mający wybitne dokonania w tym repreruarze, hans knappetsbusch,choć również mial legitymację NSDAP uchodził za przeciwnika reżimu i był ledwo tolerowany.
bruno Walter, który jako żyd musiaćl opuścić scenę w monachium i wyjechać z niemiec dyrygował w roku 1935 jednym z najsłynnejszych wykonań „walkirii” z lotte lehmann i lauritzem melchiorem, prowadząc filharmoników wiedeńskich.
w USA w czasie wojny wielokrotnie nagrywano opery wagnera w znakomitych wykonaniach.
upolitycznianie muzyki wydaje mi się niedorzeczne i nie ma chyba wielkich szans na osiągnięcie jakieś trwałego celu.
również w izraelu wykonywanie muzyki wagnera było obłożone zakazem i w miarȩ upływu lat rygory w tej kwestii stawały się coraz słabsze.
nie wydaje mi się, by polityczna manifestacja na rzecz putina osłabiła zainteresowanie anną netrebko jako śpiewaczką i mogło przekreślić jej dorobek. jest to bieżąca sensacyjka polityczna, która szybko zostanie zapomniana. jest ponadto jeszce jednym potweirdzeniem faktu, że talent artystyczny często rozmija się z politycznym rozsądkiem i umiarem w zachowaniu.
P.S. – mam w swoich zbiorach nagranie koncertu skrzypcowego mendelssohna z wybitnym skrzypkiem georgiem kulenkampffem. jest to zapis z publicznego koncertu w roku 1937. Mendelssohn jako główny żyd w historii muzyki niemieckiej był już w owych czasach obłożony anatemą. kulenkampff oświadczył jednak goebbelsowi, że wyjedzie z niemiec, jeżeli zostanie zmuszony do zmiany repertuaru koncertu. goebbels ugiął się z ledwo tajoną wçiekłością. po opuszczeniu niemiec przez większoś
P.S.
mam w swoich zbiorach nagranie z publicznego występu znakomirego skrzypka Georga Kulenkampffa z 1937 roku z folmarmonikami berlińskimi pod batutą hansa schmidta- isserstedta. obok odnalezionego uchodzącego za zaginiony koncertu skrzypcowego roberta schumanna, kulenkampff zagrał koncert e-moll, op.64 felixa mendelssohna. jako główny żyd w historii muzyki niemieckiej mendelssohn był już w owych czasach obłożony anatemą. Kulenkampff zagroził jednak goebbelsowi, któremu oprócz propagandy podlegała również kultura, że wyjedzie z niemiec, jeżeli będzie musiał zmienić repertuar.
po wyjeździe wielu najznakomitszych muzyków niemieckich goebbels starał się za wszelką cenę zatrzymać tych niewielu wybitnych artystów, którzy pozostali w kraju, by móc utrzymywać, że kultura rozkwita pod rządami narodowych socjalistów. wszechpotężny reichsminister zgodził się więc ze zgrzytaniem zębów na wykonanie zabronionego koncertu mendelssohna,
Kulenkampff wielokrotnie jeszcze robił nazistom złośliwostki, wstawiając do wykonywanych przez siebie koncertów skrzypcowcyh „niearyjskie”kadencje – na przykład koncert beethovena wykonywał z kadencją josepha joachima.
Generalnie, drogi Jerzy: nic mnie nie obchodzą personalia, poglądy i moralność oraz życiorys dowolnego artysty. Jego dzieło jest bytem od niego całkowicie odrębnym i nie ma najmniejszego powodu do wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń do jego odbioru lub w ogóle do oceniania go przez pryzmat osobowości twórcy. Ba, nie ma najmniejszego powodu do wypominania twórcy czegokolwiek, ani nawet do informowania o tym. To są zupełnie i całkowicie różne sprawy. Dotyczy to nie tylko muzyki, ale sztuk plastycznych i literatury także, w ogóle każdej dziedziny sztuki i nauki. Autor genialnej książki czy filmu może sobie być notorycznym pijakiem i gwałcicielem dzieci – co mnie to obchodzi? Oceniam tylko dzieło, powtarzam. Stojący za nim człowiek po prostu nie istnieje.
https://www.youtube.com/watch?v=zuh3WyfVL2M
Herbert von Karajan
Kilka różnych myśli przychodzi mi do głowy czytając ten artykułi komentarze:
– p. Jerzy: To chyba nie muzyka wybiera nas, tylko my muzykę (mniej lub bardziej świadomie). Muzyka więc bardziej odzwierciedla nasze nastroje niż je kształtuje.
– p. Bogdanie: Zapewne jest to sprawa indywidualna, ale dla mnie znajomość nawet pobieżna artysty wzbogaca wrażenia odbioru jego dzieła.
– ogólnie: Herbert von Karajan wprawdzie Austryjak, ale pochodził z Greckiej rodziny Karajannis.
@ tomek kniat – karajan był, jak mi się wydaje, o wiele lepszym dyrygentem za swych młodych lat, niż w pózniejszym okresie kariery.
mam(na analogowych płytach i na szczęście mono) jedno z najlepszych nagrań „cosi fan tutte” z 1954 roku.
elisabeth schwarzkopf, która wykonuje w nim partię fiordiligi powiedziała w jakimś wywiadzie, że nagrania dokonano w tych szczęśliwych latach, kiedy maestro karajan miał jeszcze czas by usiąść i przestudiować partyturę.
później opowiadano o nim anegdoty w rodzaju:
karajan wsiada do taksówki w berlinie
– dokąd? – pyta kierowca
– dokądkolwiek. wszędzie mam coś do roboty