Jerzy Klechta: Muzyka (nie) łagodzi obyczaje (ów)4 min czytania

()

wagner2015-02-02.  

Dziś słowo o muzyce, która rzadko u nas gości, aczkolwiek przed laty, jako bywalców  warszawskiej Filharmonii Narodowej widywało się redaktorów Bogdana Misia i Ernesta Skalskiego, obecnie z grona Studia Opinii spotykam tu panią prof. Elżbietę Skotnicką – Illasiewicz  (siostra mojego nieżyjącego przyjaciela, wybitnego artysty Jana Skotnickiego, twórcy Teatru Dramatycznego w Płocku; w styczniu br. odbyła się uroczystość  nadania imienia Jana Skotnickiego Scenie Kameralnej teatru płockiego). Przywiązanie  do muzyki bierze się pewnie stąd, że zdobyłem muzyczne wykształcenie na poziomie podstawowym i do dziś zasiadam do domowego pianina wtedy, gdy nikt w promieniu kilometra nie jest w stanie usłyszeć tej gry. Jestem melomanem. Dlatego zabieram głos.

Po perturbacjach pogodowych (śnieżyca w Nowym Yorku), z opóźnieniem kilku dni, na najbardziej prestiżowej scenie świata – Metropolitan Opera,  odbyła się  premiera dyptyku „Jolanta/Zamek Sinobrodego” w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Wystąpił również  światowej  sławy tenor Piotr Beczała. Publiczność przyjęła spektakl owacjami na stojąco. „Polscy artyści byli w spektaklu wszystkim. Ich wkład w produkcję był znakomity i stanowił wspaniały podarunek dla widowni Nowego Jorku” — powiedział  dyrektor Metropolitan Opera Peter Gelb. Teraz rozważa on wystawienie polskiej opery.  Piotr Beczała uważa, że droga do tego została właśnie utorowana. Dotychczas wystawiono w Metropolitan Opera jednie „Manru” Paderewskiego. 113 lat temu!

Ale sukces Polaków na deskach Metropolitan Opera – to jedna strona medalu. Druga zapisana została całkiem inaczej.

Orkiestrą dyrygował Rosjanin Walerij Giergijew. Partię tytułowej Jolanty śpiewała jego rodaczka Anna Netrebko. On jest wybitnym dyrygentem, ona śpiewa „jak z nut”. Jednak oboje gorliwie popierają Putina, czynią to publicznie. Gdy po zakończeniu premiery artyści kłaniali się publiczności, w momencie, gdy Netrebko przyjmowała kwiaty, na scenę wbiegł  mężczyzna. Trzymał plakat z hasłami sprzeciwu wobec polityki Putina wobec Ukrainy oraz przeciwko obecności obojga – Giergiejewa i Netrebko – w Nowym Jorku. Także przed gmachem opery demonstrowała grupa osób.

Na plakacie widniała widać twarz Władimira Putina ucharakteryzowana na  Hitlera. Mężczyzna rozwinął plakat i pokazał go najpierw widowni, a następnie odwrócił się i pokazał go artystom. Następnie został zaaresztowany.

Jak to jest z tą muzyką, jak to jest z dyrygentami, artystami, którzy byli czy też są obecnie na usługach reżimów totalitarnych, wspierają dyktatorów, prezydentów – agresorów?

Czarną kartę zapisał jeden z największych dyrygentów II połowy XX w. – Herbert von Karajan. Przełomowym momentem w jego karierze było poprowadzenie w 1939 r. w berlińskiej operze m.in. „Śpiewaków norymberskich” Wagnera. Odniósł sukces muzyczny  i zyskał poparcie nazistów. Został dyrektorem pierwszej sceny III Rzeszy. Jego nazwisko figurowało na Gottbegnadeten-Liste  (Lista obdarzonych łaską bożą w III Rzeszy). Po drugiej wojnie światowej  za przynależność do NSDAP ukarany został zakazem występów. Na krótko.

Po dzień dzisiejszy toczy się dyskusja – na ile twórczość muzyczna Ryszarda Wagnera, jego opery, w których brzmi siła germańska, dała impuls do stworzenia, czy współtworzenia ideowych fundamentów  Rzeszy hitlerowskiej. Do Wagnera odwoływał się Hitler, wziął go za patrona. Jednak Ryszard Wagner umarł… w 1883 r., dokładnie pół wieku przed dojściem Hitlera do władzy. Więc gdzie Krym, gdzie Rzym – chciałoby się zawołać.

A jednak… Prawnuk kompozytora Gottfried Wagner  ( ur.1947 r.)  doktor muzykologii, reżyser i publicysta, prawnuk kompozytora, w książce „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner – pole minowe”, pokazuje mroczne oblicze swojego pradziadka, antysemity i mizogina.

Prawnuk dowodzi , że za pomocą muzyki można  wywoływać negatywne emocje. Uważa, że rasistowskie dziedzictwo Ryszarda Wagnera jest nieludzkie i antyeuropejskie. Jest to  – pisze prawnuk kompozytora – śmiertelna trucizna przeszłości, której bezwzględnie należy się pozbyć;  Ryszarda Wagnera otacza  wielka mistyfikacja,  przez ostatnie niemal 200 lat wciąż się go gloryfikuje i nikt się nie zastanawia kim był; a przecież  był nie tylko muzykiem, dysponował niesamowitą wręcz zdolnością budzenia w człowieku zła.

Nie bez powodu Hitler włączył rodzinę Wagnerów do swojego klanu , korespondował z jej członkami, spotykał się z nimi. W „Śpiewakach norymberskich” jedna z postaci, przedstawiona jako Żyd, wykrada muzykę drugiej. I prezentuje ją, ale ta muzyka jest zdeformowana. Wagner przedstawia muzykę żydowską jako coś, co jest złe.

Wagner, Hitler, Giergijew, Netrebko, Putin. Nie tylko oni…

Jerzy Klechta

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. Magog 02.02.2015
  2. eryk 02.02.2015
    • eryk 03.02.2015
  3. Hazelhard 02.02.2015
  4. natan gurfinkiel 03.02.2015
  5. BM 03.02.2015
  6. Magog 03.02.2015
  7. Tomek Kniat 05.02.2015
  8. natan gurfinkiel 05.02.2015