Jerzy Klechta: Zatwardziali – bez serca3 min czytania

()

2012-08-09. Październik 2012 roku będzie miesiącem pamięci gen. Stanisława Maczka – dowódcy I Dywizji Pancernej, walczącej w czasie II wojny światowej na froncie zachodnim.  Rok 2013  będzie rokiem Powstania Styczniowego – największej w naszych dziejach wojny partyzanckiej  To nie jedyne rocznice, które nas czekają i chwała inicjatorom za to. Chwała dlatego, że rodzima historia jest rzeczą świętą,  co tak skrupulatnie przestrzegają czy to Amerykanie czy to Brytyjczycy i Francuzi. Rocznice bitew, powstań i wojen – wygranych czy przegranych – przypominają o bohaterstwie  i narodowej tragedii (Powstanie Warszawskie 1944), mądrości (Powstanie Wielkopolskie  1918/1919), kunszcie strategicznym w skali europejskiej (wojna bolszewicka 1920). Wymieniać można jeszcze bardzo długo. I można, a nawet trzeba zastanawiać się nad tym, dlaczego zmarnowaliśmy szansę na inny finał walk w Powstaniu Listopadowym (1830/1831)  oraz dlaczego rzuciliśmy się z motyką na słońce w Powstaniu Styczniowym (1863/1864) i w rezultacie przez  długie lata trwaliśmy w żałobie narodowej. A w ogóle dlaczego nie poszliśmy za ciosem po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem (1410) i nie dobiliśmy Krzyżaków.

Powstania, które zakończyły się dla nas dramatycznie (Powstanie Warszawskie i Powstanie Styczniowe) oraz zwycięskie bitwy  i wojny (także z Moskalami i Germanami) – a było ich wcale nie tak mało – składają się na bogactwo przeszłości, bez której jak wiadomo nie ma przyszłości. Jednak  nie brak u nas polityków czy raczej politykierów,  publicystów czy raczej pismaków, którzy próbując zawrócić kijem Wisłę, z uporem usiłują jedno z powstań czy jedną z bitew wynieść na piedestał, drugą pomniejszyć, wszystkie zaś – jeśli tylko wietrzą w tym polityczny interes- zhańbić. Gwiżdżąc  i bucząc na warszawskich Powązkach w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego   zademonstrowano nienawiść. Teraz pismaki  usiłują dowieść, że  wycie hien cmentarnych było demonstracją hołdu dla powstańców!

Czeka nas kolejna rocznica – bitwy warszawskiej 1920 r. Znowu ruszą do boju ci spod znaku gwizdów i buczenia. Sięgają do wzorów narodowców sprzed lat. Gdy Józef Piłsudski odparł bolszewicki atak na Warszawę, jego największy polityczny przeciwnik – narodowa endecja nie chciała faktu tego przyjąć do wiadomości. Wykorzystując pismaków ukuła powiedzenie, że zwycięstwo to  był „cud nad Wisłą”. Nie żaden Piłsudski i jego żołnierze pokonali wroga. To się jakoś samo zrobiło. Sam Komendant nie miał nic przeciwko  uznaniu , że jego zwycięska strategia , choć była z tego świata, to jednak otrzymała pomoc „z góry”. Wszak mało kto wierzył, że uda się zatrzymać bolszewicką nawałnicę. Lektura prasy endeckiej z początków lat 20 -tych XX wieku jest bardzo pouczająca. Tak zohydzali twórców zwycięstwa bitwy 1920 , że w końcu , gdy pierwszym prezydentem II Rzeczpospolitej wybrano Gabriela Narutowicza (przyjaciel Piłsudskiego, wybrano go  m. in. głosami mniejszości narodowych, więc i żydowskimi) w świetle jupiterów i przy oklaskach nacjonalistycznej czerni został zamordowany.

Morderca – artysta malarz Eligiusz Niewiadomski nie krył dumy z czynu dokonanego na chwałę niby-Polaków. Dla nich  koniec „wolnej Polski” zaczął się od „zdrady” Piłsudskiego, od wyboru Narutowicza na prezydenta II RP . Po skazaniu Niewiadomskiego na karę śmierci, aby pożegnać mordercę, na jego pogrzeb na warszawskie Powązki przybyło 10 tysięcy takich jak on.

Wszystko przed wami „chłopcy” Wszechpolscy i waszym politykierskim klanem.  Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski – bohater Powstania Warszawskiego – nazwał tę bandę ludźmi o zatwardziałych sercach.  Chyba nawet bez serca.

Jerzy Klechta

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. kowalski 10.08.2012
    • andrzej Pokonos 11.08.2012
  2. kowalski 11.08.2012